Dziwne losy Jane Eyre czytane przez Magdalenę Cielecką

Jako zagorzała fanka twórczości sióstr/siostry Brontë (przeczytałam nawet Villette i Profesora; nie chwalę się, tak tylko mówię) nie mogłam sobie odmówić posłuchania Dziwnych losów Jane Eyre. Dzięki temu nagraniu moje okołowielkanocne wielogodzinne podróżowanie było naprawdę przyjemne, choć nie wiem czy reszcie pasażerów samochodu, w którym tego słuchałam, było równie miło zagłębiać się w meandrach pensjonarskiej umysłowości wiktoriańskiej bohaterki. Co do jednego jednak nie może być wątpliwości – lektorkę dla tego dzieła wybrano bezbłędnie.

Nie ma chyba na to rady, że gdy słyszymy głos znanej aktorki, to od razu widzimy również jej postać i kojarzymy drobne szczegóły związane z jej sposobem bycia. Pod tym względem chłodne, zdystansowane obejście i posągowa postawa Magdaleny Cieleckiej znakomicie współgrają z postacią bardzo doświadczonej przez życie sieroty, która doszła do wszystkiego sama i której cechami wyróżniającymi są rozsądek, znajomość swojego miejsca w świecie i ogromna samodyscyplina. Spokojny, głęboki, niski głos i niespieszne tempo wypowiadanych zdań również bardzo pasują do ucieleśnienia rozsądku i moralności jakim jest Jane Eyre. Jednocześnie jednak podczas słuchania, a szczególnie w miejscach, gdzie narratorka opisuje własną powierzchowność, powstaje przyjemne napięcie. Niska, chorobliwie drobna (jakby niedorozwinięta), o grubych i nieregularnych rysach Jane mówi przecież do nas głosem jednej z najpiękniejszych polskich aktorek. To, że mimo wszystko ta postać wypada tak wiarygodnie, zawdzięczamy tylko aktorskim umiejętnościom pani Cieleckiej.

Tak jadąc i słuchając Jane Eyre myślałam o bardzo wielu pozornie nie powiązanych ze sobą sprawach. Myślałam sobie na przykład o tym, że to dziwne jak wielki wpływ miała na mnie ta powieść, której bohaterkę tak trudno polubić za jej zasadnicze poglądy i sztywne moralne ramy. To zadziwiające do jakich poświeceń i samodyscypliny jest w stanie zmusić młodą dziewczynę presja społeczna by być, jeśli nie fizycznie, to przynajmniej duchowo idealną. Myślałam sobie także o tym, że jeszcze kilkanaście lat temu bardzo mi zależało by być jak Jane i byłam przeświadczona o tym, że to słuszny wzór do naśladowania. Dziś chyba nie ma już nastolatków, którzy wzorowaliby się na bohaterach XIX-wiecznych powieści. Przy okazji wpadłam też na fantastyczny pomysł. Gdyby tak zmusić wszystkich gimnazjalistów do przeczytania, a przynajmniej odsłuchania wszystkich powieści sióstr/siostry Brontë, to ich zachowanie i oceny drastycznie by się poprawiły. No nie mam racji?

Oczywiście dużo myślałam także o tym, jak wielki wpływ miała Charlotte Brontë na współczesną kulturę. Bez opisanego w Jane Eyre tak pięknie rozerwanego burzą drzewa, nie mielibyśmy tak wymownego motywu również w polskiej literaturze. Bez jej ,,wariatki na strychu” nie byłoby Szkarłatnego płatka i białego o czym aż boję się pomyśleć. Wiadomo, inni też wcześniej o tym pisali, ale ona zrobiła to najwymowniej. No i oczywiście bez powieści Charlotty B. nie byłoby Porwania Jane E. Jaspera Fforde.

Gdy czytałam tę powieść po raz pierwszym, nie wiedziałam za dużo o jej autorce. Dziś po lekturze na przykład Charlotte Brontë i jej siostry śpiące, mam ciarki na plecach gdy tego słucham, ponieważ wiele drastycznych faktów nie jest dla mnie wyłącznie fikcją, a autentycznymi wspomnieniami i wyznaniami powieściopisarki. Pomijam już jej masochistyczne skłonności i to, że w każdym rozdziale praktycznie wyznaje jak lubi być zdominowana przez mężczyznę. Najbardziej porusza mnie wszystko to, co się dzieje w zakładzie Lowood. Te dzieci naprawdę umierały z głodu, mrozu i chorób, a ocalała jakimś cudem Chrlotte (w przeciwieństwie do swych starszych sióstr) przez resztę życia była fizycznie niedorozwinięta. No masakra!

Na szczęście tło biograficzne rozwesela również wiele momentów, nadając im komicznego wydźwięku. Bawią mnie ogromnie akapity, w których narratorka szczyci się swoimi ogromnymi zdolnościami wychowawczymi i dydaktycznymi, podczas gdy już wiadomo, że Charlotte Brontë nie znosiła swoich uczennic oraz wszystkiego co jest związane z pracą nauczycielki. Za to wymyślona w jej głowie Jane jest supermenką guwernerstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *