Pomiń zawartość →

Nauczycielka angielskiego (The English Teacher)

English-teacherBohaterką tej komedii jest starzejąca się już, lecz urocza, nauczycielka Linda Sinclair (Julianne Moore), której nudne, do bólu przewidywalne i uporządkowane życie, nagle zmienia spotkanie z byłym uczniem. Do małego miasteczka w Pensylwanii, w którym mieszka i pracuje Linda, powraca z Nowego Yorku bardzo utalentowany Jason (Michael Angarano), który jest załamany brakiem perspektyw w zawodzie dramatopisarza. Pani profesor, jako że jest nauczycielem z powołania, szybko przechwytuje pierwsze efekty pracy młodego geniusza i jak można się domyśleć, dostrzega w nich skończone arcydzieło. A że jej zdanie podziela egzaltowany nauczyciel dramatu z tej samej szkoły (to w Stanach mają osobnych nauczycieli od dramatu?), przedstawienie pod tytułem Poczwarka, szybko przechodzi w stadium realizacji i ma być wystawione podczas corocznego szkolnego pokazu.

Choć tak na pierwszy rzut oka Nauczycielka ma fajną obsadę i nawet zabawny wątek romansowy (urocze przekomarzanie z ojcem młodego dramatopisarza), to moim zdaniem szkoda czasu na oglądanie czegoś tak do bólu przewidywalnego. Mogło wyjść z tego filmu coś lekkiego, uroczego i ciekawie nawiązującego do dziewiętnastowiecznych romansów (lektorka zza kadru naprawdę się stara), ale zamiast tego jest dziwnie, niezręcznie i bardzo nudno. Pięknie się starzejąca Julianne Moore przyprawia o niemiłe ciarki tym swoim napiętym, wymuszonym uśmiechem i niby dziewczęcym, a jednak staropanieńskim sposobem bycia. Dalekie to od lekkości komedii. Aktorka zdecydowanie lepiej wypada w ambitnych dramatach, choć może tylko tak mi się wydaje przez tę tłustą grzywkę i dziwne okulary, w których wygląda w Nauczycielce angielskiego jak skrzyżowanie guwernantki z kosmitą.

Postać Lindy jest irytująca, ale reszta wypada jeszcze gorzej. Nie będę się rozdrabniać i powiem tylko, że wszyscy są tu małostkowymi intrygantami, stojącymi na progu załamania psychicznego. Słowo daję, że momentami wydawało mi się, że oglądam jakiś słaby odcinek Glee, a to już naprawdę źle.

Nauczycielka angielskiego byłaby lepszym filmem, gdyby twórcy odeszli choć odrobinę od utartych schematów i zafundowali widzom jakieś niespodzianki. A tak, już po 10 minutach wiemy jak się cała afera z wystawieniem Poczwarki skończy. Na początku chciałam bronić tego filmu z nauczycielskiej solidarności z główną bohaterką, ale to już by była hipokryzja. No i oczywiście jak zawsze wkurzało mnie to, jak bardzo film odbiegł od prawdziwego życiowego doświadczenia. Nie wiem jak wasze, ale moje nauczycielki tak nie wyglądały, że już nie wspomnę o spokoju i zaciekawieniu na lekcjach oraz o finansowanych przez szkołę inicjatywach.

Opublikowano w Filmy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.