Granice bólu

Granice bólu to bardzo dziwaczne i wyjątkowo niesmaczne połączenie thrillera i fantasy. W zamyśle ta francusko-hiszpańsko-portugalska produkcja miała być baśniowo-mrocznym dreszczowcem podobnym do Labiryntu fauna czy Sierocińca. Na nasze nieszczęście, twórcy podeszli do tematu zbyt poważnie i dosłownie, na skutek czego wyszła nam bardziej parodia dreszczowca niż sam dreszczowiec. Nie doznacie na tym filmie dreszczów zaskoczenia i strachu jak przy innych hiszpańskich produkcjach tego typu (zwłaszcza tych o dzieciach). Tutaj co najwyżej parę razy dopadną was dreszcze obrzydzenia. Osoby wrażliwe na widok uszkodzeń ciała oraz krzywdę zwierząt w ogóle nie powinny Granic bólu oglądać. Nie jest to żadne wybitne dzieło, więc nie warto się aż tak poświęcać.

Na historię opowiedzianą w Granicach bólu składają się dwa główne wątki. Pierwszy ukazuje losy grupki dzieci urodzonych na hiszpańskiej prowincji w latach 30, które cierpią na dość specyficzną przypadłość. Żadne z nich nie posiada fizycznej zdolności do odczuwania bólu. Nie mają nawet kanalików łzowych. Na nieszczęście dla nich, maluchy nie czujące bólu nie mogą sobie także wyobrazić, że inni mogą go czuć i dochodzi do serii makabrycznych wypadków w okolicy. By nie zrobiły krzywdy sobie ani nikomu innemu, zostają zabrane rodzinom i uwięzione w posępnej twierdzy szpitalnej na wzgórzu, gdzie poddaje się je nieudolnym próbom socjalizacji.

Drugi wątek to współczesna historia lekarza, który dowiaduje się, że może za parę miesięcy umrzeć na białaczkę. Jedynym ratunkiem dla niego jest przeszczep szpiku od kogoś z rodziny, ale jego staruszkowie coś podejrzanie się migają od zostania dawcami. David (Alex Brendemuhl) rozpoczyna więc gorączkową pogoń za rodzinnymi sekretami, które mogłyby wyjaśnić dziwne zachowanie rodziców.

Granice bólu są aż tak nieudane, ponieważ właściwie już w pierwszym kwadransie filmu domyślamy się, jak to się wszystko skończy. Żadnej grozy, żadnej tajemnicy, wbrew zapewnieniom twórców, tutaj nie uświadczycie. Jeżeli jednak macie trochę czasu, obejrzyjcie tego cudaka, choćby po to by się trochę pośmiać z nieudanego miksu Sierocińca i Labiryntu fauna. Zamiast fauna mamy tu stworzenie bardziej przypominające Golluma z Hobbita (Thomas Lemarquis w roli Berkamo), a zamiast sierocińca widzimy gotycki szpital dla chorych psychicznie. Może bym się aż tak bardzo nie czepiała śmieszności całego przedsięwzięcia, gdyby to wszystko aż ta się nie rwało, a postaci nie były aż tak powierzchownie zarysowane. W dodatku te nieścisłości i nielogiczności. Nie rozumiem jak to się działo, że nikt nie sprawdzał i nie sprzątał tych cel. Dlaczego nikt nie dawał tym dzieciom zabawek czy książek? Czemu jak nie czują bólu to już od razu są jakieś nierozgarnięte czy upośledzone? No i czy w ogóle brak bólu to taka straszna klątwa? Przecież obecni w filmie naziści mogli wykorzystać dzieci do stworzenia nowej generacji super wytrzymałych żołnierzy. Twórcy Granic bólu zmarnowali taki fajny komiksowy wątek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *