Demony da Vinci

Jeszcze nie zdążyliśmy porządnie zatęsknić za niedawno ukończonym Spartakusem (opalone golasy), a dostaliśmy już od stacji Starz kolejnego historycznego cudaka w postaci Demonów da Vinci (blade golasy). Klimat obu widowisk jest bardzo podobny. W nowej produkcji również postawiono na plastikowy seksapil bohaterów, twórczy szał i średniej jakości komputerowe efekty.

Podejrzewam, że wielu estetów odstraszy od Demonów… głównie krańcowa obróbka wizualna, sprawiająca, że większość zdjęć w plenerze wygląda jak kreskówka. Mnie tam jednak kiczowata animacja wcale nie przeszkadza (wytrzymałam wszystkie serie Spartakusa, więc oczy już przywykły).

Wątki z życia młodego Leonarda da Vinci zostały tu potraktowane dość kreatywnie, przez co można odnieść wrażenie, że oglądamy operę mydlaną, z bohaterami wyglądającymi jakby właśnie żywcem wyszły z renesansowych arcydzieł malarstwa (niestety nie w tym dobrym stylowym, sensie). Sam Leonardo jest zakochanym we własnym geniuszu pyszałkiem, chwytającym się przeróżnych zajęć, w których oczywiście przejawia niepospolity geniusz. Gdyby nie to, że grający go Tom Riley wygląda jak Joseph Finnes w Zakochanym Szekspirze (te rozchełstane na piersiach szaty), Leonardo mógłby uchodzić za klona ostatniego Sherlocka Holmesa. W ogóle całe te Demony to takie połączenie Sherlocka i Rodziny Borgiów. Mamy wielkie spiski u szczytów władzy, rozwiązłych dostojników kościelnych i hiper inteligentnego ekscentryka na ich tropie. Żeby było jeszcze więcej dobrego, dodano także podstępną i niedostępna piękność oraz tajne stowarzyszenie (rodem z Kodu da Vinci, ble, a fuj!). Widać trzeba było niedostatki jakościowe zamaskować nadmiarem atrakcji.

Demony Da Vinci

Demony da Vinci to raczej lekka, rozrywkowa produkcja, z której lepiej nie pobierać lekcji historii. Chociaż z drugiej strony niedouczona młodzież może się więcej dowiedzieć o dawnej Italii z tego serialu niż z równie kiczowatych szkolnych podręczników. Już sobie wyobrażam te odpowiedzi na lekcjach.

Prze Pani, Leonardo da Vinci to taki przystojny facet z wąsikiem i dwudniowym zarostem, który sobie mieszkał w Wenecji, czy jakiej innej Florencji, i robił ładne rysunki. No czasami też, jak był w nastroju obserwował ptaki i robił sobie latawce z młodych chłopców.

One thought on “Demony da Vinci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *