Spartakus

Historyczny Spartakus to legendarny przywódca powstania niewolników, który za swe zuchwalstwa, czyli za niezgodę na bycie tylko zwierzęciem, został ukrzyżowany wraz z towarzyszami na drodze do Rzymu. Serialowy Spartakus będzie się po latach kojarzył raczej z tonami samoopalacza, gejowskim prawie porno i z przesadnie rozbudowanymi mięśniami. Twórcy tego kuriozum postawili na bardzo mocne efekty wizualne, pozostawiając ideologię gdzieś daleko w tyle i bardzo dobrze. Dzięki swobodzie i bezpretensjonalności tej serii otrzymujemy rozrywkę w czystej postaci. Po obejrzeniu każdego kolejnego odcinka jest nam tylko trochę wstyd, ale zapewniam, że poziom żenady jest znacznie mniejszy niż przy oglądaniu polskich produkcji tego rodzaju (czy tez w ogóle polskich produkcji; no dobra – Quo vadis).

Spartakus to taka hybryda Rzymu i 300, w które wmiksowano dodatkową porcję seksu, muskułów i krwawego keczupu. Teatralne dekoracje i sztywne dialogi dopełniają całość tego uroczego absurdu, który jednak jakoś działa na widza. Zwłaszcza te dziwaczne, przesadnie retoryczne kwestie powinny nas dziwić, a przecież nie dziwią. Swoją drogą ciekawe, dlaczego scenarzyści karzą półnagim niepiśmiennym dzikusom wyrażać się tak kwieciście. Może im się wydaje, że w starożytności po prostu każdy był takim Cyceronem i tyle. No może tak być, bo to w końcu Amerykanie. Jeszcze śmieszniej się robi, gdy padają z ust zacnych Rzymian i biednych niewolników siarczyste przekleństwa, których jędrność i różnorodność stylistyczna równać się może jedynie z polskimi wulgaryzmami. Nie muszę chyba mówić, że 99% z nich dotyczy męskiego przyrodzenia, które swoją drogą jest w tym serialu nieźle wyeksponowane. Niewoleni przez Rzymian Gladiatorzy mają na sobie zwykle jedynie przepaskę i kultowe sandały rzymianki (a jakże, bez nich nie byłoby to kino gatunkowe).

Tytułowy bohater zawdzięcza większość swojej popularności bardzo poczciwej twarzy grającego go w pierwszych seriach aktora, Andy’ego Whitfielda, który niestety już nie żyje. Został zastąpiony przez pozbawionego charyzmy poprzednika Liama McIntyre’a, z którego pojawieniem się na ekranie rozpoczął się zmierzch bogów areny.

Niesamowitą robotę aktorską w Spartakusie wykonała bezkonkurencyjna Lucy Lawless występująca w roli Lukrecji, żony Batiatusa, właściciela ,,stadniny” gladiatorów. Ma tyle bujnego uroku i taki asortyment mimicznych trików, że niczym Aleksis z Dynastii, potrafi sprawić, że widzowie kochają ją nienawidzić.Spartakus

Prawdziwą wisienką na torcie i prawdziwym powodem, dla którego warto było przebrnąć przez pierwsze serie tego antycznego porno dla wielbicieli rzemyków, jest postać Soloniusza, przyjaciela Batiatusa. Facet jest tak obleśnie zniewieściały i tak niesamowicie podobny do brudnego szczura, że samo spojrzenie na jego oblicze wywołać może u co wrażliwszych osób naglącą potrzebę umycia się. Choć z drugiej strony znajdzie się też wielu, którzy uważają jego starannie ufryzowane starcze loczki za urocze, a wielki kolczyk za zalotny. No kwestia gustu.

Gdybyśmy mieli wysnuć jakiekolwiek przypuszczenia na temat starożytnego Rzymu jedynie na podstawie tego serialu, trzeba by stwierdzić, że to Imperium zamieszkiwali głównie geje, transwestyci i cierpiące na wściekliznę macicy matrony, świetnie posługujące się nożami i truciznami. To oczywiście zacni obywatele. Jeśli chodzi o niewolników/gladiatorów to wszyscy bez wyjątku byli biegli w sztuce wymowy i posiadali muskularne ciała o proporcjach greckich bogów. Cóż może być niewłaściwego w takiej pięknej wizji?

2 myśli na temat “Spartakus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *