Zemsta ubiera się u Prady Lauren Weisberger

Kontynuacja wielkiego hitu jakim była książka (a potem film) z diabłem w tytule pod żadnym względem nie jest dobrą literaturą. Ta ,,powieść” nie ma ważnego tematu, wiarygodnych psychologicznie postaci, nie wyróżnia się także fantastyczną technika pisarską autorki. Z pewnością po tej lekturze nie zmienicie swojego sposobu patrzenia na świat, ani też nie dokonacie rewolucyjnych zmian w swoim życiu. Jak się domyślacie, są to zazwyczaj dla mnie wystarczająco dobre powody by nie sięgać po coś takiego, ale nie w tym przypadku. Przyznaję się bez bicia, że czytanie radosnej twórczości byłej domniemanej pracownicy Anny Wintour od lat jest dla mnie wstydliwą przyjemnością i choć głupio mi to czytam i będę czytać dalej wszystko co wyjdzie spod ręki tej uroczej i mało utalentowanej blondynki.

Powodem mojej fascynacji tą kiczowatą pseudo literaturą jest oczywiście Vouge oraz wszystko co wiąże się z osobą redaktor naczelnej i z szalonym sukcesem tego modowego pisma. To w sumie dziwne ponieważ na co dzień jestem osobą, która spędza pół doby w piżamach, a drugie pół w dresie do ćwiczeń, ale to nie ma większego znaczenia. Czytelniczki (i pisma i książek) a także widzowie oglądający film Diabeł ubiera się u Prady oraz oba dokumenty o kultowym miesięczniku, wiedzą dobrze, że równie pociągające jak sama moda, mogą być wyjątkowe postaci modą się zajmujące i ją przybliżające milionom zwykłych ludzi. Chociaż Lauren Weisberger stara się jak może obrzydzić nam w tym, co sama nazywa powieścią z kluczem, postać słynnej redaktor naczelnej, to robi coś wprost przeciwnego. Za każdym razem gdy wracam do tej twórczości, podziwiam szaloną dyscyplinę i determinację z jaką Anna Wintour (czy też Miranda Priestly) dążyła i nadal dąży do tego by być prawdziwą wyrocznią mody i najważniejszą personą w tym wielomilionowym biznesie. Uważam, że to fantastyczne, że jakaś postać (zmyślona czy rzeczywista) jest opisywana właśnie w ten sposób. Każda z anegdotek o demonicznej szefowej czasopisma uczy nas dwóch rzeczy: tego, że warto nie szczędzić czasu i sił na pracę, która jest naszą pasją, oraz tego, że jeżeli jesteśmy w czymś najlepsi na świecie, to każde nieodpowiednie zachowanie będzie nam wybaczone przez otoczenie. Jak dla mnie pod tym względem ta literatura jest szalenie inspirująca i motywująca, i podejrzewam, że w tym tkwi sekret milionów sprzedanych egzemplarzy tych powieści. Szczerze przyznam jednak, że przypadkiem to właśnie tak wyszło.

Choć z czytania drugiej części opowieści o ,,zaradnej i uroczej” Andrei Sachs miałam o wiele mniej radochy niż z pierwszej części, to i tak uważam, że było warto spędzić z książką te kilka godzin. Niestety była asystentka redaktor naczelnej Runwaya po dziesięciu latach jest jeszcze bardziej irytująca i przeciętna niż wcześniej. Tego, co podobało nam się w Diabeł ubiera się u Prady, w Zemście jest znacznie mniej (mniej ścigania się z czasem, mniej wychudzonych i olśniewająco pięknych dziewczyn, mniej celebrytów i znanych artystów). Nad losem Andrei i jej przyjaciółki Emily, pracujących teraz we własnym czasopiśmie opisującym mega super wypasione śluby bogatych i pięknych, tylko wisi chudy duch z przeszłości, który bardzo rzadko materializuje się w postać wrednego demona z charakterystycznym paziem na głowie. Miejsce marek, cen i romansu prawie zupełnie zastąpiły opowieści młodej żony i matki o domowym ciepełku, śpioszkach, kupkach i innym tego rodzaju ,,radościach”, ale oczywiście wszędzie tam gdzie jest to możliwe autorka podaje nam nazwisko projektanta, skład potraw i napojów (nie wiem po co mi wiedza o tym jaką kolę pija Andy, albo ile słodziku daje do kawy) oraz opisuje szałowy wygląd absolutnie wszystkich w tej książce poza główną bohaterką. Do tego już przywykliśmy, podobnie jak do techniki pisarskiej, czyli ciągłych chaotycznych retrospekcji. Bardzo to wszystko nieudolnie sklecone, ale to nie ważne, o ile oczywiście da się tu dostrzec choćby cień pierwotnego pomysłu, a da się ponieważ Zemsta jest tylko nieco dosłodzonym i uróżowionym klonem pierwszej powieści Weisberger.

Zemsta ubiera się u Prady (bardzo nieszczególny tytuł) to powieść dla czytelników wyrozumiałych i pobłażliwych, którzy mimo licznych ułomności tej prozy chętnie poczytają o życiu bogatych i sławnych ludzi, potrafiących dzięki posiadaniu wielu luksusowych dóbr, uczynić z każdej sekundy swojego życia i z siebie samych perfekcyjne dzieło sztuki (tak jak Miranda i Emily).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *