Laggies

Szczerze wyznam, że pomimo przykrej obecności Chloë Grace Moretz oraz postępujących problemów ortodontycznych Keiry Knightley, ten film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Dawno już nie oglądałam czegoś, co byłoby tak bardzo o mnie. Podoba mi się szczególnie, że (pomimo lekkiej sztuczności tego papierowego świata) pokazuje się tu prawdziwe problemy prawdziwych ludzi, bez tej ciągłej presji by być idealnym, przebojowym, najlepiej się sprzedającym i odnoszącym wszelkie sukcesy w życiu osobistym i zawodowym, bezproblemowym dla otoczenia człowiekiem. Dosyć już mam trochę tych wszystkich ekscentrycznych geniuszy, tych Sherlocków w swojej dziedzinie, którzy są tak wielcy, że normalni, szarzy ludzie bez spektakularnych talentów, których jest przecież większość, giną zupełnie w ich cieniu. Grana przez Knightley Megan jest odtrutką na cały ten perfekcjonizm i od niedawna moją osobistą bohaterką (w galerii filmowych typów do naśladowania).

Zawieszona w próżni

Podobnie jak wielu Amerykanów, Megan lata swojej świetności przeżyła w liceum. To był radosny czas wiosny życia, gdy wraz z grupą najlepszych przyjaciół wyczyniała umiarkowane szaleństwa, z ówczesnym chłopakiem została mianowana Najlepszą Parą, a wszyscy w jej otoczeniu czuli, że najlepsze jeszcze przed nimi. Za jakiś czas widzimy Megan w tej samej grupie przyjaciół, w miasteczku w którym się wychowała, tkwiącą w tym samym miejscu, co w klasie maturalnej. Choć liceum, a nawet studia i praktyki zawodowe ma już dawno za sobą (kierunek terapia rodzinna), nie może jakoś ruszyć z życiem, wciąż tkwi w poczekalni, niezdolna do uczynienia następnego kroku. Dorabia sobie w firmie ojca, wciąż jest z tym samym chłopakiem i gdy już zaczyna nas wkurzać jej brak woli działania, poznajemy bliżej jej przyjaciółki i partnera, a potem wszystko staje się jasne. Trudno przecież zdecydować się na jakiś ruch, gdy właściwie nie ma co decydować, gdyż wybór jest tylko jeden. Podobnie jak to można zaobserwować w wielu innych krajach i społecznościach na świecie, wszystkie rówieśniczki Megan po szkole gładko weszły w role żon i matek, zamieniając młodzieńcze marzenia na bardziej stateczne i unormowane życiowe oczekiwania.

Keira Knightley

Nie dość, że Megan nie wie jaką chce mieć pracę i co w ogóle zrobić ze sobą poza oglądaniem telewizji z rodzicielskiej kanapy, to jeszcze na horyzoncie wisi nad nią widmo oświadczyn, co do których nie jest pewna czy są mile widziane. W chwili największego napięcia ucieka ze ślubu przyjaciółki i w tajemnicy przed wszystkimi zaszywa się w domu przypadkowo spotkanej dziewczyny (właśnie kończącej liceum). Dużo szczegółów, ale to dopiero początek.

Wakacje od życia

Ja takie wakacje mam już trzeci rok, ale nasza bohaterka dała sobie zaledwie tydzień na przemyślenie tego czego sama chce, a nie co powinna robić by sprostać presji rodziców i koleżanek, z którymi ma coraz mniej wspólnego. O dziwo powrót do przeszłości, czyli do lat nastoletnich, w które na nowo wciąga ją nowa przyjaciółka Annika (Chloë Grace Moretz) okazuje się bardzo ożywczy. Patrząc na Annikę, Megan obserwuje jakby siebie z przeszłości i zastanawia się co właściwie poszło nie tak.

Doskonale rozumiem jej dylematy zawodowe, bo sama, mimo studiów i praktyki, przez cały czas pracy czułam się jak oszust. Jeśli gdzieś nie pasujesz, to nie pasujesz. Może się komuś wydawać, że to przecież nic takiego, mnóstwo osób wykonuje pracę nad którą się nie zastanawia, nie mówiąc już o jakimś powołaniu czy dopasowaniu charakterologicznym. Problem pojawia się dopiero wtedy gdy chcesz swoją pracę wykonywać dobrze i zaczynasz myśleć o tym, że przecież spędzasz pracując połowę życia, więc lepiej, żeby to nie były męki piekielne. Naszą bohaterkę niestety tak sparaliżowało, strach przed podjęciem złych kroków tak przeraził, że niczego nie jest w stanie z siebie wykrzesać. Normalnie depresja gwarantowana. Mam nadzieję, że ten film doczeka się jeszcze dobrej promocji w naszym kraju, bo coś czuję, że nie tylko ja mimo trzydziestki na karku nie mogę się na nic zdecydować i trwam w zawieszeniu zupełnie jak Megan (Już żeby tylko was rozbawić dodam, że tylko w ciągu ostatniego półrocza chciałam być kolejno przedszkolanką, psychologiem szkolnym, kucharką, opiekunką osób starszych i technikiem weterynarii. Niestety, dla ludzi z moim wykształceniem i zdolnościami nie ma w tym kraju pracy, jak to mawiał Ferdek Kiepski :).

Bardzo podoba mi się także sposób w jaki w tym filmie pokazano złożoność relacji międzyludzkich. Sceny, w których Megan próbuje porozumieć się ze swoją przyjaciółką Allison (świetna Ellie Kemper) są bezbłędne. Znakomicie pokazują, że dziewczyny są na zupełnie innych etapach życia (i że jedna jest totalną idiotką) i raczej nie znajdą już wspólnego języka. Dosłownie z życia wzięte. W tym momencie poczułam, że też mogłabym zrobić taki film o polskich trzydziestolatkach (poza niezdecydowaniem czy zawieszeniem w strachu przed dorosłością, doszedłby do tego jeszcze wątek finansowy, bo u nas w końcu ciężej się namyślać, gdy nie ma się za co żyć). A jej chłopak Anthony to już mistrzostwo świata. Mark Webber gra go tak, że ma się ochotę tego mdłego hipokrytę udusić gołymi rękami. Coś wspaniałego! Ta para pokazuje problemy większości małżeństw i zachęcam do przeglądania się w nich jak w lustrze, zwłaszcza tych widzów, którzy nie mają dość energii by walczyć o to, czego chcą w związku.

Jedyne co mi się tu nie podobało, to dość naciągany wątek romansowy oraz zbyt miłe, spokojne i urocze jak na swój wiek dzieciaki.

Chloë Grace Moretz  i Keira Knightley
Chloë Grace Moretz i Keira Knightley

PS. Gdyby był jakiś filmowy konkurs na najbardziej żenującą parę młodą, przepraszam Parę Młodą, lub najbardziej obciachowy taniec, to Allison i jej wybranek wygraliby go na starcie. Koniecznie musicie to zobaczyć. Już żadne polskie wesele nie wyda się wam po tym dziwne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *