1Q84 Harukiego Murakamiego czytane przez Marię Seweryn i Piotra Grabowskiego

Niestety tym razem nie będzie zachwytów. Zbrzydzili mi normalnie audiobooka złym doborem lektorów, a właściwie lektorki. O ile głos Piotra Grabowskiego jest jak najbardziej na miejscu (ciepły, spokojny, głęboki, tak jak głos Tengo powinien brzmieć) o tyle obsadzenie w roli Aomame Marii Seweryn było zupełną pomyłką. Zimna jak lód, precyzyjna i opanowana postać mówiąca energicznym i momentami trochę histerycznym głosem Marii Seweryn to wielkie rozczarowanie. Przecież właściwe zgranie głosu lektora do wyobrażeń czytelników o postaci to klucz do nagrania dobrego audiobooka. Przez to, że tym razem tak się nie stało, nie mogłam w ogóle skupić się na wypowiadanych słowach. Rozdziały czytane przez Piotra Grabowskiego to prawdziwa przyjemność, wprowadzająca słuchaczy w spokojny, refleksyjny, medytacyjny stan pozornego nicsięniedziania. Gdy jednak pora na Aomame i słyszymy panią Seweryn (którą swoją drogą bardzo lubię jako aktorkę), to cały czar prozy Murakamiego pryska. Głos ten pasowałby do postaci nieco postrzelonej, przebojowej młodej kobiety, ale w ogóle nie przystaje do Aomame. W dodatku wyjątkowo przykra w tym wypadku była dla mnie maniera aktorki, przez którą zatraca się sens poszczególnych zdań. Nie lubię także gdy lektorzy zdają się sami zaskoczeni tym co czytają, tak jakby pierwszy raz widzieli tekst na oczy. Czy was także drażni gdy ktoś wypowiada zdania twierdzące tak jakby to były pytania, z zawieszoną intonacją?

Zastanawiacie się pewno po co w takim razie sięgać po nagranie 1Q84. Przede wszystkim warto moim zdaniem usłyszeć jak pewne kwestie z tej książki brzmią wypowiedziane na głos. Wiele fragmentów, które kiedyś uważałam za bardzo udane, brzmi jak największy banał, ale wiele jest także wyjątkowo zaskakujących (na przykład fragmenty poświęcone wyglądowi i ciężarowi przyrodzenia Tengo; no ile razy można mówić ,,penis Tengo”?). Muszę przyznać także, że słuchanie akurat 1Q84 pozwala zupełnie inaczej doświadczyć samotności bohaterów. W końcu kochankowie żyją tutaj w dwóch osobnych światach (z których jednemu przyświecają dwa księżyce) i przez większość czasu są boleśnie samotni, co zagłuszają wykonując najbardziej prozaiczne czynności. Jakby nie było audiobooków słuchamy również najczęściej w samotności (ja osobiście podczas sprzątania i gotowania), co fajnie współgra z akcją powieści. Tengo gotuje, ja gotuję. Aomame ćwiczy, ja ćwiczę. Ushikawa obserwuje, ja też się gapię przez okno na sąsiadów. W sumie jakby się nad tym zastanowić, to (o ile ktoś potrafi puścić mimo uszu irytujący ton Marii Seweryn) 1Q84 jest idealnym audiobookiem dla osób z fobią społeczną, spędzających większość czasu we własnym towarzystwie. Powieść w wersji drukowanej nie pozwala na tak głębokie utożsamienie się z bohaterami.

One thought on “1Q84 Harukiego Murakamiego czytane przez Marię Seweryn i Piotra Grabowskiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *