Sherlock i upiorna panna młoda

Doczekaliśmy się, choć osobiście wolałabym od razu cały nowy sezon, a nie tak po odcineczku. Mam wrażenie, że twórcy serialu niemiłosiernie wykorzystują jego popularność by, z jednej strony sadystycznie się znęcać nad wyczekującymi widzami, a z drugiej, by wycisnąć z produkcji jak najwięcej kasy. Trudno im się dziwić, ale fani łatwo nie mają. Na pocieszenie mieliśmy dużo Cumberbatcha w kinach no i we wspaniałym Hamlecie w brytyjsko-polskiej odsłonie w Multikinie.

A jeśli chodzi i Sherlocka i upiorną pannę młodą, to chyba nikt nie miał wątpliwości, że będzie to odcinek jeszcze bardziej błyskotliwy, zaskakujący, zabawny, autoironiczny i pod każdym względem bardziej meta niż poprzednie. Chyba nie będzie osoby, która po wyjściu z kina mogłaby się poczuć zawiedziona tą fabułą.

Strzelająca truposzka

Nowy odcinek jest w pewnym sensie powrotem do korzeni. To w końcu współcześni Watson i Sherlock są tylko odbiciem prawdziwego kryminalnego, dziewiętnastowiecznego wszechświata londyńskich mistrzów dedukcji. Teraz mamy okazję poczuć, jakby to było, gdyby Cumberbatch i Freeman grali w serialu kostiumowym, wiernym literackiemu pierwowzorowi.

Benedict Cumberbatch jako Sherlock Holmes
Benedict Cumberbatch jako Sherlock Holmes

Przedmiotem dochodzenia, z którym policja zwraca się do naszego mistrza ciętej riposty i bezbłędnej dedukcji, jest sprawa pewnej młodej kobiety, uroczej panny młodej, która w szale postrzeliła wielu mężczyzn na ulicy, po czym sama popełniła samobójstwo. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że truposzka nie zaprzestała swego zbrodniczego procederu nawet po zgonie. Jakimś sposobem zwiała z kostnicy i nadal zabijała, a teraz nasi geniusze muszą dojść do tego, jak to możliwe. Podczas dochodzenia mamy do czynienia nie tylko z tropieniem morderczyni, czy szukaniem poszlak, chodzi także o starcie dwóch światopoglądów, naukowego i bardziej metafizycznego (i chyba nie trzeba pisać, kto po jakiej jest stronie).

Zakręcony scenariusz tego odcinka składa się z wielu odwołań do literackiej klasyki, ale zapewne większości widzów spodobają się bardziej cytaty ze współczesnej wersji serialowej. W pewnym momencie nie wiadomo nawet kto kogo cytuje, tak bardzo jest to wszystko złożone i wielopoziomowe, choć jednocześnie przejrzyste i proste.

Przyjemna gimnastyka szarych komórek

To w pewnym sensie przełomowy odcinek, w którym przekonacie się, że, i tak bardzo zżyci Holmes i Watson, mogą być ze sobą jeszcze bliżej, a pałac pamięci to miejsce równie realne jak każde inne. No i jest wreszcie rozmowa na czatach, wyjaśniająca raz na zawsze co jest nie tak z Holmesem, a w szczególności z jego stosunkiem do kobiet (ta kwestia jest wyjątkowo interesująca dla milionów fanek na całym świecie).

Najlepszą wiadomością dla wielu widzów powinno być chyba to, że bardziej niż kostiumową ramotą, nowa odsłona Sherlocka jest logiczną, historyczną wersją Incepcji. Poziomy nakładają się na siebie i nagle mamy w głowie pytania typu ,,Skąd on wie, że jest/nie jest fikcyjną postacią?”. Do tej pory oglądaliśmy odcinki, w których uwspółcześniony kryminał twórczo odwzorowywał starszą wersję. Teraz dostajemy odsłonę, w której Sherlock, zamiast być po bożemu sobą, czyli dziewiętnastowiecznym detektywem, dostajemy Sherlocka, który ma cały czas więcej wspólnego z nowoczesnym mężczyzną XXI wieku, ze swoją wersją, która już znamy z serialu, niż z oryginałem Conan Doyle’a. Ale spokojnie, wierni czytelnicy zostaną wręcz zasypani literackimi aluzjami, co ich zapewne w pełni usatysfakcjonuje.

Mnie samej największą frajdę sprawiły drobiazgi, ale drobiazgi znaczące, na przykład to uparte powtarzanie, że to Mycroft jest mądrzejszym z braci, a Sherlock przy nim to tyko nierozgarnięty młodszy urwis. Bardzo doceniam także element kobiecy, a także każdą scenę, w której mówi się o tym, że Sherlock jest kreacją literacką Watsona. Inteligentne to bardzo i pełne wdzięku. Jednym słowem, warto było tyle czekać :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *