Mama

Do tego filmu proponuję podejść nie jak do horroru, ale tak, jakby to był dramat psychologiczny lub coś pokrewnego. Moim skromnym zdaniem Mama ukazuje bowiem całą prawdę o zaborczych uczuciach niektórych rodzicielek. Tytułowa postać (mam nadzieje, że nie psuję nikomu zabawy zdradzając tajemnicę) jest zmarłą obłąkaną kobietą, która przed laty uciekając przed pościgiem, rzuciła się do rzeki z klifu wraz z porwanym niemowlęciem. A, że jej się maluch po śmierci gdzieś zagubił, wraca i szuka go po lesie. W ten właśnie sposób natrafia na ukrywające się w leśnej chatce dziewczynki, którymi się bardzo „czule” opiekuje, rozładowując skutecznie macierzyńskie instynkty. Gdy po latach w dziczy Lily i Victoria wracają na łono cywilizacji, są już właściwie małymi zwierzątkami, niezdolnymi do komunikowania się z kimś innym niż Mama. Zaborcza zjawa, która woli zabić dziecko niż je komuś oddać, jest bardzo podobna do wielu wściekłych matek, jakie zdarzyło mi się oglądać nie tylko w kinie.

Mama oglądana jako horror również jest bardzo ciekawa, choć uważam, że topielice pełzające po ziemi i straszące długimi ciemnymi włosami, wyszły już z mody jakieś parę filmowych sezonów temu. No, ale powiedzmy, że jest strasznie, szczególnie w tych fragmentach gdy Mama ukazuje się za dnia, jakby nigdy nic bawiąc się z dziećmi tuż pod okiem ich opiekunów. Jeśli chodzi o cały ładunek napięcia, grozy i przerażenia w omawianej produkcji, to średnio jest, naprawdę średnio. Rzeczywiście straszna w tym filmie jest zresztą nie sama Mama, a młodsza z jej podopiecznych, Lily. Dziecko wychowane bez kontaktu z normalnymi ludźmi, za jedyne towarzyszki mając tylko tak samo dziwną starszą siostrę i zjawę, stało się bardzo ciekawym tworem, szczególnie z psychologicznego punktu widzenia. Ta mała autystyczna sierotka naprawdę potrafi zaniepokoić widza. Wystarczy jej jedno spojrzenie na sufit gdzie kryje się duch, albo cichy obłąkańczy chichot. Uśmieszki tej małej były tak sugestywne, że naprawdę wróżę wcielającej się w nią aktorce świetlaną karierę w przemyśle rozrywkowym.

Jeśli chodzi o dorosłe aktorstwo, to mamy tu parę całkiem niezłych artystów w rolach opiekunów dziewczynek. Wujka gra Nikolaj Coster-Waldau, czyli przystojny kochanek królowej i jednocześnie jej brat z Gry o Tron. Rolę jego dziewczyny natomiast gra (świetna w innych filmach, ale tu niekoniecznie) Jessica Chastain, która z ciemnym makijażem i czarnymi włosami bardzo zyskała na urodzie i jest naprawdę nie do poznania. Ich gra nie jest jednak porywająca i w zupełności ustępuje występom nieletnich aktorek.

Cała historia jest taka sobie i chyba lepiej by było, zamiast kręcić kolejny film o duchu, który nie może zaznać spoczynku po śmierci, zrobić z tego jeden porządny odcinek Supernaturala. Właściwie to większość horrorów można by załatwić w ten sposób i to z dużym pożytkiem dla widzów.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *