Jessica Jones

Marvel dla dorosłych podoba mi się znacznie bardziej niż plastikowo-lajkrowa papka dla dzieciaków. Z niewiadomych przyczyn kolorowi superbohaterowie, zamiast cieszyć oko i przywoływać miłe skojarzenia z dzieciństwem, zwyczajnie budzą we mnie agresję. Co innego jeśli chodzi o Daredevila, Jessikę Jones i zapewne kolejne zapowiadane produkcje Marvela dla widzów mających więcej niż piętnaście lat. Jak wiecie, serialowego Daredevila uwielbiam, nie tylko (ale głównie) ze względu na świetną rolę Charliego Coxa, i naprawdę bardzo się cieszę, że w Jessice udało się stworzyć podobnie mroczną i tajemniczą atmosferę. Znów mamy do czynienia z potężnymi, lecz też ludzkimi herosami i znów zaglądamy pod podszewkę nowojorskiej rzeczywistości, gdzie roi się od przestępców, dewiantów i złych mocy.

Bez przygotowania weselej

To jeden z tych seriali, dla których udajemy przed szefem (ci, którzy go mają), że jesteśmy chorzy lub siedzimy po nocach byleby dooglądać odcinki do końca. I jak zwykle w takich przypadkach nie wiadomo za bardzo o co chodzi, bo fabuła niby nieszczególna, a jednak ta lepka, mroczna, dziwna aura, ta nabuzowana gniewem główna bohaterka, potrafią widza od siebie uzależnić. Nagle nawet osoby takie jak ja, które w sumie to komiksów nie trawią, uważają Jessikę Jones (Krysten Ritter) za swoją najlepszą przyjaciółkę.

Krysten Ritter jako Jessica Jones
Krysten Ritter jako Jessica Jones

Przed przystąpieniem do oglądanie pierwszych odcinków radzę nie doczytywać niczego dodatkowego o postaciach tu przedstawionych, bo popsujecie sobie zabawę. Serial jest zrobiony z myślą o całkowitych marvelovych ignorantach, którzy wcześniej nawet nie słyszeli o pannie Jones. Jest to była superbohaterka, której szczególną mocą byłą wielka siła i umiejętność latania (ale bez przesady, twierdzi, że to efekt treningu, głównie w skakaniu i kontrolowanym opadaniu). Po niefortunnych incydentach z udziałem jej arcywroga Killgrave’a (David Tennant) Jessica porzuca myśl o zostaniu wybawicielką ludzkości i zakłada agencję detektywistyczną Alias. Jej praca polega głównie na tropieniu niewiernych małżonków i robieniu im zdjęć. Okazjonalnie szuka też zaginionych osób lub wdaje się w bójki z nowojorskimi ulicznymi oprychami. Ogólnie rzecz ujmując, dużo tu samotnego nocnego skradania się w zaułkach, anonimowych telefonów i podglądania ludzi przez okna. Praca może nie idealna, ale dobrze odpowiadająca charakterowi Jessiki, która jest wiecznie zirytowaną, gniewną, agresywną i antypatyczną młodą kobietą, która, jak się domyślacie zapewne, pod twardą skorupą skrywa wrażliwe serducho (fuj!).

Oczywiście Jessica ma wiele powodów do ukrywania się w mieszkaniu przypominającym norę, upijania się co noc i prowadzenia niebezpiecznego trybu życia. Jedna z nowo powierzonych jej spraw przywołuje wydarzenia z przeszłości, z którymi myślała, że już się uporała. Okazuje się, że kontrolujący ludzkie myśli maniak, mówiący z brytyjskim akcentem i lubiący drogie garnitury Killgrave, wcale nie został zgładzony. Wręcz przeciwnie, wymknął się z objęć śmierci i teraz w najlepsze niszczy życie kolejnym osobom, nad którymi przejmuje totalną kontrolę. Nasza pani detektyw kolejny raz musi zakasać rękawy i stanąć do walki ze swym nemezis. Na szczęście ma do pomocy srogą prawniczkę, niezniszczalnego Luke’a i najlepszą przyjaciółkę z dzieciństwa. Każda z tych postaci wnosi osobny, bardzo ciekawy wątek do tej prostej opowieści o zemście i sprawiedliwości.

W świecie Jessiki

Naprawdę nie przeszkadza mi kiepskie aktorstwo drugoplanowych postaci, póki główna bohaterka jest znośna, a ta jest bardziej niż znośna, jest fantastyczna. Krysten Ritter (wcześniej występująca w zabawnym serialu Nie zadzieraj z zołzą spod 23, który z niewiadomych przyczyn został skasowany) tutaj zupełnie stopiła się z postacią. Zapewne nie jest to trudne gdy ma się taką prezencję, włącznie z trochę ładną, a trochę dziwną twarzą, przywodzącą na myśl wkurzoną Anne Hathaway. Ritter ma niesamowitą mimikę i patrzy tak, że mogłaby zabić (aż dziwne, że nie ma tych słynnych laserów w oczach:). Z jakiegoś powodu każde pomieszczenie, do którego wchodzi od razu robi się ciemniejsze, ale też bardziej stylowe i zmysłowe. Świat tej tragicznie zaplątanej pannicy to głównie zimne ulice wielkiego miasta, nocne przesiadywanie w barach, wizyty w sklepach monopolowych, ale także (mimo permanentnego braku gotówki) szorstkie przyjaźnie z naprawdę zamożnymi i wpływowymi personami, które o dziwo, najczęściej są kobietami. Podoba mi się bardzo feministyczny wydźwięk tej opowieści o dziewczynie, która dosłownie próbuje uwolnić cały świat spod męskiego wpływu. W ogóle, oprócz scen walki i seksu z udziałem Jessiki i Luke’a (Mike Colter), najlepsze są tu popisy Killgrave’a. Każde jego życzenie staje się rozkazem dla jego słuchaczy, przez co nie można przestać myśleć jak świetny byłby ten facet w minionkowym marketingu.

David Tennant
David Tennant

Jak widzicie, prawie wszystko mi się w tym serialu podoba. Postaci komiksowe nagle zyskują psychologiczną głębię, jest prosta, ale nie obrażająca naszej inteligencji fabuła, która wciąga, a do tego elementy nadprzyrodzone pokazano w wyjątkowo oszczędnej i ,,znormalizowanej” formie. Jedynym do czego bym się mogła przyczepić, jest udział Rachel Taylor, która z drewnianym wdziękiem i zerową charyzmą wciela się w najlepszą przyjaciółkę Jessiki, Trish Walker, dawną dziecięcą gwiazdę telewizji. Bozia nie poskąpiła jej urody, ale talentu ta dziewczyna nie ma za grosz. Już na chłopaka grającego zapyziałego sąsiada ćpuna (Eka Darville) milej się patrzy. No, ale jeśli nie liczyć Taylor, to naprawdę dobry serial. Zaraz po drugim sezonie Fargo, najlepszy tej jesieni.

2 thoughts on “Jessica Jones

  • Listopad 26, 2015 at 8:41 pm
    Permalink

    Radzę obejrzeć w takim razie „Agentkę Carter” z universum Marvela, nieco ambitniejsza produkcja, niekoniecznie dla 15-latków ;). Albo ostatni sezon „Agents of S.H.I.E.L.D.” – zdecydowany postęp ;).

    Reply
  • Pingback: Deadpool - Szczere Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *