Szybki cash

Zanim zabierzecie się za oglądanie drugiej części Szybkiego cashu, warto odświeżyć sobie pierwszą część opowieści o ambitnym studencie ekonomii. Film ten miał zdumiewająco dobre recenzje, ale w czasach totalnego zalewu amerykańskiego gangsterskiego kiczu, wcale mnie to nie dziwi. Wszyscy podkreślali, że film jest taki oryginalny i autentyczny, surowy, brutalny i wyrazisty, że stał się jedną z ważnych pozycji na liście kultowych pozycji ,,męskiego” kina. Prawda jest jednak taka, że film ma swoje momenty, ale ogólnie i obiektywnie jest co najwyżej niezły. Za to zyskuje na wartości przy zderzeniu z amerykańskimi stereotypowymi kryminałami. Jest to ten sam przypadek co z literackimi skandynawskimi hiciorami. Podobają się, bo są inne.

Na mnie jakoś szwedzki chłód, surowość i powściągliwość w reżyserskim wydaniu Esinosy zupełnie nie działa. Bardzo podoba mi się za to pomysł rodem z Utalentowanego pana Ripleya, czyli maskarada JW. Głównym bohaterem filmu jest bowiem niezwykle bystry student ekonomii, Johan Westlund (Joel Kinneman), prowadzący podwójne życie. W ciągu dnia przykładny uczeń, który nawet sobie dorabia pisząc za innych prace, a wieczorami kierowca taksówki w bardzo podejrzanej firmie. Do tego JW gra przed kolegami bogatego chłopczyka z dobrego domu, w czym jest naprawdę pomysłowy. Oczywiście nie za dług trwa taki układ. Jedno zlecenie od szefa, który oczywiście jest mafiozem, i życie JW przewraca się do góry nogami. Nagle jest wplątany w przekręty finansowe, mafijną wojnę, przemyt narkotyków, a nawet (co mnie najbardziej boli) w znęcanie się nad psami i kapustami (no serio, co za pomysł!).

Od swoich amerykańskich odpowiedników, poza specyficznym klimatem, Szybki cash różni się także sposobem prezentowania postaci. Każdy z tych brudnych, brutalnych facetów jest zupełnie inny niż stereotypowy gangster z USA. Mają osobistą historię, mnóstwo wrażliwych miejsc w psychice i dość osobliwe podejście do lojalności i honoru. Jedyne, czego można być pewnym w tym filmie, to to, że nikogo nie można być pewnym. Chłopcy się zdradzają, a meksykańsko-serbski trup ściele się gęsto na szwedzkiej ziemi.

Szybki cash to obowiązkowa pozycja nie tylko dla fanów Chłopców z ferajny, Prawa ulicy czy Ojca chrzestnego, ale także dla wielbicieli The Killing. Grający JW Joel Kinneman to ten sam facet, który wciela się w postać Stephena Holdera, czyli partnera Linden. Aktor jest dosłownie nie do poznania. W Szybkim cashu mamy typowego nordyckiego blond przystojniaka, a w The Killing niesympatycznego typa w niechlujnej bluzie. Co też nietwarzowa fryzura, wąsy jak u alfonsa i dziwny akcent mogą zrobić z człowieka? Widać bardzo mu zależało na roli w serialu, z czego teraz cieszą się miliony fanów, ze mną włącznie. Niestety jednak nic z tego (nawet chłopięcy urok Kinnemana) nie skłoniło mnie do przeczytania literackiej wersji Szybkiego cashu napisanej przez Jensa Lapidusa. Aż tak dobre to to nie było, bym miała ryzykować kolejny skok czytelniczy w mroczną skandynawską nudę.

Jedna myśl na temat “Szybki cash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *