Austenland

Wszystko wskazywało na to, że Austenland może się stać jednym z moich ulubionych filmów. Opis naprawdę był zachęcający i zapowiedź także. Mamy oto młoda Amerykankę Jane Hayes (w tej roli raczej już nie młoda ale bardzo ładna Keri Russell), która ma absolutnego bzika na punkcie Jane Austen, a szczególnie Dumy i uprzedzenia. Ta nieszczególnie oryginalna pasja przejawia się u kobiety głównie skupowaniem staroświeckich rupieci i dekorowaniem nimi pokoju. Oczywiście Jane pasjami ogląda również pewną (wiadomo którą) ekranizację i marzy intensywnie o poznaniu własnego pana Darcy’ego. No ile można popsuć w takiej fabule?

Zapowiadało się Lost in Austen z przytupem, bo oto Jane ma niepowtarzalną szansę spędzenia wakacji w świecie Jane Austen, bowiem pewna dystyngowana dama postanowiła zbić majątek na najbardziej wartościowym towarze Anglii, czyli na brytyjskiej literaturze. Grana przez Jane Seymour pani Wattlesbrook zarabia na swojej rekonstrukcji świata z epoki Regencji, zapraszając maniaczki Austen z całego świata do przeżycia płomiennego romansu pośród koronek, gorsetów i sztywnych manier. Nasza główna bohaterka nie zastanawia się dwa razy i wydaje całe oszczędności na możliwość poczucia się chociaż raz jak Elizabeth Bennet. W angielskim raju jest wszystko o czym mogła zamarzyć, włącznie z profesjonalnymi aktorami, odgrywającymi postaci rodem z XIX-ego wieku. No szał i szok normalnie. Sprawy komplikują się dla Jane dopiero wtedy, gdy nawiązuje ona romans z pewnym żwawym i jurnym stajennym, i zatraca granice między fikcją a rzeczywistością.

Austenland mógł być czymś kultowym dla Austenmaniaczek, jednak producenci poszli w stronę totalnego kiczu i tanich komediowych chwytów, przez co powstała bardzo lekka (aż głuptaśna) komedia romantyczna do obejrzenia na jeden raz. Przyznam się od razu, że choć miałam momentami poczucie totalnej żenady, to jednak ubawiłam się po pachy. Źródłem całej żenady, ale i radochy, jest w tym filmie Jennifer Coolige (Sophie z 2 Broke Girls), która gra postać pani Elisabeth Charming. Jest to postać nie mająca pojęcia o realiach epoki, w którą wcielają się pozostali i do Austenlandu trafia właściwie przez przypadek. Ta wulgarna i prostacka kobitka z masakrycznym, jockerowym uśmiechem, nie zna żadnych norm przyzwoitości (nie mówiąc już o etykiecie), a jej próby mówienia w sposób odpowiadający XIX-wiecznym Anglikom z wyższych sfer to prawdziwa lingwistyczna masakra. Właściwie cała ta pani to masakra, a jednocześnie taka baba-dziwo, na którą wprost nie można przestać patrzeć.

Postać pani Charming przysłania całkiem korzystne wrażenie jakie robi Keri Russell, zwłaszcza odziana w stroje z epoki (a właściwie w coś odrobinę tylko do epoki zbliżonego). Russell jest uroczo dziewczęca i naprawdę momentami bardzo przekonująca jako naśladowczyni Elizabeth Bennet. Przekonało mnie nawet jej uczucie do stajennego Martina (Bret McKenzie) choć żadnych fajerwerków tu nie ma. Niestety jednak to wszystko gdzieś znika pod różem i plastikiem innych dziwacznych postaci, z panią Charming właśnie na czele. Koszmarny jest także odpowiednik pana Darcy’ego czyli pan Henry Nobley (JJ Feild). Ten plackowaty, a jednocześnie jajcowaty twór to jakaś parodia romantycznego bohatera!

Cóż, podsumowując muszę stwierdzić, że Austenland to profanacja i gwałt na twórczości Jane Austen, a jednocześnie wstydliwa przyjemność dla innych panien bez pamięci zadurzonych w Fitzwilliamie Darcym.

4 thoughts on “Austenland

  • Marzec 1, 2014 at 2:35 pm
    Permalink

    Zabawne jak bardzo ta recenzja różni od mojego odbioru tego filmu. Wszystko na odwrót! Bo jeżeli jest coś dla czego oprócz głupiego humoru i mrugnięć do widza, znającego twórczość Austen, warto obejrzeć tą komedyjkę, to jest to na pewno – znany wszystkim austenomaniaczkom z roli pana Tilney’a – znakomity JJ Feild.

    Reply
  • Marzec 1, 2014 at 2:50 pm
    Permalink

    Widzę, że lubisz Cumberbatcha. Polecam w takim razie film „Third star”, w którym Benedict występuje właśnie razem z JJ’em. Gorąco polecam, bo aż boli czytać „koszmarny” i „plackowaty” przy nazwisku tego, bez wątpienia, świetnego aktora.

    Reply
  • Sierpień 10, 2014 at 2:09 pm
    Permalink

    Powiem szczerze, że też źle zareagowałam na ten film, kiedy obejrzałam go po raz pierwszy. Szczególnie rozdrażniły mnie obsceniczne sceny komediowe poniżej wszelkiej krytyki. Jednak główni bohaterowie bardzo mi się podobali, w szczególności pan Nobley, którego doskonale pamiętałam z roli pana Tilneya w Opactwie Northanger. W Austenland jego rola była zupełnie inna, ale równie urocza.
    Jednak kiedy zobaczyłam Austenland po raz drugi, wydał mi się prześmieszny, a i wątek romansowy mnie przekonał do siebie. Jennifer Coolidge i jej uwagi na temat wieszania się i wkładania twarzy w ogień rozbawiły mnie do łez. Keri Russell naprawdę daje radę, a ekspresja twarzy JJ’a Feilda – mistrzowska. Bardzo sympatyczna komedia, jeśli podejść do niej naprawdę na sporym luzie.

    Reply
  • Styczeń 9, 2016 at 8:41 pm
    Permalink

    Jedyny plus tego filmu to JJ.
    Polecam „Damę w opałach” Karen Doornebos – książkę. „Austenland” też zresztą najpierw był książką, chyba jest nawet druga część…
    Nawet się zastanawiałam, dlaczego właśnie „Austenland” postanowiono sfilmować, a nie – moim zdaniem dużo lepszą – „Damę w opałach”, ale… cóż, Shannon Hale była pierwsza.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *