Tequila z Cortazarem. Kochałem wielkich tego świata

Ta niezwykła książka jest zapisem rozmów z Markiem Kellerem, które przeprowadził Dariusz Wilczak. Ostatnimi czasy Keller znany jest z zakupu bezcennych pamiątek po Fryderyku Chopinie i podarowania ich Polsce, ale troska o nasze narodowe dziedzictwo, czy wielkie umiłowanie sztuki i artystów, to tylko jedno z wielu oblicz tego niezwykłego człowieka. Przyznam, że takiej lektury się zupełnie nie spodziewałam. Zachęcam wszystkich by także dali się zaskoczyć pasjonującymi wycieczkami w przeszłość śladami wspomnień Marka Kellera.

Sympatyczny polski chłopak na artystycznych salonach

Tequila z Cortazarem to niemal kompletna biografia, w której jej bohatera możemy poznawać na każdym etapie życia i to w sposób dogłębny, niemal intymny. Są tu bardzo obszerne ustępy poświęcone jego długiemu związkowi z Jerzym Andrzejewskim, pracy w zespole Mazowsze, licznych młodzieńczym przyjaźniom, a także powodom, dla których w latach 70 wyemigrował z Polski. Otrzymujemy złożony portret obywatela świata, bez kompleksów i żalu do ojczyzny, którego życie doświadczyło, ale też nagrodziło, na przykład licznymi przyjaźniami czy wspaniałym związkiem ze słynnym meksykańskim rzeźbiarzem Juanem Soriano.

Cechą wyróżniającą tej niezwykłej postaci jest jego wielka miłość do najznamienitszych osobowości artystycznych minionego wieku. Keller trafił do Paryża akurat w czasie wielkiego wybuchu fascynacji czytelniczej pisarzami z kręgu literatury iberoamerykańskiej, stąd tytułowa tequila z Cortazarem, a także znajomość z Marquezem czy Fuentesem. Będąc partnerem życiowym uznanego meksykańskiego rzeźbiarza, Keller żył pełnią ówczesnego kulturalnego życia, ciesząc się z przywileju obserwowania wielkich przy pracy i w życiu prywatnym. Jeśli interesuje was to, jak na co dzień wygląda życie z genialnym artystą, czym różni się podejście do homoseksualizmu w Polsce i na przykład w Meksyku (można się zdziwić), lub interesują was ciekawostki z życia gwiazd literatury lub estrady dawnych dekad, których nie przeczytacie w oficjalnych biografiach, to z pewnością (tak jak ja) uznacie tę lekturę za fascynującą.

Zaskakująca forma i przystępność

Wyobrażając sobie mężczyznę, który, nie dość, że jest bardzo bogaty, mieszka na zmianę w Meksyku, Francji i w Polsce, a do tego znał Fridę Kahlo i Cortazara, z pewnością nie można się spodziewać, że będzie to osoba tak skromna i przystępna. Uwielbiam to uczucie, gdy czytam o kimś obracającym się w zupełnie innych sferach, dla mnie całkowicie niewyobrażalnych i niedostępnych, i mam jednocześnie wrażenie rozmowy z bliskim członkiem rodziny czy z przyjacielem. Keller nie ma w sobie żadnego zadęcia, napuszenia czy pretensjonalności. To skromny człowiek żyjący jakby światłem odbitym od ,,wielkich tego świata”, który jednak nie przypisuje sobie żadnych zasług ponad miarę, dzięki czemu możemy go naprawdę poznać, docenić i polubić. W dodatku jego codzienność to życie, o którym zapewne wielu z nas marzy, bo w całości oddane sztuce. Bardzo ujęło mnie to, że chociaż sam Keller nie jest obdarzony porażającym talentem artystycznym, to jednak te talenty, które miał, czyli słuch do języków obcych i zdolności menadżerskie, poświecił na promocję sztuki ukochanego artysty.

Forma Tequili z Cortazarem, podobnie jak bohater książki, zaskakuje na każdym kroku. Nie jest to jednolita narracja, a raczej potok słów pełen dygresji urastających do zarysów biograficznych całej plejady znaczących postaci. O innych jest tu tyle samo co o samym Kellerze. Co chwila sam usuwa się w cień, by dać jeszcze raz zaistnieć sławom z czasów ich świetności. Są tu też atrakcje w postaci bardzo wielu zdjęć, obrazujących relacje z przeszłości, fascynujące rysunki, zdjęcia listów, a także jedyny w swoim rodzaju Alfabet Kellera. Prawdziwa gratka dla historyka.

Choć sama historykiem nie jestem, to jednak bardzo wciągnęła mnie ta wycieczka w przeszłość. O dziwo, w moim odczuciu wcale nie fragmenty o Andrzejewskim czy innych polskich i zagranicznych artystach, uważam za najciekawsze, a opowieści Kellera o jego dzieciństwie, młodości i rodzinie. Jest tu wiele ciepła, ale też ból i żal, a przede wszystkim wielki autentyzm, dzięki któremu, choć urodzona dużo później, mogłam sobie dokładnie wyobrazić jak wyglądała Polska w latach 60 i 70. Choć nasz bohater mówiąc o sobie przejawia brak tradycyjnie pojmowanego talentu literackiego, to jednak te teksty, po których widać tylko minimalną ingerencję Dariusza Wilczaka, momentami wręcz porażają i fascynują szczerością. Myślę, że powstałby z tego naprawdę dobry film.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *