Samba

Na szczęście, wbrew temu co sugeruje tytuł, nie jest to kolejny film o tańcu, a bardzo sympatyczna francuska komedia romantyczna, czyli to, co lubimy najbardziej. Jak na francuską produkcją komediową to jest raczej mniej śmiesznie, a bardziej wzruszająco i poważnie, choć i tak się zdarzało, że cała sala kinowa wybuchała śmiechem. Myślę, że każdy kto lubi tego rodzaju kino, dołączy Sambę do swojej kolekcji ulubionych pozycji, oglądanych za każdym razem gdy poczujemy się zdołowani i zasmuceni. Jest tak dobrze, dzięki nietypowemu połączeniu aktorów, których byśmy nigdy nie podejrzewali o to, że zagrają parę kochanków. Osobiście uważam obsadzenie w Sambie Charlotte Gainsbourg i Omara Sy, jednych z najjaśniejszych gwiazd francuskiego kina, za przejaw geniuszu. Z każdej ich wspólnej sceny emanuje ciepła, emocjonalna chemia, a widzowie mogę tylko wzdychać i się uśmiechać.

Żebrak i smutna królewna

Senegalski imigrant Samba (Omar Sy) jest w porównaniu z Alice (Charlotte Gainsbourg) prawie nikim. Młody mężczyzna od dziesięciu lat przebywa we Francji, wciąż nieskutecznie starając się o dokumenty potwierdzające jego legalny pobyt. Bez specjalnej karty jest traktowany jako obywatel gorszej kategorii, dostaje tylko najgorsze fizyczne prace i cały czas musi się bać aresztowania i wydalenia. Gdy wreszcie ma pecha i zostaje aresztowany, do pomocy mu zgłasza się wolontariuszka, właśnie Alice, robiąca sobie na razie wolne od dotychczasowego życia zawodowego. Choć tych dwoje różni się tak bardzo jak tylko dwoje ludzi może się różnić, od pierwszego spotkania czują do siebie coś wyjątkowego. Oboje są na życiowym zakręcie i choć dla Samby to prawdziwa walka o przetrwanie, a dla zamożnej pracownicy korporacji Alice (tylko?) wypalenie zawodowe, rozumieją się doskonale i wspaniale okazują sobie nawzajem zrozumienie i wsparcie.

Omar Sy i Charlotte Gainsbourg
Omar Sy i Charlotte Gainsbourg

Samba nie jest jednak tylko komedią romantyczną, bo równolegle z wątkiem miłosnym, śledzimy także perypetie Samby, miotającego się między walką z urzędami, służbami porządkowymi i staraniami o kolejną najmniej płatną pracę. Kuchenny pomywacz, pracownik sortowni śmieci, ochroniarz czy przerażony czyściciel okien w wysokich biurowcach, to inne oblicza tego nietypowego romantycznego kochanka. Postać Samby, ale także jego wujka czy algierskiego przyjaciela, to pretekst do ukazania ciężkiego losu emigranta, który oddając się niemal niewolniczej pracy, żyją niczym ścigane zwierzę. Dopóki Samba nie zdobędzie karty stałego pobytu, cały czas będzie musiał zadowalać się ochłapami, udawać niewidzialnego i ciągle oglądać się przez ramię. Na szczęście nie odechciewa mu się od tego amorów.

Być jak Samba

Już oglądając Nietykalnych mogliśmy się przekonać, że Omar Sy ma fantastyczny talent komediowy, ale w Sambie pokazuje także swoją bardziej poważną stronę. Dzięki jego wyczuciu, emanującemu z twarzy pozytywnemu nastawieniu i dystansowi, Samba bawi nas i wzrusza, stając się z każdą minutą filmu kimś wyjątkowym w galerii postaci zakochanych mężczyzn z francuskich komedii. Alice zagrana przez melancholijną Gainsbourg jest za to intrygująca, a gdy już nas bawi to w zaskakująco niewymuszony sposób. Strasznie mi się podobało jej nawiązanie do roli w Nimfomance. Szczerze wyznam, że zaraz po parze z Miłości po francusku, ten romantyczny duet jest moim ulubionym i choć film widziałam wczoraj, to mogłabym go dzisiaj obejrzeć jeszcze ze dwa razy, tak mi się podobał. Alice i Samba są tak oryginalnymi i delikatnymi ludźmi, a przy tym mają swoje burzowe momenty (świetna scena krzyku w urzędzie), że autentycznie nie mogłam przestać się uśmiechać patrząc na nich. Właśnie to jest jedna z tych francuskich komedii, podczas których mniej wybuchamy śmiechem, a więcej się uśmiechamy. No, ale śmiechowo i głuptaśnie też bywa, zwłaszcza, gdy mający paskudny lęk wysokości Samba, bierze się za mycie okien, czy wspinaczkę po dachu.

Omar Sy i Charlotte Gainsbourg

By tak sprawnie połączyć dwa zupełnie odległe światy jakie reprezentują Alice i Samba, a także włączyć w wątek romansowy poważną tematykę imigracyjną, trzeba dużo taktu i wyczucia, w którym na szczęście specjalizują się francuscy filmowcy. Dzięki temu możemy dowiedzieć się wielu faktów dotyczących francuskich imigrantów, podziwiając jednocześnie najpiękniejszy filmowy romans roku (szkoda, że oficjalna kinowa premiera jest 20 lutego, bo gdyby była w Walentynki, zakochani mieliby jakąś alternatywę dla szarości Greya).

Pozytywne nastawienie do życia, płonąca w ślepiach spokojna radość z tego, że jest się kim się jest, oraz pogodna pewność siebie Samby sprawiają, że nie można go nie lubić. Zróbcie dla siebie coś dobrego i też idźcie do kina na Sambę kiedy tylko będziecie mieli okazję. Dawno nie miałam poczucia tak dobrze wydanych pieniędzy. Film jest skromny, bezpretensjonalny i daje do myślenia, a naprawdę o niewielu komediach romantycznych da się to powiedzieć.

3 thoughts on “Samba

  • Luty 15, 2015 at 9:13 am
    Permalink

    Świetna recenzja. Mam dokładnie taki sam odczucia. Słodko gorzka komedia. Kapitalnie zagrany – bardzo dobry scenariusz, Dawno nie widziałem nic aż tak zmuszającego do refleksji.

    Reply
  • Marzec 22, 2016 at 10:27 am
    Permalink

    Film ” Samba ” powinni obejrzeć wszyscy , a zwłaszcza ci, którym nie po drodze z obecnością imigrantów we własnym kraju. Ci, którzy byli zachwyceni Omarem Sy w ” Nietykalnych ”, nie zawiodą się i tym razem. Wspaniały aktor udowodnił, że nie jest ” aktorem jednej roli ” i teraz też genialnie przedstawił losy Samby w filmie o tym samym tytule. Alice w wykonaniu Charlotte Gainsbourg jest niezwykle przekonywująca jako wolontariuszka pomagająca imigrantom, a scena, kiedy traci panowanie nad sobą jest rewelacyjna. Zalet tego filmu można przedstawić więcej, ale wystarczy polecić go innym, żeby szturmowali sale kinowe. Taka historia mogła się wydarzyć naprawdę. Film godny obejrzenia !

    Reply
  • Pingback: Facet na miarę - Szczere Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *