Cowspiracy: The Substainability Secret

Jeśli zastanawialiście się o co chodziło Leo DiCaprio, gdy mówił o zmianach na naszej planecie odbierając Oscara, to oto macie film, którego aktor jest producentem wykonawczym, wyjaśniający tę kwestię. Wiem, że większość z was, o ile nie jesteście weganami, nie chce czytać o kolejnym filmie otwierającym oczy na zmiany klimatyczne, nadchodzącą zagładę planety i krzywdę zwierząt. Cóż, nie musicie. Ja jednak muszę o tym filmie napisać i uważam, że każdy powinien go obejrzeć. Jeśli nie obchodzi was ekologia, to może chociaż ze względu na własne zdrowie czy pragnienie by wasze dzieci żyły w normalnym, nie zagrażającym im środowisku, jednak rzucicie okiem na Cowspiracy. Zapewniam, że jest to film wyjątkowy, nie epatujący okrucieństwem wobec zwierząt jak inna wegepropaganda (choć osobiście uważam, że jak nie możesz na to patrzeć, to też nie powinieneś tego jeść) za to przepełniony wiedzą i niezwykłymi spostrzeżeniami autora (pomysłowe grafiki), który przechodzi na naszych oczach wzruszającą przemianę. Jeśli macie w tym roku obejrzeć tylko jeden film dokumentalny, to bardzo bym chciała by był to właśnie ten film.

Zmagania ekologa

Kip Anderson od dawna stara się żyć ekologicznie. Segreguje śmieci, oszczędza wodę i jeździ po mieście rowerem. Jest jak wiele innych osób wierzących w to, że ich codzienne wybory, zmiany nawyków, są w stanie wpłynąć na efekt cieplarniany czy brak wody na naszej planecie. Gdy jednak Kip zaczyna chcieć czegoś więcej, szuka kolejnych możliwości przysłużenia się środowisku naturalnemu, odkrywa smutną prawdę o wielkim spisku. Okazuje się, że wszystkie jego wysiłki to dosłownie nic, nawet nie kropelka w morzu tego, co mógł zdziałać do tej pory. Ekolog odkrywa (specjalnie piszę ,,odkrywa” gdyż niby jest to wiedza ogólnie dostępna, a jednak sprytnie maskowana), że największym źródłem zanieczyszczeń na Ziemi wcale nie są samochody, prysznice, plastikowe torebki czy dym z kominów. Największym trucicielem jest agrokultura.

Przemysł hodowlany, wytwarzający codziennie setki ton gotowej do spożycia wieprzowiny, wołowiny czy drobiu, produkuje o wiele więcej gazów cieplarnianych niż wszystkie auta, samoloty czy statki razem wzięte.

To przez apetyt mięsożerców i wielbicieli nabiału powiększa się efekt cieplarniany, wyrąbywane są największe połacie lasów deszczowych i ginie najwięcej gatunków roślin i zwierząt. To, co konsumenci dostają w postaci kotleta na talerzu, potrzebuje przecież pastwisk, setek ton żywności i galonów wody. Krowy i świnie to także największe na świecie źródło metanu, tak samo szkodliwego jak dwutlenek węgla, a także toksycznych odchodów zawierających antybiotyki, które obficie wpływają do rzek, zanieczyszczają wody gruntowe i powodują skażenie ogromnych terenów na całym świecie. Krótko rzecz ujmując, to hodowla zwierząt doprowadza Ziemię do ruiny. Jak to możliwe, że nasz aspirujący ekolog i miliony ludzi na świcie nie mają o tym pojęcia i nadal naiwnie wierzą, że ich największym wkładem w dobro ekosystemu może być zmiana żarówki na LEDową? O tym właśnie jest ten film.

You either live for something or die for nothing

Wraz z Kipem Andersonem dokonujemy obchodu najważniejszych rządowych agencji i ,,niezależnych” organizacji ekologicznych. Podczas nielicznych wizyt, na które zgodzili się ich przedstawiciele, Kip zadaje pytania o zanieczyszczenie środowiska związane z agrokulturą, ale nawet Greenpeace unika odpowiedzi. Za każdym razem słyszymy frazesy o dwutlenku węgla, zrównoważonym rozwoju rolnictwa, żywności organicznej czy oszczędzaniu wody i energii w gospodarstwach domowych. Nawet bezpośrednio skonfrontowani z liczbami i wynikami badań, ,,ekolodzy” odmawiają komentowania raportów mówiących wyraźnie, że to hodowla zwierząt jest największym trucicielem. Dlaczego tak się dzieje? A dlaczego w Polsce mięsożercy wciąż myślą, że wieprzowina jest zdrowa, a człowiek potrzebuje dużo zwierzęcego białka by przeżyć. Dlaczego nam się każe pić mleko by być wielkim? Oczywiście, chodzi o kasę. Lobby hodowców bydła, drobiu i trzody chlewnej to jedni z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie, dzięki pieniądzom mający spory udział w polityce i mediach. Organizacje ekologiczne są zwyczajnie przekupione i tyle.

A co by było, gdyby mówiły prawdę? Na to pytanie też pada odpowiedź. Politycy i hojni darczyńcy są tak wyczuleni na poparcie społeczne, że szybko wycofaliby się ze wsparcia takich akcji. Schodząc o szczebel niżej, na poziom zwykłego Kowalskiego, chodzi jak zwykle o to, że z mięsem wiążą się tak silne emocje, tak bardzo jesteśmy od niego uzależnieni, że bardzo źle obejdziemy się z każdym, kto zechce zabrać nam z talerza ukochany stek lub powie prawdę, skąd się to mięsko wzięło. Z pewnością zrozumie to każdy, kto zobaczył nienawiść w oczach rodziny po tym, jak oznajmił, że nie zje świątecznej pieczeni czy obiadku podsuwanego przy niedzielnym stole. Weganin to wróg najgorszy, a w Ameryce działacze na rzecz ochrony środowiska i praw zwierząt są na listach FBI jako największe zagrożenie terrorystyczne. To coś mówi o emocjach, pieniądzach i logice, prawda?

Kolejnym sprawcą tego, że o krowiej konspiracji nie mówi się głośno jest strach. Autor filmu też może lękać się o życie, gdyż na przykład w Brazylii zabito już 1100 działaczy na rzecz wstrzymania wyrębu lasów deszczowych pod pastwiska i uprawy soi dla bydła. W Cowspiracy jest też wywiad z panem, który wiele lat procesował się z koncernami przez to, że zwyczajnie powiedział prawdę. Nie można mówić złych rzeczy o przemyśle hodowlanym, bo to naraża przedsiębiorców na straty. Obłęd!

Oprócz ,,ekologów” w dokumencie występują także ludzie zajmujący się tzw. zrównoważoną hodowlą bydła czy zrównoważonym rybołówstwem, za każdym razem pokazujący jak wielka to jest ściema. Nie brak także głosów rozsądku, czyli ludzi, którzy znaleźli skuteczną alternatywę, będącą prawdziwym ratunkiem dla nas wszystkich. Rezygnacja z jedzenia mięsa i nabiału nic nie kosztuje, a może nas ocalić. Posłuchajcie tego, co mówi lekarz o weganizmie, co mówią rolnicy o roślinnym kompoście zamiast zwierzęcych nawozów i zrozumcie, że wy też macie wybór.

Jako osoba, która ma obsesję na punkcie nieszkodzenia zwierzętom i dbania o środowisko, na co dzień także segregująca śmieci, biorąca krótkie prysznice, kupująca głównie używane ubrania i sprzęty, by nie zagracać planety, no i oczywiście jedząca roślinnie, bardzo skorzystałam na obejrzeniu Cowspiracy. Zobaczyłam, że nie tylko na mnie ludzie reagują dziwnie gdy szerzę ekopropagandę. Miny niektórych osób są tu doprawdy bezcenne (wiele razy widziałam to spojrzenie u ludzi, którym tłumaczyłam, żeby nie jedli mięsa, używali naturalnych kosmetyków i czyścili dom octem z sodą, jeśli chcą być zdrowi i szczupli) i prawdę mówiąc nie zazdroszczę im, bo cały świat będzie się z nich niedługo śmiał, gdy wreszcie prawda ujrzy światło dzienne, a mięsożercy i nabiałowcy przejrzą na oczy. Przynajmniej taką mam nadzieję.

3 thoughts on “Cowspiracy: The Substainability Secret

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *