Hannibal

O, zaprawdę dla takich momentów warto być pochłaniaczem popkulturowej papki! Kultowa książka, przerobiona na jeszcze bardziej kultowy film, teraz została wykorzystana do stworzenia zapewne kultowego serialu. No czysta poezja. Znaleźli się oczywiście wielbiciele twórczości Harrisa, którzy uważają, że takie przeróbki to profanacja, a Lectera i jego partnera/arcywroga nie mają prawa zagrać inni aktorzy oprócz wielkiego duetu Foster-Hopkins. I dobrze, niech sobie narzekają. Ja tymczasem napawać się będę perfekcyjnie przygotowanym widowiskiem, które okazuje się groteskową ekspozycją anomalii, patologii i perwersji.

Budzący najwięcej kontrowersji Mads Mikkelsen w roli Hannibala-kanibala prezentuje się naprawdę wspaniale. Jego postać jest bardzo wyrafinowanym, dojrzałym mężczyzną (nawiązania do stylu Anthony’ego Hopkinsa), który ma szalenie gustownie urządzony gabinet, ubiera się również niezwykle gustownie (choć dość ekstrawagancko) i specjalizuje się także w (a jakże!) wykwintnej kuchni. Podobnie jak jego pierwowzór oddaje się z rozkoszom degustacji przyrządzonych przez siebie mięsnych specjałów. Tutaj mała wzmianka o możliwej przyszłości medialnej Madsa Mikkelsena. Już widzę jak po zakończeniu zdjęć do Hannibala dostaje własny program kulinarny, w którym będzie radził gospodyniom domowym jak najlepiej przygotować potrawy z mięsa i podrobów (wieprzowina i wołowina głównie, no przecież nie ryba). Płucka z niespodzianką, wątróbka w winnym sosie czy lecterowska pieczeń. Takie przeboje. Może nawet w Master Chief wystąpić. No i oczywiście koniecznie występ w jakimś celebryckim talk show, gdzie opowie o swojej diecie białkowej i zdrowotnych korzyściach płynących ze spożywania mięsa ssaków. To będzie większy hit niż Kardashianki.

A zupełnie poważnie to uważam, że pan Mikkelsen bardzo dobrze wpasował się w rolę. Momentami pewno nawet zbyt dobrze, bo komuś z taką twarzą (zimne spojrzenie, ostre rysy, brak mimiki i gdzie ten facet ma brwi?) bardzo łatwo udawać czarny charakter. Od razu widać, że coś przeskrobał i szamał surowce nie przeznaczone do konsumpcji, ale przecież nie po to ogląda się kolejną wersję tej samej opowieści by mieć niespodziankę. Pewno to szalenie niepoprawne, ale wolę jego niż niskiego kartofelka Hopkinsa w roli psychiatry-smakosza. Mikkelsena można się naprawdę przestraszyć, a Hopkinsa trzeba głównie szanować, lubić i podziwiać.

7484710.3

Niepełnoprawnym partnerem w nowej serialowej rozgrywce jest Hugh Dancy, grający Willa Grahama, wykładowcę w Quantico i psychologicznego profilera psychopatów w FBI. Will ma specjalną moc polegającą na tak empatycznym wczuwaniu się w rolę zabójcy, że jest w stanie powiedzieć o nim naprawdę wszystko i szybko drania pochwycić. Niestety kreacja Dancy’ego wypada raczej blado. Jego postaci brak złożoności, jest po prostu inteligentna, sympatyczna i zagubiona. Nieco wyjątkowości nadaje mu tylko dość specyficzne hobby, czy też po prostu słabość. Will jest tak empatyczny, że zabiera z ulicy porzucone psy i je przygarnia. Ten wątek z pewnością wart jest wyeksponowania.

Wspomnieć też należy udział Laurence’a Fishburne’a grającego zwierzchnika Willa. Jest on miłym dodatkiem, wnoszącym nieco równowagi i powagi do świata psychopatów i szaleńców. Jednak mimo jego olbrzymiego talentu, nikt z widzów już po pierwszym odcinku nie powinien mieć wątpliwości kto tu jest prawdziwą gwiazdą.

7 thoughts on “Hannibal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *