Chelsea Does

Chelsea Does to czteroodcinkowa produkcja Netflixu, będąca czymś pomiędzy zabawnym show a poważnym dokumentem. Jej autorką i główną bohaterką jest amerykańska artystka komediowa Chelsea Handler, bywająca także aktorką i pisarką. Zapewniam, że w swej czteroetapowej podróży pokaże wam takie oblicze Ameryki, którego byście nie poznali nawet mieszkając w USA przez lata. Nie jest to oczywiście program dla każdego, gdyż złośliwa, egocentryczna, ironiczna i bezczelnie bezpośrednia Handler naprawdę może irytować i czasem przyćmiewać odbiór treści wypowiadanych przez przepytywane przez nią osoby. Warto jednak przebić się przez ten mur żartów balansujących na granicy poprawności, gdyż zza niego wygląda bardzo interesujące oblicze, zarówno Chelsea, jak i współczesnego zachodniego świata. Ten program tylko udaje lekkie i przyjemne widowisko.

Małżeństwo, Dolina Krzemowa, rasizm i narkotyki

Cztery powyższe zagadnienia to tematy, za które bierze się Chelsea w kolejnych odcinkach. Wszystkie epizody mają wspólne punkty, takie jak początek przy spokojnej kolacji w gronie najbliższych przyjaciół, który jest wprowadzeniem do tematu. Są też częste spotkania z ojcem artystki, który ma wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących związków i rasizmu, a także wizyty u psychoterapeuty, z którym nasza bohaterka omawia swój osobisty pogląd na sprawy, którymi się zajmuje. Większość jednak stanowią zwyczajnie wywiady z ludźmi, którzy mogą powiedzieć na dany temat coś ważnego (najczęściej są to osoby reprezentujące skrajnie różne poglądy), a także wypowiedzi specjalistów w danej dziedzinie. Jeśli tematem jest małżeństwo, Chelsea rozmawia na przykład z założycielami portalu randkowego oraz ze współczesnymi swatami (z usług których korzysta). Jeśli dyskutuje o narkotykach czy nowych technologiach, to słyszymy uczone wypowiedzi naukowców oraz zadowolonych i mniej szczęśliwych użytkowników. Za każdym razem mamy spojrzenie na problem z wielu różnych punktów widzenia, tak byśmy mogli sobie sami wyrobić opinię, ale nie to jest najciekawsze. Największą wartością są tu moim zdaniem osobiste komentarze prowadzącej, która w wielu przypadkach dokonuje wprost niemożliwego.

Chelsea potrafi rozmawiać z ludźmi szczerze i bezpośrednio, nie obrażając ich przy tym, za to wprowadzając do dyskusji sporą porcję humoru. Często jest to humor autoironicznym, a dzięki temu, że autorka nie oszczędza samej siebie, ludzie zaczynają podłapywać jej ton i robią się niesamowicie (ale tak bardzo i wbrew własnym interesom) szczerzy. Najlepszym (i najgorszym) co Chelsea robi jest dawanie rozmówcą okazji do wygadania się. Nie musi wiele komentować, nawet nie jest przy nich szczególnie ostra, gdyż to co mówią, samo pokazuje jakimi są ludźmi. Ta kobieta ma niewyparzony język, ale trzeba jej przyznać, że wie, kiedy zamilknąć. Przy czym ma świadomość, że jej sądy też należą do kontrowersyjnych, dlatego innych nie osądza.

Opisany mechanizm najlepiej widać w odcinku poświęconym uprzedzeniom rasowym. Do głosu dopuszczeni są zarówno przedstawiciele mniejszości i obrońcy ich praw, jak i pan optujący za wybudowaniem muru pomiędzy USA a Meksykiem (i to pomimo posiadania meksykańskich krewnych) czy osobnik marzący o stworzeniu dla czarnoskórych obywateli osobnych, wydzielonych kolonii ku chwale nowoczesnej segregacji rasowej. Do tego odwiedzamy plantację, w której (niczym w skansenie) odtworzono realia życia z czasów niewolnictwa, ale wszyscy pracujący tu ludzie są biali. To mówi więcej niż tysiąc słów o uprzedzeniach rasowych i poprawności politycznej.

Dojrzewanie Chelsea

Choć panna Handler jest antypatyczną osobą (nie lubi grubych ludzi, niskich ludzi i ogólnie mało kogo lubi), która nie zaprzecza swoim licznym wadom, należy jej się uznanie za szczerość i zdolność wyciągania wniosków. Każdy odcinek pokazuje jej inne, ciągle ewoluujące oblicze. Chelsea zadaje sobie wiele pytań, dzięki którym widzimy, że ta kobieta sukcesu, hojnie korzystająca z używek i miotająca na prawo i lewo pociskami sarkazmu, ukrywa się za swym dowcipem i inteligencją, jak za zbroją. Nabrałam do niej nieco więcej szacunku, gdy pokazano w odcinku o rasizmie, jak dochodzi do niej, że żarty z rasy niekoniecznie wszystkich bawią, za to mogą być bardzo krzywdzące. Gdy ta bogata i ładna blondynka wychodzi ze swej strefy bezpieczeństwa i przestaje grać, dzieją się w tym programie rzeczy niezwykłe. Doceniam także jej dziennikarskie poświecenie, karzące jej wypróbowywać rzeczy, o których mówi. Będąc kompletnie upośledzoną technologiczne, stara się ogarnąć najbardziej fikuśne gadżety z Doliny Krzemowej, bierze narkotyki przed kamerą byśmy dokładnie zarejestrowali ich skutki i sami wyciągnęli wnioski czy warto, no i oczywiście totalnie się obnaża emocjonalnie korzystając z serwisu matrymonialnego. No a gdy poznajemy cynicznego tatusia Handlera, naprawdę wiele się wyjaśnia. Podejrzewam, że ten pan myśli, że jest bardzo zabawny i uroczy, ale mnie dosłownie przeraża i sądzę, że to przez niego Chelsea jest taka niepoukładana (ale to tylko moja opinia).

Podsumowując, ten program porusza wiele ważnych problemów współczesnego świata, mówiąc o nich tak dużo, jak o samej jego autorce. Warto go obejrzeć, bo zmusza do myślenia i chyba nikogo nie pozostawia obojętnym.

One thought on “Chelsea Does

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *