Bunt zwierząt (Jurassic World i serial Zoo)

Jeszcze przed obejrzeniem tegorocznych wakacyjnych propozycji, byłam przekonana, że zwierzęta mają prawo mieć do nas wielki żal. Człowiek swoją szkodliwą działalnością, upodobaniami żywieniowymi i dziwnymi rozrywkami, nie tylko powoduje wymieranie wielu egzotycznych gatunków, ogromne cierpienia zwierząt hodowlanych, ale i zmianę klimatu, który niedługo nie będzie się nadawał ani dla nas, ani dla zwierząt (wielkie wytwórnie mięsa, czyli zagrody chowu przemysłowego, powodują emisję CO2 i ocieplanie się klimatu na większą skalę niż robią to spaliny samochodowe; to daje do myślenia). Mam wrażenie, że tegoroczne produkcje o zwierzętach, jednakowo wydumane i kiczowate, mówią jednak coś o naszej ludzkiej zbiorowej podświadomości, o kulturze popularnej, która wyciąga na światło dzienne nasz lęk przed tym, że ci, których skrzywdziliśmy najbardziej, powstaną w końcu przeciwko nam, siejąc ogromne (ale jakże sprawiedliwe) spustoszenie.

Jurassic World

Kontynuacja wielkiego hitu sprzed lat właściwie nie wnosi niczego nowego do tematu poza jeszcze większą ilością dinozaurowych kłów i pazurów. No i może bardziej wrażliwym spojrzeniem na gada, który w końcu też ma uczucia, jakąś psychologię, z którą wypadałoby się liczyć, szczególnie, że zwierz ma nad swoimi opiekunami, a raczej właścicielami, przeogromną przewagę fizyczną.

Jurassic-World

Tym razem nie mamy do czynienia nawet z oryginalnym dinozaurem, ale ze stworzoną na potrzeby parku rozrywki hybrydą prehistorycznego gada z praktycznie czymkolwiek co żyje i ma ciekawe właściwości. I tak powstała urocza samiczka, wyglądająca jak wielki T-Rex, która już w kolebce zjadła własną siostrę, a w dorosłości sieje postrach zabijając ludzi niczym muchy. Trzymana w niewoli, odgrodzona od innych żywych istot, ma tak zwichrowaną osobowość, że naprawdę trudno się jej dziwić, iż jest nieco skołowana po wydostaniu się na wolność. No i te wszystkie pytania o własną tożsamość (nie przesadzam troszeczkę? :), bo w końcu pewno sama nie wie czym jest. Obdarzona przenikliwą inteligencją, mogąca obniżać temperaturę ciała i zmieniać barwę skóry istota grasująca po parku, mnie osobiście wydała się karą boską zesłaną na ludzi, którzy bezmyślnie majstrowali przy pradawnym kodzie genetycznym. No i żeby to jeszcze była niewinna naukowa ciekawość, w najgorszym razie rozrywka, ale tu chodzi o pieniądze, o grube miliony od wojska, które mogłoby z powodzeniem wykorzystać dinozaura jako pomysłową broń biologiczną nowego typu. Nie wiem jak wam, ale mnie jakoś nie było szkoda tych wszystkich ludzi pożartych przez gadzinę, a na koniec, podczas rozmowy z maluchami, nawet się wzruszyłam.

Jurassic World nie jest jakimś wybitnym hitem, ale ze względu na sentyment, dobrą muzykę, czy chemię między parą głównych bohaterów, warto film obejrzeć. No i spodoba się, jak zwykle gdy chodzi o podobną tematykę, każdemu, kto ma w domu koty. Gdy nadchodzi pora karmienia i moje sierściuchy zaczynają się niepokoić i broić, to też ma w domu istny Jurassic World. Scenarzyści pewnie sami w domu niejeden miot odchowali i wiedzą co to atak głodnego zwierza.

Zoo

Już od pierwszego odcinka czułam, że ten serial jest odpowiedzią na moje najgorętsze pragnienia. Choć realizacja pozostawia wiele do życzenia, a fabuła z odcinka na odcinek rozmywa się i dziwaczeje, i tak uważam, że powinien to obejrzeć każdy, komu los zwierząt nie jest obojętny.

Zawsze gdy myślę o tym, jak wielkich krzywd doznają od ludzi zwierzęta (tylko w ciągu ostatnich dni dowiedziałam się z mediów na przykład o tym, że hoduje się już świnie i krowy o podwójnym umięśnieniu, jakiś psychol zrobił sobie z kota tarcze strzelniczą, a znana polska aktorka chwali się, że zjadła psa), zastanawiam się dlaczego takie rzeczy nie spotykają się z zemstą. Zazwyczaj dochodzę do wniosku, że zwierzęta są za dobre by robić komuś umyślnie krzywdę. Serial Zoo jest jednak próbą pokazania, co może się stać, gdy miarka się przebierze. Akcja zaczyna się od tajemniczego ataku afrykańskich lwów, które zabijają duże grupy ludzi bez konkretnego powodu. Po lwach są psy, wilki, a nawet nietoperze. Na całym świecie, z niewiadomych przyczyn, istoty żywe zaczynają się organizować w większe stada i podstępnie zabijać ludzi. Do walki z tym coraz groźniejszym procederem staje nieformalna grupa składająca się z agentki francuskiego wywiadu, naukowca, myśliwego, zoopatologa i dziennikarki, którzy tropią przyczyny tych dziwnych zjawisk. Wiele śladów wskazuje na pewien koncern, sprzedający jedzenie z pestycydami, ale są też takie, które wskazują na naturalną ewolucję wrogości zwierząt do rodzaju ludzkiego.

ZOO

Serial Zoo to zbiór naprawdę pomysłowych przykładów zwierzęcych zamachów oraz pseuonaukowych teorii działających na wyobraźnię. Szkoda tylko, że bohaterowie serialu póki co skupiają się na tym, co zrobić by zwierzaki przestały zabijać, a nie na tym, dlaczego to robią i jak sprawić, by nie musiały aż tak cierpieć. Osobiście, patrząc na to jak istoty latające czy chodzące na czterech łapach, próbują odzyskać miejsce na ziemi, czuję wręcz euforyczną radość. Ten serial to dla mnie przeciwwaga do pokazywanych wszędzie zdjęć z polowań (dziś króluje Amerykanin, który za grube tysiące dolarów zakatował wspaniałego lwa strzałami z łuku, skazując go na kilkudniową agonię). Osobiście jednak wolałabym jakąś produkcję o tym, co naprawdę może się zdarzyć, na przykład na podstawie teorii, którą wyczytałam w Zjadaniu zwierząt, o tym, że wszystkie groźne choroby dotykające ludzkość pochodzą od naszych braci mniejszych i że prawdopodobnie już niedługo, w zagrodach, w których tłoczą się niemiłosiernie krowy i świnie, zmutuje śmiercionośny wirus, który przetrzebi zastępy mięsożerców. O takie coś by było dobre.

Na koniec, skoro już pisze o ekranowej krzywdzie zwierząt, pragnę wyrazić swoje oburzenie tym, co w serialu Hannibal Mason zrobił biednej śwince. Maciorka powinna móc się teraz zemścić na oprawcy. Zawsze myślałam, że Hannibal to serial o zjadaniu ludzi, nie zwierząt, i na takie okrucieństwo wobec maciorki nie byłam zupełnie przygotowana. Czy tylko ja uważam, że ten serial osiągnął tym odcinkiem granice absurdu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *