Pomiń zawartość →

Black Box

Black-boxOd pierwszych minut pierwszego odcinka tego serialu wiedziałam, że Black Box to absolutny hicior. Oczywiście, można się czepić, że za ładne to wszystko, trochę surrealistyczne i odjechane, a do tego pełno w tej produkcji podejrzanych zbiegów okoliczności, ale przecież dobrze wiemy, że wystarczy dobra atmosfera, tempo i charyzmatyczny główny bohater, a żadne z wymienionych głupstw nie będzie się naprawdę liczyć. Tak jest właśnie w przypadku Czarnego Pudełka (już nie mogę się doczekać polskiego tłumaczenia tego tytułu). Wiele osób znienawidzi ten serial (to ci bez wyobraźni), ale myślę, że równie wiele go pokocha. Mogę się założyć, że niedługo każda moja koleżanka-psycholożka będzie powoływać się na przykłady właśnie z tego serialu.

Fabuła tylko na pozór do prostych nie należy. Głowna bohaterka, dr Catherine Black (Kelly Reilly) jest uznanym neurobiologiem, prawdziwą gwiazdą rocka w świecie psychiatrów i neurologów, a jednocześnie (no prawdziwa ironia losu) ma chorobę dwubiegunową. Oryginalna i szalenie inteligentna pani doktor, pracująca w nowoczesnym ośrodku badań nad mózgiem o nazwie Kostka, może panować nad psychozą maniakalno-depresyjną jedynie zażywając spore ilości leków, nieco zmniejszających nie tylko szaleństwo, ale niestety także jej intelektualny potencjał. Gdy Catherine cierpi na niedostatek inwencji twórczej (lub gdy za spokojnie się robi w serialu) zwyczajnie odstawia leki i już od razu lepiej rozumie naturę chorób duszy, na które uskarżają się zaopiekowani przez nią pacjenci. Dalej leci już jak w Housie: co odcinek nowy przypadek psychiatryczny (niektóre bardzo rzadkie i wydumane), a jednocześnie nowa rewolucja w bardzo pogmatwanym życiu prywatnym.

Był kiedyś podobny nieco serial o psychiatryku pt. Mental, ale szybko zaprzestano jego produkcji, prawdopodobnie z powodu nudy lejące się z ekranu i mdłych bohaterów. Na szczęście oglądając Black Box nie sposób się nudzi. Catherine Black to postać pełna sprzeczności, która budzi zainteresowanie i emocje. Szczególnie podobają mi się jej halucynacje, dzięki którym możemy dosłownie wejść do jej świadomości. Zachwycają mnie też jej rozmowy z psychoterapeutką, dr Hartramph (znakomita Vanessa Redgrave), która nie żałuje pacjentce gorzkich uwag i przytyków. Świetna sprawa! Akcja jak z Hannibala, gdzie też lekarz od mózgu chodzi na terapię. A ileż to mówi o skuteczności tejże terapii.

Równie interesujące, co przypadki psychiatryczne, nad którymi pracuje Catherine, są jej układy osobiste. Uroczy czarnoskóry narzeczony, który nieoczekiwanie polubił mroczną stronę osobowości ukochanej, czy córka urodzona w młodości, którą adoptował jej własny brat – to tylko niektóre z nieco popapranych atrakcji Black Boxa.

Patrząc na piękną, bardzo zmysłową i kobiecą Kelly Reilly w roli Catherine mam wrażenie, że oglądam lepszą wersję Jima Carrey’a z Maski, który zdaje się cierpiał tam na tę samą dolegliwość, tyle, że jego gorsze zielone ja nie było aż tak atrakcyjne i nie uprawiało seksu tak często co serialowa pani doktor.

Pewno już macie dosyć moich dziwnych zachwytów, ale jak tylko zobaczycie jak ruda neurobiolożka tańczy na schodach do jazzowej muzyki, lub wspina się na uliczną latarnię w fazie totalnej manii, zrozumiecie dlaczego nie mogę się doczekać kolejnego odcinka. No i jest jeszcze wątek edukacyjny, bo z takich seriali można się przecież wiele nauczyć. Po obejrzeniu kilku odcinków Ostrego dyżuru, Dr. House’a czy Chirurgów jestem skłonna zdiagnozować u siebie raka dowolnej części ciała lub na przykład toczeń. Dzięki serialowi Black Box dochodzą jeszcze schorzenia psychologiczne, czy wręcz psychiatryczne, i dopiero robi się ciekawie.

 

Opublikowano w Seriale

Komentarz

  1. Jowita Jowita

    Dzięki za polecenie tego serialu! To jest dokładnie to czego potrzebowałam w depresyjne zimowe wieczory! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.