Chef’s Table

Ta dokumentalna seria to moja najnowsza fascynacja. Cotygodniowe niedzielne oglądanie jednego odcinka stało się w naszym domu prawdziwym świętem, czymś w rodzaju nagrody po ciężkim tygodniu. Nic nie wprowadza mnie w niedzielny nastrój lepiej niż godzinny seans, w takcie którego mogę poznać bliżej któregoś z najlepszych szefów kuchni na świecie. Wszystko jest tu smakowite, piękne, ekskluzywne i wyrafinowane, co mnie osobiście naprawdę zachęca do wytężonych starań by żyć choć odrobinę tak jak bohaterowie serii. Ci kucharze to prawdziwe gwiazdy rocka świata doznań zmysłowych, artyści smaku i wirtuozi nowoczesnych technologii. To także wybitne jednostki, mające niesamowite osobiste historie do opowiedzenia widzom.

Creme de la creme

Jeśli ktoś zna mnie bliżej to wie, że moim ukochanym dokumentem wszech czasów jest film Davida Gelba Jiro śni o sushi. Łączy on wszystko co mnie interesuje, czyli jedzenie, Japonię, dyscyplinę i piękne ujęcia. Dlatego też odkrycie Chef’s Table, serialu Gelba o podobnej tematyce, ale z innymi niż Jiro Ono bohaterami, uważam za prawdziwe zrządzenie losu i dar od niebios. Mamy oto dwie serie po sześć odcinków, a każdy z nich poświęcony innemu znanemu i cenionemu szefowie kuchni. Proste założenie, a ile emocji:)

Jeśli jeszcze nie widzieliście serii, nie dajcie się zwieźć. To nie jest kolejny show o gotowaniu. Nie uświadczycie dziecinnych dramatów, krzyków w kuchni, łez nad patelnią czy tyranów wymachujących nożami. Chef’s Table jest poświęcony dosłownie szefom kuchni. Oczywiście najwięcej tu gotowania, ale nie brakuje także osobistych wyznań, szczegółowo opowiedzianych biografii i akcentów na punkty zwrotne w życiu, które z bardzo dobrych kucharzy uczyniły wybitnych artystów chochli i durszlaka.

Wraz z kamerą odbywamy retrospektywne wycieczki do dzieciństwa naszych szefów, poznajemy ich korzenie, region, warunki rodzinne i ekonomiczne, w których się wychowywali i którymi przesiąknięte są ich wspomnienia, a co za tym idzie także smak potraw. Każdy z bohaterów jest inny, ale łączy ich (oprócz gwiazdek Michelina) ogromna wiedza, pasja, doświadczenie i głód nowych doznań, zmuszające ich do utrzymywania swoich restauracji na najwyższym światowym poziomie.

Wariacje na temat narodowych kuchni

Punktem wspólnym szefów wybranych do Chef’s Table jest także to, że na początku swojej przygody każdy z nich uczył się według niedościgłych wzorców kuchni francuskiej, uznawanej za najlepszą na globie. Potem jednak następował jakiś przełom, kucharz wymyślał nową interpretację tradycyjnych smaków, a reszta jest już legendą.

Moc tych wielkich artystów tkwi w ich oryginalności, ale jednocześnie też w tym, że nie odbiegają za bardzo od tego, co czują do jedzenia ich klienci, z którymi prowadzony jest ciągły dialog. Czy to Meksyk, Tajlandia, Włochy czy Patagonia, liczy się podróż, w którą kucharz zabiera smakoszy jedzących w jego restauracji za pośrednictwem ich kubków smakowych. Jeśli jesteście jednymi z tych ludzi, którzy słysząc o gwiazdkach i cenach w niektórych restauracjach, stukają się tylko w czoło, wreszcie macie szansę zrozumieć o co tyle zachodu i na czym to wszystko polega. A jeśli przy okazji odezwie się w was chęć do gotowania, to tym lepiej.

Do moich ulubionych odcinków należą oczywiście te nieliczne epizody, które poświęcono kobiecym szefom kuchni. Niki Nakayama, gotująca w USA potrawy w duchu japońskim, mówi jak to jest być kobietą w męskim świecie i zachwyca niesamowitą kreatywnością i samodyscypliną. Pochodząca z Francji Dominique Crenn pokazuje jak nie tylko wspaniale gotować, ale jeszcze pisać o tym poezję i całe życie zamieniać w sztukę kultywowania piękna. Trzecią panią w tym gronie (do której mi chyba najbliżej) jest pochodząca ze Słowenii Ana Ros, krzepka, żywiołowa kucharka, nieco szorstka, ale swojska w obejściu, która kierowana wielką ambicją, wszystkiego nauczyła się sama, a teraz ludzie z całego świata zjeżdżają się do jej małego, egzotycznego kraju, tylko na posiłek w jej restauracji. No prawdziwy skarb narodowy! (Jak już otworzę restaurację, gdzie podawane będą tylko wariacje wegańskie tradycyjnych polskich dań, to nie będę miała nic przeciwko, by do mnie też się tak zjeżdżali:)

cheftable0040

Wśród panów zachwycił mnie bohater pierwszego odcinka, Dan Barber, który stara się gotować z produktów lokalnych, najczęściej pochodzących z jego własnej farmy. Byłby moim nowym idolem, gdyby nie to, że jednak cuduje z mięsem i nabiałem, z czym mam wielki problem. Zresztą podobnie jest z innymi kucharzami i to moje jedyne zastrzeżenie. Zdjęcia są przepiękne, muzyka natchniona, szefowie charyzmatyczni i pełni pasji. I byłoby dobrze, gdyby nie to, że cały czas na ekranie jest mięso. Czy to Australia czy Szwecja, na talerz trafiają zwierzęce zwłoki, ale czego w końcu się spodziewałam, skoro to produkcja poświęcona raczej tradycyjnym wyborom gastronomicznym na nowo zinterpretowanym.

Na koniec jeszcze może napiszę o sposobach, w jakie można interpretować dania. Możliwości są nieskończone. Chef’s Table pokazuje cuda kuchni eksperymentalnej i kucharza, który zamyka smaki w balonach, kładzie jedzenie na poduszkach lub bezpośrednio na obrusie bez żadnej zastawy. Szef z Patagonii wędzi kozy na patykach lub ładuje mięso do dołów z ogniem. W Szwecji natomiast oglądamy festiwal tradycyjnych metod utrwalania żywności, takich jak kiszenie, marynowanie i suszenie. Dla szukających inspiracji, pomysłów tu bez liku. W dodatku każde danie wygląda jak małe dzieło sztuki (dużo kwiatów i pracy pęsetą) i ma zaskakującą nazwę, bo kucharze to nie tylko artyści smaku, ale i słowa:)

Głównym powodem, dla którego uwielbiam tę serię jest to, że pokazuje ludzi z pasją, której podporządkowują całe życie. Dla nich pytaniem nie jest czy dotrą na szczyt, tylko ewentualnie kiedy to będzie. Gdy brak mi motywacji i energii do pracy lub codziennych zmagań, myśl o takich ludziach dodaje mi sił i wiary we własne możliwości.

Po obejrzeniu dwóch serii i pogodzeniu się z tym, że to już koniec, odkryliśmy z Darkiem, że jest też trzecia odsłona Chef’s Table. Tym razem bohaterami są już tylko kucharze z extra hiper super ligi, czyli z Francji. Będzie naprawdę smakowicie.

One thought on “Chef’s Table

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *