Eksperymentator

Choć kultowy już (mam wrażenie, że w Polsce szczególnie) Zimbardo zdaje się przyćmiewać sławą i wiedzą resztę współczesnych psychologów, kino upomina się także o inne postaci świata nauki o ludzkim zachowaniu i o inne problemy niż to, co wyprawiali w piwnicach stanfordzcy studenci. Osobiście uwielbiam takie filmy jak Eksperymentator i chociaż już nie studiuję psychologii (jak połowa Polaków poniżej trzydziestki też miałam taki epizod), to jednak chętnie się o niej uczę z książek i filmów. Chyba jestem jednym z tych typów, którzy wolą szkołę życia i mniej sformalizowaną edukację. Kino i literatura nauczyły mnie wszystkiego, co wiem na przykład o związkach, sztuce, zwierzętach czy prowadzeniu domu, więc myślę, że spokojnie w kwestii psychologii mogę się zdać na filmy. Przyjemniejsze to niż suche podręczniki i ciekawsze. Ostatnio było o zaburzonej bohaterce Welcome to Me, wkrótce napisze o zaburzeniach psychicznych bohatera Love&Mercy, a dziś Eksperymentator.

Posłuszeństwo autorytetom

Dlaczego dobrzy ludzie robią złe rzeczy? Czemu pewnym osobom jesteśmy ślepo posłuszni, a inne ignorujemy? Jaki wpływ na nasze zachowanie ma opinia innych? Dlaczego jesteśmy skłonni wbrew własnej woli dopuszczać się czynów, które budzą naszą odrazę? Te i wiele innych pytań zadawał sobie z pewnością Stanley Milgram, Amerykanin żydowskiego pochodzenia, którego rodzice zdołali wyemigrować z Europy tuż przed tym jak rozpętał się tu na dobre antysemicki pogrom. To, co z dużym prawdopodobieństwem spotkałoby też jego rodzinę, stało się na lata obsesją Milgrama, który starał się na różne sposoby wyjaśnić fenomen olbrzymiego posłuszeństwa jakim wykazywali się zarówno Żydzi (nie stawiający oporu) jak i Niemcy (dopuszczający się strasznych wojennych zbrodni). I tak narodził się pomysł eksperymentu.

Peter Sarsgaard i Winona Ryder
Peter Sarsgaard i Winona Ryder

W filmie możemy obserwować dokładnie jego przebieg. W skrócie wygląda to tak, że ochotnicy dostają najpierw pieniądze i są informowani, że w każdej chwili mogą przerwać eksperyment. Potem są rozdzielane role: jeden człowiek ma być nauczycielem, a drugi uczniem. Po wejściu do stylizowanego na lekarski gabinet pokoju, uczeń zostaje podpięty na oczach nauczyciela do prądu, którym ma być rażony za każdym razem gdy poda niewłaściwą odpowiedź na proste pytanie. Następnie przechodzimy za ścianę, gdzie nauczyciel ma tablicę z pstryczkami i listę zadań dla ucznia. Karą za każdą złą odpowiedź jest rażenie ucznia coraz większą dawką prądu. Nauczyciel wie jak odczuwana jest dawka prądu o najniższym stężeniu i słyszy boleściwe krzyki za ścianą. Mimo stopniowo narastających problemów uczniów, którzy podają złe odpowiedzi, mimo ich cierpienia i wcześniejszych informacji o chorobie serca, większość nauczycieli decyduje się na kontynuowanie eksperymentu. Jest to dla nich bardzo niekomfortowa sytuacja, do której zmuszają ich jedynie komendy osoby w pseudolekarskim kitlu, zapewniającej, że dalsze rażenie prądem jest absolutnie konieczne. Jeśli potrzebujecie więcej szczegółów, zachęcam do obejrzenia filmu lub poczytania Wikipedii.

Sednem całej sprawy jest to, że prawie każdy z tych statecznych, zrównoważonych, normalnych ochotników obojga płci, decyduje się pod wpływem autorytetu, na okrucieństwo wobec bliźniego. Oczywiście w całym eksperymencie każdy poza ochotnikiem grającym nauczyciela był podstawiony i nikt nie był rażony prądem.

Eksperyment o licznych i niepokojących konsekwencjach

Wynikiem eksperymentowania Milgrama w latach 1961-62 na dziesiątkach osób były wnioski, które i dziś nie każdy chętnie by przyjął do wiadomości. Okazuje się, że na tyle się znamy, na ile nas wypróbowano, a to jak się zachowamy w ekstremalnej sytuacji bardziej zależy od okoliczności niż od naszego charakteru. Nagle amerykański psycholog społeczny mówi ludziom, że bez względu na to, co o sobie myślą, mogą mieć więcej wspólnego z sadystycznymi zbrodniarzami wojennymi, niż chcieliby to kiedykolwiek przyznać.

Ten film jest z pewnością sporą gratką dla studentów i psychologów, ale spokojnie wiele z niego wyniosą także osoby, które nie mają pojęcia czym jest psychologia społeczna. Poza walorami edukacyjnymi, mnie osobiście szczególnie urzekła forma artystyczna tego obrazu. Narratorem jest tu sam Stanley Milgram (Peter Sarsgaard), który uczestniczy w bieżących wydarzeniach, a jednocześnie mówi do nas z wszechwiedzącej perspektywy zaświatów. Sporym zaskoczeniem jest także umyślnie rażąca sztucznością scenografia, podkreślająca fakt, że Milgram i jego żona (nadal młodzieńcza i skupiająca uwagę Winona Ryder) są tylko aktorami w teatrze pamięci eksperymentatora. Niektórym zapewne się to nie podoba, ale jak dla mnie bomba. Podobnym zachwytem napawała mnie przyciężka atmosfera, nieco nudnawe dłużyzny, podkreślające klimat programów telewizyjnych z lat 60. i 70.

Oglądając ten film możecie się naprawdę zdziwić jak ciekawa może być psychologia społeczna, jak wiele mówi o każdym z nas i jak niesamowicie aktualne także dzisiaj są spostrzeżenia Milgrama. Choć fabuła skupia się na eksperymencie z posłuszeństwem wobec autorytetów (nazywanym dziś eksperymentem Milgrama) to są tu wzmianki także o innych pracach psychologa, na przykład o projekcie ,,świat jest mały”. No i jest jeszcze plus w postaci podstawowej wiedzy na temat protokołów przeprowadzania eksperymentów psychologicznych czy etyki badacza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *