Penny Dreadful

Nareszcie coś na poziomie dla wielbicieli duchów, strachów i monstrów. W przeciwieństwie do większości produkcji o wampirach, do oglądania tej nie wstyd się przyznać. Penny Dreadful ma wszystko by odnieść ogromy sukces: świetnych aktorów, wysmakowaną stylistykę i najciekawsze wątki fabularne jakie stworzyła dziewiętnastowieczna literatura. Jest mrocznie, gotycko i seksownie. Ten serial to szczególna gratka zwłaszcza dla czytelników Brama Stokera, Mary Shelley czy Oscara Wilde’a, którzy z pewnością kolejny raz chętnie zobaczą swoje ulubione monstra w akcji.

Choć w serialu pojawiają się co chwila wampiry i duchy, ludzie są mordowani i opętywani przez starożytne bóstwa, Dorian Grey korzysta z życia na całego, a niejaki Frankenstein ma pewne problemy ze swoimi synkami, to i tak najciekawszy jest główny wątek związany z angielskim arystokratą sir Malcolmem. Starszemu panu (w tej roli sam Timothy Dalton) porwano ukochaną córkę Minę, z czym ten nie może się pogodzić i chwyta się wszelkich środków by ją odnaleźć. W tym arcytrudnym zadaniu (Mina prawdopodobnie jest w gościnie u wampirów, ale w sumie to nie wiadomo) pomaga mu przyjaciółka córki, tajemnicza panna Vanessa Ives (Eva Green). Dzięki jej parapsychologicznym zdolnościom, prywatne śledztwo sir Malcolma stopniowo odkrywa przed nim i przed widzami kolejne metafizyczno-biologiczne tajemnice. Jak w każdej dobrej grupie dochodzeniowej (tyle już wiemy po obejrzeniu setek odcinków seriali kryminalnych) nie mogło zabraknąć także speca od mokrej roboty, a także lekarza/koronera, który gdy trzeba zrobi transfuzję, a czasem także przeprowadzi sekcję zwłok (lub ewentualnie ożywi jakieś truchło). Funkcję tego pierwszego spełnia wyborny amerykański strzelec, Ethan Chandler (Josh Hartnett), a tego drugiego młody dr Victor Frankenstein. Z tą fantastyczną czwórką zaglądamy do podziemi.

Absolutną gwiazdą (jak w każdym innym filmie, w którym gra) jest tu demoniczna, fantastyczna, wspaniale wpisująca się w romantyczny kanon urody, Eva Green. Jej oszczędny styl gry i wymowne spojrzenia wręcz hipnotyzują widza, który jest w stanie uwierzyć w każdą paranormalną moc, jaka jest jej udziałem. Z bladą cerą, podkreślającym oryginalne rysy makijażem i w stylowych sukniach, Eva Green wyrasta w Penny Dreadful na godną następczynię Heleny Bonham Carter (jeszcze tylko Johny’ego Deepa zabrakło). Znakomicie w przypadku jej postaci sprawili się kostiumolog i charakteryzator. Nie wiem jak inne widzki, ale ja bym kupiła absolutnie każdy kosmetyk i każdą sukienkę, jakie wykorzystano do kręcenia tego serialu.

Prócz bogactwa wątków, dostajemy w nowej produkcji również prawdziwe portrety psychologiczne bohaterów, które, nawet jeśli pojawiają się na krótko, to mają wyraźnie zarysowane cechy osobowości i (jak w przypadku Frankensteina czy pana Chandlera) ważkie dylematy moralne. Bardzo podoba mi się także to, że żadna scena jak do tej pory nie była sentymentalnie ucukszona w stylu filmowego Zmierzchu, czy jakiej innej Akademii wampirów. Jest seks, przemoc i dużo dużo krwi, a wszystko to zanurzone w naprawdę niehigienicznych realiach wiktoriańskiego Londynu (przyjrzycie się tylko jakie Frankenstein ma zęby).

Był kiedyś taki podobny do tego serialu nieudany projekt filmowy o tytule Liga niezwykłych dżentelmenów (który warto obejrzeć tylko ze względu na grających w nim Seana Connery i Petę Wilson). Na szczęście, mimo podobnego zamysłu, Penny Dreadful ma więcej wspólnego z American Horror Story przeniesionym do XIX wieku, niż z tym nieszczęsnym filmiszczem, więc proszę się nie zniechęcać, tylko siadać i oglądać. Niestety serial ma mieć tylko 8 odcinków, więc radzę się w pełni nacieszyć każdą minutą.

3 thoughts on “Penny Dreadful

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *