Powrót do młodości, czyli o żerowaniu na nostalgii widzów

Choć termin „żerowanie” może się źle kojarzyć, ja osobiście nie mam nic przeciwko temu by kino i telewizja zajmowały się intensywniej dekadami, na które przypadało moje dzieciństwo. Mam świadomość, że pokolenie moich rówieśników, trzydziestokilkulatów, chętnie płaci za możliwość przeniesienia się choćby na chwilę do czasów, gdy wszystko wydawało się prostsze i normalniejsze, a opowiadane na ekranie historie miały jasną, czarno-białą wymowę. Zresztą, kto nie idealizuje swojego dzieciństwa, komu nie wydaje się, że był wtedy najszczęśliwszy? Czasem tylko dziwi mnie to, że młodszym widzom, którzy nie mogą tamtych czasów pamiętać, produkcje bazujące na nostalgii wydają się jeszcze ciekawsze niż nam. Czy oni naprawdę nie widzą, jakie te czasy, nawet schematycznie przedstawione w telewizji, były siermiężne i kiczowate wizualnie? A może właśnie przez ten plastik i szaroburą kolorystykę rzeczy wydają się dzieciakom prawdziwsze i stąd, zupełnie niezrozumiały dla mnie, sukces serialu Stranger Things.

Stranger Things

Jeśli ktoś chce zatopić się w nostalgii na całego, poczuć obowiązującą modę w pełni, powinien zacząć od tego właśnie serialu platformy Netflix. Jest to po prostu kwintesencja tego wszystkiego co w latach 80-tych kultura miała do zaoferowania swoim odbiorcom. Pełno w tej produkcji odniesień do Lucasa i Spielberga (fabuła to jedno wielkie E.T.), muzyki i literatury z tamtych czasów. Mnie osobiście podobały się takie szczegóły jak ubrania i fryzury, do odtworzenia których bardziej się przyłożono niż do napisania oryginalnego i wciągającego scenariusza. Od razu człowiek czuje się swojsko patrząc na bohaterów, którzy może i są płascy i niewiarygodni, ale jednak z tymi plerezami i puchówkami do złudzenia przypominają nas samych ze zdjęć grupowych z podstawówki.

Fresh Off the Boat

Ten serial to propozycja zarówno dla młodszych jak i dla starszych widzów. Akcja skupia się na losach rodziny chińskich imigrantów, którzy za wszelką cenę chcą się wpasować i być tak amerykańscy jak się da, tyle że co chwila wychodzi z nich ich „chińskość”. Wątki dziecięce (trzech chłopców w różnym wieku) i ich rodziców są równomiernie rozbudowane, dzięki czemu to idealny serial do oglądania całą rodziną. Poza dobrą i pokrzepiająca familijną opowieścią, w każdym odcinku dostajemy też porządną dawkę nostalgii, gdyż akcja Fresh Off the Boat osadzona jest na początku lat 90-tych, mamy zatem nażelowane włosy, ubrania w żarówiastch kolorach, rap, szał na boysbandy i kult amerykańskich koszykarzy. Och, jak dobrze, że te czasy już minęły!:)

Fresh-of-the-boat-90

Powrót do przyszłości

Seria filmów o szalonym naukowcu, który w połowie lat 80-tych wynalazł wehikuł czasu i wysłał nastoletniego Marty’ego Mcfly’a do lat 50-tych, powinna być tak naprawdę na pierwszym miejscu, gdyż od niej, jak podejrzewam, zaczęła się moda na ekranowe wycieczki w te konkretne dekady. Seria była kinowym hitem, potem zmalało nią zainteresowanie, a następnie, jakieś dziesięć lat temu, Powrót do przyszłości stał się praktycznie kultowy i jego sława do dziś nie przemija. O co chodzi? Zapewne o to, że polskim dzieciakom, które nie miały tych wszystkich bajeranckich gadżetów co Marty, marzyło się w dzieciństwie posiadanie właśnie takich trampek czy deskorolki jakie miał bohater. I znów muszę zwrócić uwagę na to, że filmem zafascynowani są nie tylko trzydziestolatkowie, ale także dzisiejsi nastolatkowie. Mój piętnastoletni brat śledzi na przykład każdą wzmiankę o postępach naukowców nad wynalezieniem latającej deskorolki, dokładnie takiej, jaką mogliśmy zobaczyć w drugiej części Powrotu do przyszłości.

Powrót do przyszłości

Zawód: Amerykanin

To zdecydowanie propozycja dla nieco dojrzalszych widzów, gdyż serial skupia się na dwójce rosyjskich szpiegów, podszywających się pod zwykłe amerykańskie małżeństwo, w samym środku zimnej wojny. Piękni, inteligentni i zabójczo skuteczni Jenningsowie infiltrują, werbują, przekazują tajne dane, zastraszają, szantażują i przebierają się za kogoś innego niezliczoną ilość razy podczas każdego odcinka, a jednocześnie próbują mieć normalny związek i wychować dzieci na porządnych obywateli (nie wiadomo jeszcze którego mocarstwa). Dla mnie, choć wiem, że to szczyt naiwności, The Americans to szansa na nadrobienie historycznych zaległości, gdyż w czasach pokazywanych na ekranie (początek lat 80-tych) byłam nieświadomym niczego małym berbeciem. Podejrzewam, że wielu widzów ogląda tę pogmatwaną szpiegowską operę mydlaną właśnie z tego powodu, nie zrażając się tym, że na przykład amerykański punkt widzenia na to co działo się w Rosji w tamtym czasie jest dość komiczny.

Keri_Russell

Drugim powodem, dla którego Amerykanie to jeden z popularniejszych seriali ostatnich lat jest kreacja Keri Russell, która chyba jako jedyna kobieta na tej planecie potrafi nosić koszmarne fryzury, okulary i makijaże z lat 80-tych i nadal wyglądać w nich zachwycająco.

Halt and Catch Fire

Właśnie rozpoczął się trzeci sezon tego dusznego, hipnotyczne widowiska i gorąco zachęcam wszystkich do jego oglądania. Tematem tej produkcji są losy grupy ludzi, którzy stanowią awangardę komputeryzacji. Nasi bohaterowie to banda oryginałów, którzy to razem, to osobno, próbują się dorobić na sprzedaży pierwszych komputerów osobistych i gier komputerowych. Nie jest im lekko, bo konkurencja nie śpi.

HaltCatchFire

Za każdym razem gdy oglądam ten serial, jestem pod ogromnym wrażeniem pracy, jaką włożyli twórcy, by tak drobiazgowo odtworzyć rzeczywistość nie tylko lat 80-tych, ale i hermetycznego środowiska maniaków komputerowych. Najbardziej podoba mi się oczywiście to, że najlepszy zmysł do interesów, najwięcej kreatywności, mają grane przez Mackenzie Davis i Kerry Bishe kobiety. Podejrzewam, że każdy komputerowy geek ogląda ten serial z nabożnością i błogą ekstazą.

Nowe Z Archiwum X

Ten rok był niezwykły pod względem nostalgicznych powrotów do przeszłości, także jeśli chodzi o odświeżanie starych tematów. Choć nowe Z Archiwum X nie jest może szczytem serialowych możliwości i, przy na przykład netflixowych nowościach, wypada blado, to i tak wierni fani obejrzeli z radością tych kilka odcinków specjalnej nowej serii. Dla mnie, jako największej fanki Muldera i Scully to był prawdziwy wehikuł czasu, który zabrał mnie do lat 90-tych, w których jako nastolatka fascynowałam się przygodami dwojga agentów FBI tropiących kosmitów, mutantów, dziwaków i rządowe spiski. Choć po tych wszystkich latach aktorzy wyglądali na nieco oklapłych (nic dziwnego, ciągle dużo grają, więc mogą być zmęczeni), nadal starali się pokazać, że jest między nimi fajna chemia, coś, czego żadne dzisiejsze produkcje o zombie i wampirach nie mają.

fox_TheXFiles_1AYW01_hulu

I to tyle jeśli chodzi o modę na lata 80-te i 90-te, która, mam przeczucie, dopiero się rozkręca. W jednym z kolejnych wpisów chciałabym się zając tym tematem w odniesieniu do polskiej rzeczywistości, więc jeśli macie jakieś propozycje, to zachęcam do umieszczanie ich w komentarzach.

2 thoughts on “Powrót do młodości, czyli o żerowaniu na nostalgii widzów

  • Sierpień 24, 2016 at 5:46 am
    Permalink

    Intrygujące recenzje. Z całym szacunkiem dla Archiwum X, dla mnie to po prostu odgrzewany kotlet. Zaciekawiła mnie recenzja Zawód: Amerykanin, nigdy wcześniej tego nie oglądałam.

    Reply
    • Sierpień 24, 2016 at 8:37 am
      Permalink

      Bardzo polecam Amerykanów! Serial ma swoje wzloty i upadki, na przykład za dużo ostatnio było spraw rodzinnych, a za mało szpiegowania, ale ogólnie trzyma w napięciu i daje pewne wyobrażenie o tym, jak wyglądała zimna wojna. A Keri Russell jest tu po prostu wspaniała, aż można się jej przestraszyć w tych neonowych cieniach do powiek i z tapirem:)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *