Zabić, jak to łatwo powiedzieć

Scenariusz prosty (żeby nie powiedzieć prostacki), bardzo dobrzy aktorzy, znani z klasyki męskiego kina i atmosfera jak z serialu The Killing (polski tytuł Dochodzenie) – z tego składa się produkcja Andrew Dominika. Mimo udziału Raya Liotty nie są to jednak Chłopcy z ferajny, a udział Johna Gandolfiniego nie zrobił z Zabić… filmu choć trochę podobnego do Rodziny Soprano. Nawet niezawodny Brad Pitt, który przecież zawsze dobrze wypada, nie wzniósł tego obrazu na poziom Przekrętu. Grani przez tych panów gangsterzy są jacyś zmęczeni, zużyci, sprani i żałośni, i chyba tak właśnie miało być, skoro to film o upadku Ameryki. Wypowiadane przez polityków wielkie obietnice nadają wszystkiemu co się dzieje na ekranie ironiczny i smutny wydźwięk. Jak przekonuje nas w ostatniej scenie płatny zabójca, wszystko w Stanach jest biznesem i na nikogo nie można liczyć. Podupadający gangsterski interes, w którym pracuje, dobitnie o tym świadczy. Nie ma już dawnych wartości, zasad, honoru, czegokolwiek co przypominałoby mafijną działalność ze złotych czasów przestępczości.

Kryminalny interes, po którym oprowadza nas Dominik, to właściwie biznes jak każdy inny. Zleceniodawcy umawiają się na konkretne opłaty od trupa, a przed wykonaniem zadania, dokładnie omawia się strategię i warunki wykonania umowy, czyli ile osób trzeba obić i jak bardzo, żeby dana sprawa przycichła lub potoczyła się w bardziej pożądanym kierunku.

Na spora pochwałę zasługuje odtwórca drugoplanowej roli, Ben Mendelsohn, wcielający się w rolę niedoświadczonego i wyjątkowo głupiego kryminalisty. Tylko jego kreacja pozostaje w głowie, mimo, że grały tam prawdziwe gwiazdy. Co w nim tak urzeka? A mianowicie to, że po raz pierwszy zobaczyłam na ekranie tak przekonującego brudasa i ćpuna. Facet jest tak brudny, odrażający i lepki, że niemal czuć od niego smród, gdy pojawia się na ekranie. Każdy widz lubi doznać lekkiego wstrząsu, a tu jest wstrząs nietypowy. Trupy ścielące się za Bradem Pittem nie przerażają, ale sama opowieść tego typa o ty, że zamierza uprawiać seks i myśl, że to lepie, zaćpane coś zbliży się do innej żywej istoty, przyprawia o dreszcz przerażenia. Nagroda dla charakteryzatora murowana, bo tylko jego praca jest w stanie wywrzeć wrażenie na widzu, a to miał być przecież kryminał.

Trzeba obejrzeć Zabić, jak to łatwo powiedzieć, by móc na własne oczy zobaczyć jak stacza się Ameryka, kino gangsterskie schodzi na psy i nawet wielkie gwiazdy nie świecą już tak, jak przed laty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *