Nędznicy

NedznicyŻył kiedyś we Francji taki pisarz, Victor Hugo (przez „I” się wymawia), o którym już zapewne nikt nie słyszał, bo przecież jego długaśnych powieści nie ma już od dawna w kanonie lektur szkolnych. Otóż ów Hugo popełnił kiedyś takie dziełko pod tytułem Nędznicy, będące przekrojowym spojrzeniem na historię polityczną i społeczną XIX-wiecznej Francji, gdzie uciskany i cierpiący lud pełni rolę bohatera zbiorowego tej opowieści. Wiele lat po śmierci zacnego pisarza wspaniali Amerykanie (bo któż by inny) uczynili z Nędzników patetyczne widowisko musicalowe, a film, który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin, jest tejże działalności pokłosiem (żeby nie powiedzieć poronionym płodem).

Tak szczerze to wydaje mi się, że nawet sami aktorzy, występujący w tym historycznym śpiewanym widowisku, nie obejrzeli i nie obejrzą filmu więcej niż raz. Ani wygłupy pary karczmarzy (Helena Bonham Carter i Sascha Baron Cohen), ani wychudzona i wyłysiała Fantyna (uważająca się za pewną zdobywczynię Oskara Anne Hathaway) nie są dostatecznym dziwem i atrakcją by rozerwać widzów. Całość sprawia wrażenie przydługiej produkcji Disneya, z tym że praktycznie nie ma tu zdań mówionych. Tak, tak, tylko śpiew moi drodzy. A czegoście się spodziewali po musicalu? Ja osobiście spodziewałam się większej logiki, która jakoś scalałaby poszczególne wątki.

Hugh Jackman i Russel Crowe w roli zbiega i jego tropiciela jakoś nie przekonują i nie wzruszają widza. Amanda Seyfrield w roli Kozety jest po prostu przesłodzona i nudna (ale w orginale też była), a konkurująca z nią Eponina (w tej roli Samantha Barks) mimo że śpiewa naprawdę dobrze to jest irytująco pospolita i wulgarna. Nic dziwnego, że ryży Mariusz wolał blondynkę.

A co do gwiazdy Fantyny, czyli wychudzonej bladej Ani, to ja bym jej Oskara za nic nie dała. Co prawda widać, że dziewczyna się stara, ale to wszystko trąci jakimś szantażem emocjonalnym. ,,Dajcie mi nagrodę bo obcięłam moje śliczne włoski, a to takie poświęcenie” albo ,,Tyle schudłam to teraz mi się należy, a w dodatku śpiewam chociaż nie umiem, a to chyba coś znaczy”. Zresztą jak można się przekonać, wcale nie zniszczyła się do roli tak jak to media opisały, więc nie ma się nad czym roztkliwiać. Jak państwo od Oskarów do mnie zadzwonią i zapytają o zdanie, to im powiem, że nie mogą dawać świecącego golasa wszystkim ładnym dziewczynom, które przez miesiąc nie jadły. Tak właśnie i m powiem, a co!

A poważnie to jednak warto pójść sobie na ten film i popodziwiać piękną scenografie Paryża, którego już nie ma i piękne stroje, których już się nie nosi.

One thought on “Nędznicy

  • Styczeń 16, 2016 at 9:43 pm
    Permalink

    Zgadzam się w pełni. Ale co mnie najbardziej denerwowało to ciągłe, niekończące się śpiewanie. Miałam dosyć. Gdyby nie to, że widziałam Nędzników w kinie pewnie nigdy bym go nawet nie obejrzała do końca. A Oskara Anne kompletnie nie rozumiem…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *