Poradnik pozytywnego myślenia

Ten film jest dziwny i to wcale nie dlatego, że opowiada o problemach psychicznych pewnej nieszczególnie sympatycznej pary Amerykanów. Po prostu każdy film, w którym gra Bradley Cooper jest dziwny, irytujący i sprawia wrażenie niedokończonego. Facet ma tak durnowatą powierzchowność, więc każda grana przez niego postać, nie tylko szalony Pat z opisywanego filmu, sprawia wrażenie jakby miała poważne zaburzenia psychiczne. Jego małe świdrujące oczka i ironiczny uśmieszek powinny go już na samym początku kariery wykluczyć z zawodu aktora, a powody, dla których tak się nie stało już zawsze będą dla mnie zagadką.

W Poradniku pozytywnego myślenia Cooper gra Pata Solitano, który po nakazanym przez sąd pobycie w szpitalu dla psychicznie chorych, wychodzi na wolność i pod opieką rodziców, próbuje wrócić do normalnego życia. To wszystko jest bardzo podejrzane, ponieważ mężczyzna, nie biorący przepisanych leków, stanowi ewidentne zagrożenia dla otoczenia. Sama rozmowa z nim jest nieprzyjemna, ponieważ nie ma absolutnie żadnego wyczucia i do życia towarzyskiego się nie nadaje. Jego stan spowodowany jest pewnym wypadkiem, podczas którego nakrył żonę z kochankiem pod prysznicem i pobił faceta (absurdalnie starego i nieatrakcyjnego) prawie na śmierć. Teraz stara się jak najszybciej wyzdrowieć, by ukochana znowu go chciała. Obserwując głupkowatą postać biegającą po ulicach w worku na śmieci (na lepsze pocenie) widz może mieć uzasadnione wątpliwości, czy Pat osiągnie zamierzony cel.

Lekarstwem na jego psychozę okazuje się apetyczna Tiffany, równie niezrównoważona jak on. Dziewczyna jest wdową po policjancie, która żałobne smutki przegnała oddając się kompulsywnemu seksowi z każdym, kto miał na to ochotę. Cudowne ozdrowienie tych dwojga nastąpi poprzez taniec, który ćwiczą zapamiętale, by wziąć udział w konkursie (wątek zużyty i zupełnie od czapy w filmie o wariatach). Byłoby to nawet sympatyczne gdyby nie to, że oboje naprawdę nie potrafią tańczyć i nawet patrzenia na to jak udają boli.

BRADLEY COOPER stars in SILVER LININGS PLAYBOOK

Boli też niezgrabne zestawienia komediowej stylistyki z ciężkim tematem jakim są zaburzenia psychiczne. Mimo głupkowatych dialogów i żenujących sytuacji, ani razu podczas seansu nie było mi do śmiechu.

Dla przyzwoitości napiszę jeszcze tylko, że ojca Pata gra Robert De Niro (niegdyś wybitny aktor), ale obecnie taka wiadomość chyba nie jest już żadną rekomendacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *