Pomiń zawartość →

Kategoria: Filmy

Niemożliwe

NiemozliweJeśli nie macie dzieci, to film ten będzie dla was absolutną stratą czasu i totalnym nudziarstwem. Wszystko w tym obrazie jest manipulacją i takim nieprzyjemnym gmeraniem w uczuciach widza, na które nie każdy może mieć ochotę. Historia dotyczy losów jednej rodziny, nie wiadomo skąd, która funduje sobie egzotyczne azjatyckie wakacje. Podczas wypoczynku dopada ich tsunami, na skutek którego giną tysiące osób, ale oczywiście nie główni bohaterowie, którzy szukają się przez resztę filmu. Szukają się zresztą w bardzo osobliwy sposób, głównie wykrzykując imiona na zatłoczonych ulicach, terenach zalanych wodą i szpitalach. Przez cały film nic tylko ,,Maria! Lucas! Mamo! Tato!”. Okrzyki te miały chyba za zadanie zastąpić dialogi, których tu praktycznie nie ma, toteż widz jest momentami poważnie zdezorientowany na skutek niezrozumienia ciągu przyczynowo-skutkowego.

Skomentuj

Poradnik pozytywnego myślenia

Ten film jest dziwny i to wcale nie dlatego, że opowiada o problemach psychicznych pewnej nieszczególnie sympatycznej pary Amerykanów. Po prostu każdy film, w którym gra Bradley Cooper jest dziwny, irytujący i sprawia wrażenie niedokończonego. Facet ma tak durnowatą powierzchowność, więc każda grana przez niego postać, nie tylko szalony Pat z opisywanego filmu, sprawia wrażenie jakby miała poważne zaburzenia psychiczne. Jego małe świdrujące oczka i ironiczny uśmieszek powinny go już na samym początku kariery wykluczyć z zawodu aktora, a powody, dla których tak się nie stało już zawsze będą dla mnie zagadką.

Skomentuj

Nędznicy

NedznicyŻył kiedyś we Francji taki pisarz, Victor Hugo (przez „I” się wymawia), o którym już zapewne nikt nie słyszał, bo przecież jego długaśnych powieści nie ma już od dawna w kanonie lektur szkolnych. Otóż ów Hugo popełnił kiedyś takie dziełko pod tytułem Nędznicy, będące przekrojowym spojrzeniem na historię polityczną i społeczną XIX-wiecznej Francji, gdzie uciskany i cierpiący lud pełni rolę bohatera zbiorowego tej opowieści. Wiele lat po śmierci zacnego pisarza wspaniali Amerykanie (bo któż by inny) uczynili z Nędzników patetyczne widowisko musicalowe, a film, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin, jest tejże działalności pokłosiem (żeby nie powiedzieć poronionym płodem).

Komentarz

Zabić, jak to łatwo powiedzieć

Scenariusz prosty (żeby nie powiedzieć prostacki), bardzo dobrzy aktorzy, znani z klasyki męskiego kina i atmosfera jak z serialu The Killing (polski tytuł Dochodzenie) – z tego składa się produkcja Andrew Dominika. Mimo udziału Raya Liotty nie są to jednak Chłopcy z ferajny, a udział Johna Gandolfiniego nie zrobił z Zabić… filmu choć trochę podobnego do Rodziny Soprano. Nawet niezawodny Brad Pitt, który przecież zawsze dobrze wypada, nie wzniósł tego obrazu na poziom Przekrętu. Grani przez tych panów gangsterzy są jacyś zmęczeni, zużyci, sprani i żałośni, i chyba tak właśnie miało być, skoro to film o upadku Ameryki. Wypowiadane przez polityków wielkie obietnice nadają wszystkiemu co się dzieje na ekranie ironiczny i smutny wydźwięk. Jak przekonuje nas w ostatniej scenie płatny zabójca, wszystko w Stanach jest biznesem i na nikogo nie można liczyć. Podupadający gangsterski interes, w którym pracuje, dobitnie o tym świadczy. Nie ma już dawnych wartości, zasad, honoru, czegokolwiek co przypominałoby mafijną działalność ze złotych czasów przestępczości.

Skomentuj

Django

djangoI znów, drodzy państwo, Quentin Tarantino zaszalał jak to tylko on potrafi, a nam trafiła się świetna rozrywka, choć może nie na najlepszym poziomie. Wszyscy widzowie już chyba przywykli do tego, że wszystkie jego filmy przypominają sen wariata, ale Django, to już sen pijanego wariata na prochach i bardzo mi się to podoba.

Skomentuj

Hitchcock

Debiut reżyserski Sachy Gervasiego ukazuje pracę genialnego Alfreda Hitchcocka nad swoim największym dziełem, czyli Psychozą. Obserwujemy cały proces powstawania słynnego filmu, od momentu zapoznania się twórcy z książką, aż do kasowego sukcesu dreszczowca.

Skomentuj

Saga „Zmierzch”: Przed świtem. Część 2

Jak można się było spodziewać, wszystko u Cullenów dobrze się ułożyło, a nam pozostaje dziękować bogu, że pewna słynna Mormonka nie napisała więcej niż cztery części tej komedii wampirzej. Jak zwykle śmiechu było co niemiara. Jedyne momenty, w których przeciętnie inteligentny widz może się nie śmiać patrząc na to cudo, to chwile, w który kamera robi zbliżenie na twarze grających w Zmierzchu boleśnie wręcz niezdolnych aktorów. Jest to naprawdę przykre doznanie, ponieważ większość tych bladych wampirów chcąc nadać swym obliczom dramatycznego wyrazu robi takie miny jakby było im niesłychanie przykro, albo niedobrze. Paranormalne twory cierpiące na torsje to nie jest widok miły dla oka.

3 komentarze

Hobbit

Jeszcze przed obejrzeniem pierwszej części kolejnej tolkienowskiej trylogii filmowej, znalazłoby się parę powodów do obśmiania tej produkcji. Głównym z nich byłby z pewnością pomysł by z tak niewielkiego dziełka, lektury szkolnej formatu zeszytowego, wydobyć inspirację do aż trzech filmów. Ci, którzy podejrzewali, że jakość scenariusza na tym ucierpi, mieli rację. Hobbit sprawia wrażenie przedłużonej zapowiedzi filmowej puszczanej przed właściwym seansem i żadne, nawet tak spektakularne efekty specjalne jakie tutaj zastosowano, nie są w stanie zatrzeć tego wrażenia.

3 komentarze

The Man with the Iron Fists

The Man with the Iron FistsMimo tego, że jest to dzieło godne ze wszech miar miana filmowego potworka dekady i, że pewno Amerykanie wstydzą się go tak mocno jak Polacy KacWawy, to ta baśniowa opowieść o żelaznych kończynach ma pewne walory edukacyjne. Powinno się ją pokazywać studentom absolutnie wszystkich szkół filmowych, by mogli się nauczyć jakich filmów nie robić. Jak nie grać, jak nie reżyserować, jakiej muzyki i charakteryzacji nie robić- absolutnie wszystko tutaj jest. Najważniejsze to chyba, jak nie zrobić krzywdy dobremu aktorowi. Lucy Liu i Russell Crowe pewno wstydzą się pokazywać znajomych, po tym jak ta pierwsza zagrała w omawianym dziele burdel mamę, a ten drugi wcielił się w otyłego erotomana męczącego azjatyckie prostytutki czymś co miało być chyba żelaznym penisem, a na ekranie wyglądało jak świecąca gruszka, czy jakaś inna żarówka.

Skomentuj

Kronika opętania

Czasy gdy kręcono porządne dreszczowce, po których nie można było zasnąć przez wiele nocy, niechybnie już się skończyły, a Kronika opętania jest tego kolejnym dowodem. Film klimatem przypomina takie hity jak Labirynt fauna czy Sierociniec, które zresztą też nie były jakimś mistrzostwem gatunku, a najstraszniejszy w nich był chyba akcent z którym mówiły postaci (nie przywykliśmy do czegoś innego niż angielski i twórcy filmów na całym świecie powinni to uszanować). No i oczywiście dzieci w horrorach zawsze są straszne. Nawet bardziej przerażające niż mówiące lalki czy klauni (choć tu należałoby się zastanowić), i to wcale nie dlatego, że robią coś strasznego, ale że po prostu są dziećmi.

Skomentuj