Mój pierwszy komiks! Jessica Jones: Alias

Może was to zdziwić, gdyż już dawno nie mam kilkunastu lat, a w dodatku do tej pory zupełnie nie zajmowałam się tego typu twórczością, ale oto postanowiłam zagłębić się w świat komiksu. Skłoniło mnie do tego wiele rzeczy, ale przede wszystkim młodszy brat, który do rysunkowych opowieści zapałał miłością odkąd dostał w swoje kilkuletnie łapki pierwszy komiks o Spider-manie.

Od tamtej pory z wielkim zapałem opowiada o swoich kolejnych komiksowych odkryciach (o czym możecie przekonać się zaglądając na jego youtubowy kanał MASŁO). Czasem nawet, jak w przypadku Deadpoola, zdarza nam się wybrać razem do kina na którąś z komiksowych adaptacji. Drugim powodem mojego zainteresowania są oryginalne serie Netflixu, opowiadające o Daredevilu, Jessice Jones, a wkrótce także o Luke’u Cage’u. Są one tak klimatyczne, mroczne i tajemnicze, że nawet ja dałam się wciągnąć. Dlatego też, by z przyszłych sezonów wyciągnąć jeszcze więcej przyjemności i już nie zadręczać brata pytaniami, postanowiłam przeczytać nowo wydany tom z dziewięcioma pierwszymi zeszytami z serii Alias, w których jedną z bohaterek jest fantastyczna Jessica Jones. Kto wie, może to będzie początek dłuższej przygody z komiksami. Na razie muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczona.

Bohaterka inna niż wszystkie

Wielbicielom serialu z pewnością w tym komiksie spodoba się to, że fabuła zupełnie nie pokrywa się z tym, co mogliśmy zobaczyć w telewizji. To znaczy Jessica Jones nadal jest sobą, jednak ma inne przygody niż na ekranie, co wnosi wiele nowego. Naprawdę ciekawie było dowiedzieć się czegoś więcej o tej dziwnej kobiecie. Są to w pewnym sensie wiadomości źródłowe, bo wiele się tu mówi o jej przeszłości, o tym dlaczego nie jest już super bohaterką w lateksie i czemu wraz z brygadą Kapitana Ameryki nie ratuje świata tylko prowadzi skromną agencję detektywistyczną. Jak już napisałam, na całość tomu składa się dziewięć zeszytów, a w ich obrębie można wyszczególnić dwie większe historie. Pierwsza część, gdy już przebrniemy przez wprowadzające przemyślenia na temat życia Jessiki wygłaszane w myślach przez nią samą, dotyczy śledztwa, zleconego pani detektyw przez pewną tajemniczą kobietę. Niespodziewanie to, co miało być kolejnym nudnym dochodzeniem, okazuje się być grubszą aferą prowadzącą do odkrycia prawdziwej tożsamości dawnego kolegi panny Jones, Kapitana Ameryki. Druga część to historia zaginięcia pomniejszego bohatera z uniwersum Marvela, niejakiego Ricka Jonesa, którego poszukuje zrozpaczona żona. Ten wątek ma głębsze podłoże psychologiczne, pozwala lepiej poznać główną bohaterkę, a także do końca zaciekawia czytelnika to, czy Rick Jones i Jessica Jones są ze sobą spokrewnieni i co to właściwie oznacza.

Netflixowym serialomaniakom zapewne spodoba się to, że na kartach komiksu na chwilę pojawiają się Matt Murdock i Luke Cage, choć ich wygląd znacznie odbiega od ekranowego wizerunku prezentowanego przez bardzo sympatycznych aktorów. Podobnie jest zresztą z Jessicą. Wszyscy herosi są mniej sympatyczni, bardziej pochmurni i grubo ciosani niż w TV, a może to tylko takie moje odczucie.

Wady i zalety

Zalet jest zapewne więcej niż wad, choć zastrzegam, że w obu przypadkach są to tylko moje subiektywne obserwacje (nie znam się w końcu, to mój pierwszy komiks). Przede wszystkim jest to, za co cały świat pokochał wersję ekranową, czyli gęsta, mroczna, duszna i złowieszcza atmosfera. Ilustracje utrzymane są w dość jednolitej, ciemnej, czarno-granatowo-fioletowej tonacji, przez co zdjęcia z przeszłości, na których Jessica jest ubrana w landrynkowy obcisły kostium, bardzo z nimi kontrastują.

O dziwo, spodobało mi się również to, co jest specyficzne tylko dla komiksu, a mianowicie pomysłowy, praktycznie na każdej stronie inny, rozkład obrazków. Jest to zupełnie inne niż zwykły tekst i całkiem ciekawe wyzwanie dla mózgu, dzięki któremu nie wszystko jest tak po prostu podane na tacy i nie nudzi się nawet przez moment.

No, ale najważniejsza jest tu przecież sama główna bohaterka, która moim zdaniem może stanowić wzór dla wielu młodych kobiet. Jessica, zamiast ganiać w kusym kostiumie za bandą napakowanych mutantów, zajmuje się pracą na własną rękę. W dodatku nie daje się łatwo zaszufladkować i robi dokładnie to, co robili detektywi w popularnych kryminałach z dawnych lat, na których wzorowana jest seria, czyli pije, pali, ma mroczne myśli, słania się nocą po mieście, spotyka się z nieodpowiednimi mężczyznami, kiedy trzeba to też klnie i jest dość brutalna (przypominam, że jest super mocą jest ogromna siła). Wielu rodziców zapewne by się ze mną nie zgodziło i nie dałoby tak przesiąkniętego przemocą komiksu dzieciom, ale też i nie do dzieci jest on skierowany. Za to młode kobiety i ich męscy rówieśnicy wiele z tej historii wyniosą na temat równości płci:).

A co mi się nie podobało w komiksie Bendisa i Gaydosa? Oprócz ceny, to chyba jedyną taką rzeczą było to, że Jessica na wielu ilustracjach jest zwyczajnie brzydka. Nie zrozumcie mnie źle, serialowa Krysten Ritter też jakąś powalającą pięknością nie jest, ale to, co widzimy w komiksie, woła o pomstę do nieba. Toż momentami ona do złudzenia przypomina wściekłą niedźwiedzicę! Bardzo się zdziwiłam gdy brat mi powiedział, że Michael Gaydos wzorował tę postać na wyglądzie własnej żony. Na miejscu tej nieszczęsnej kobiety bym się srogo pogniewała.

Pomimo jednak neandertalskiego oblicza bohaterki, zdecydowanie połakomię się na kolejny tom z tej serii. Czytanie Alias było dla mnie odświeżającą odskocznią od rzeczy, które zwykle opisuję na blogu.

One thought on “Mój pierwszy komiks! Jessica Jones: Alias

  • Maj 31, 2016 at 12:31 pm
    Permalink

    Szczerze przyznam, że z komiksami, podobnie jak Ty, nigdy nie miałem za wiele wspólnego. Może za dzieciaka przewinęły mi się przez ręce jakieś „Kacze opowieści”, ale zupełnie nie spodobała mi się ta forma czytania. A co z mangami? Czytałaś? Jako, że w jakimś stopniu kultura japońska zawsze mnie interesowała, to chciałbym spróbować. Animacje japońskie lubiłem oglądać zarówno w dziecińswtie, jak i lubię teraz, więc może manga do mnie przemówi :)

    http://brewilokwencja.blogspot.com

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *