Haruki Murakami, Zawód: powieściopisarz

Każda nowa książka Murakamiego to dla mnie jak Gwiazdka i urodziny w jednym. Z tej także bardzo się cieszę, nawet jeśli nie jest to fabuła, a zbiór esejów dotyczących pracy autora powieści. To nadal ten sam styl, ten klimat swobodnej pogawędki z kimś skromnym, normalnym i bardzo inspirującym, ten sam przekaz, do którego przywykliśmy przez te wszystkie lata. Japoński powieściopisarz dzieli się z nami przemyśleniami, jakie wysnuł na podstawie trzydziestu pięciu lat wytężonej i efektywnej pracy nad swoimi tekstami. Można potraktować te eseje (a właściwie mini odczyty) jako rodzaj autobiografii, albo jak list do wszystkich przyszłych powieściopisarzy długodystansowych. Jeśli jesteście ciekawi z jakimi niedogodnościami, trudami i profitami wiąże się ta praca, a do tego ciekawi was jakie cechy trzeba mieć by wytrzymać taki katorżniczy wysiłek i presję psychiczną, to zachęcam do lektury.

Kotowaty wśród psowatych

To, co pisze do nas, swoich czytelników, Murakami, można rozpatrywać pod wieloma względami. Bardzo ciekawe jest na przykład to, jak pisarz widzi siebie na tle japońskiego społeczeństwa. Z jednej strony mówi o sobie, że jest zdecydowanie japońskim twórcą, ale z drugiej podkreśla, że nie ma nadal zamiaru udzielać się w japońskim światku literackim, nie interesują go powiązania zawodowe i towarzyskie z japońskimi wydawnictwami, a najchętniej to wyjeżdża i pisze oraz promuje swoje książki za granicą. Murakami, podobnie jak większość bohaterów jego powieści i opowiadań, jest skrajnym indywidualistą, człowiekiem żyjącym niezależnie, na uboczu, tworzącym we własnym unikalnym stylu i w pogardzie mającym (choć on by to ujął nieco uprzejmiej) to co myślą o tym krytycy czy hejterzy. Sam o sobie mówi, że jest bardziej kotowaty, czyli niezależny, przekorny, uparty, niż typowo psowaty Japończyk, który chętnie wykonuje polecenia, chce zadowolić wszystkich i ogólnie lubi życie stadne oraz zgodne. Pod tym względem zdecydowanie nie jest typowym przedstawicielem swej nacji i prawdopodobnie temu zawdzięcza swój olbrzymi sukces. Nie mogę mówić za innych, ale mnie osobiście najbardziej w jego książkach podoba się to, że są o tym, co się dzieje wewnątrz postaci będących sam na sam ze sobą. Bohaterowie Kafki nad morzem, Kroniki ptaka nakręcacza czy Przygody z owcą są na rozdrożach, toczą walkę wewnątrz siebie i idą pod prąd, tak jak Kafka, zmierzający do biblioteki, podczas gdy gromady innych nastolatków zmierzały grzecznie do szkoły.

Tych jedenaście tekstów mówi nam także bardzo wiele o tym, o czym już wiemy, czyli o tym, w jaki sposób Murakami został pisarzem (uwielbiam tę historię o meczu i spływającej z nieba w jednej chwili pewności, że trzeba napisać książkę), jak ważne jest w pracy długodystansowej końskie zdrowie, tężyzna fizyczna i odpowiednie nastawienie, a także gdzie są źródełka, z których wypływają te wszystkie fantastyczne i szalone pomysły na fabuły i postaci. Przyznam, że choć znane, kwestie te zostały ujęte w nowy sposób, dzięki czemu czyta się tę książkę wyjątkowo dobrze. Jako prawdziwa fanka jestem naprawdę ukontentowana lekturą.

Za to go lubimy

Zawód: powieściopisarz to tom, dzięki któremu poznamy Murakamiego tak blisko, jak to tylko możliwe. Co prawda autor nie zdradza tu żadnych pikantnych szczegółów ze swego życia osobistego, ale za to pisze o tym, co najważniejsze dla niego i dla nas, czyli o książkach. Tutaj znajdziecie wyczerpujące informacje o tym, jak zaczął czytać po angielsku i zajął się tłumaczeniami, jakich pisarzy ceni najbardziej i jak wyglądały jego pierwsze kroki na japońskim i amerykańskim rynku wydawniczym. Bardzo to wszystko ciekawe, ale dla mnie, czyli osoby, która raczej powieściopisarstwem się już nie zajmie, jeszcze ciekawsze było to, co ma z tego wszystkiego czytelnik. Najbardziej podobał mi się rozdział o tym, jak właściwie, z technicznego punktu widzenia, rodzi się powieść. Czytanie o tym, jaką drogę musi przejść opowieść, pisana przez lata, a potem recenzowana przez żonę, poprawiana, oceniana przez wydawców, poddawana kolejnym korektom i odkładana by czas ją wygładził, to fantastyczna rozrywka dla każdego, kto kocha tę literaturę.

Dużo miejsca poświęca pisarz podkreśleniu, jak ważna w procesie twórczym jest jego żona. Bez pani Yoko Murakami, te opowieści miałyby zupełnie inny charakter. Ona także wkłada w to wszystko mnóstwo pracy, a do tego ogarnia przecież resztę codziennych spraw, podczas gdy pisarz tworzy i trenuje do kolejnego maratonu, i z tego względu cieszę się, że w tym tomie została doceniona.

Oprócz tego wszystkiego, czymś, co koniecznie chciałabym podkreślić, jest emanująca z każdego akapitu niesamowita skromność Murakamiego, w której jest jednak bardzo japoński. Gdyby był on Polakiem, albo Amerykaninem, to z pewnością nie pisałby o sobie w taki sposób, a tymczasem:

Innymi słowy, od trzydziestu paru lat utrzymuję się na ringu świata literackiego albo mówiąc bardziej staromodnie, zarabiam na życie piórem. W pewnym sensie jest to może jakieś osiągnięcie” albo „Uważam, że nawet ja posiadam minimalną inteligencję i wiedzę”. I tak przez całą książkę czytamy, że pisarz ma jakieś tam skromne grono wiernych czytelników lub że jakoś się te jego powieści sprzedają. Przetłumaczone na ponad pięćdziesiąt języków, sprzedające się co roku w milionach egzemplarzy tomiszcza, a Murakami się waha czy można nazwać to sukcesem. Urocze, prawda?

„I właściwe sam nie bardzo wiem, jak zostałem zawodowym powieściopisarzem”

Szczególnie polecałabym tę książkę młodym czytelnikom japońskiego pisarza, gdyż Murakami dużo mówi tu o swoich początkach, co może być inspirujące i motywujące dla nastolatków lub młodych dorosłych. Dzięki takim rozdziałom jak O szkołach czy Jak zostałem pisarzem? zrozumiecie, że część z nas naprawdę nie nauczy się tego, co najważniejsze w szkolnej ławce, a jedynie przez czysto fizyczne, życiowe doświadczenie. Niby to banał, że trzeba robić z pełnym zaangażowaniem tylko to, co się lubi i ceni, ale jest w tym pewna siła, która (przynajmniej na mnie) działa bardzo skutecznie.

Już bardzo długo czytam utwory autorstwa Murakamiego i przez te wszystkie lata stał mi się bliższy niż większość ludzi jakich znam w realnym życiu. Dlatego też to, co pisarz ma do powiedzenia o sobie i otaczającym go świecie, o podświadomości i społeczeństwach, o literaturze, muzyce i wysiłku fizycznym, jest dla mnie bardzo ważne. Miliony sprzedanych na całym świecie książek, w które z równą pasją wczytują się dzieci, rodzice i dziadkowie, mówią mi, że nie jestem w swej fascynacji odosobniona. Niestety, jest też minus ukazania się tej pozycji, bo skutecznie rozbudza chęć przeczytania kolejnej nowej powieści, której, poza japońskim rynkiem wydawniczym, na razie próżno szukać.

One thought on “Haruki Murakami, Zawód: powieściopisarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *