Młodość

Wczoraj jak nigdy czułam się przygotowana do seansu kinowego, gdyż nie tylko obejrzałam poprzedni film Paulo Sorrentino Wielkie piękno, ale także niedawno skończyłam ponowną lekturę Czarodziejskiej góry Tomasza Manna, której akcja także rozgrywa się w szwajcarskim kurorcie. Po kilku minutach filmu jednak wiedziałam, że nic nie mogło mnie przygotować na taką dawkę pozytywnych wrażeń wizualnych. Prawie każda minuta tego filmu jest absurdalnie piękna, niemal balansując na granicy kiczu. Nie ma tu tradycyjnej fabuły, otrzymujemy raczej ciąg luźno powiązanych scen dziwnie ilustrowanych muzyką i dość oszczędnie wzbogaconych dialogami, jednak całemu widowisku towarzyszy przejmujące poczucie szczęścia. Choć wiele osób uważa ten film za patetyczny, efekciarski i pretensjonalny (rzeczywiście jest niemożebnie wiele nawiązań do niezliczonych filmowych arcydzieł wielkich mistrzów) to ja jednak dałam się uwieźć prawie zupełnie. Gdyby nie końcowa scena, uważałabym, że trafiłam na film totalny, absolutnie idealny. No ale niestety, aż tak muzykalna (odporna) nie jestem.

Na szczycie świata, w alpejskiej arkadii

Patrząc na miejsce, w którym toczy się akcja, co chwila wybuchała mi w głowie myśl, że dla takich miejscówek warto być sławnym i bogatym. Kurort w Alpach, do którego na leczenie i odpoczynek przyjeżdżają najwięksi artyści, to istny Parnas. Zapierające dech krajobrazy, piękna architektura, gustownie urządzone wnętrza i opieka zdrowotna przez całą dobę. Czegóż można chcieć więcej? Właściwie nie powinnam się dziwić, że zdjęcia w Młodości są aż tak miłe dla oka, gdyż w takich plenerach zwyczajnie chyba nie sposób uchwycić brzydkiego ujęcia.

Mlodosc-1

W tych cudnościach i luksusach przebywają nasi dwaj główni bohaterowi. Komu jak komu, ale tym leciwym dżentelmenom z pewnością się w życiu powiodło. Mick (Harvey Keitel) jest światowej sławy reżyserem, pracującym właśnie nad nowym filmem, który ma się stać jego artystycznym testamentem (bez presji). Fred (Michael Caine) natomiast jest równie sławnym, co jego przyjaciel kompozytorem muzyki poważnej. Oficjalnie przebywa na emeryturze, choć świat nie bardzo chce to przyjąć do wiadomości. Nawet sama królowa brytyjska marzy o tym, by dyrygował dla niej wykonanie swego najsłynniejszego utworu. Nie ma dziadek spokoju. Oprócz tej sympatycznej pary w kurorcie na wielkiej górze jest jeszcze cała galeria niezwykłych postaci. Mnie osobiście najbardziej do gustu przypadł otyły piłkarz Diego Maradona i córka Freda Lena, grana przez fantastyczną Rachel Weisz.

Każdy z tych ludzi jest na nieco innym etapie swego życia, ale, jak się można domyślić na podstawie tytułu, myślą przewodnią filmu jest antynomia młodości i starości. Naprawdę, już bardziej sugestywnie nie dało się tego pokazać. Co chwila zwiotczałe, pomarszczone i pokryte plamami ciała seniorów (muszę powiedzieć, że i tak dobrze zakonserwowane), są zestawiane z widokiem obłędnie pięknych lub tylko młodych ludzi, od których bije aura dziarskości i witalności. Jest to oczywiście pewne ekstremum, jak na barokowych obrazach, na których ciężarne niewiasty pozują z czaszkami, jednak trzeba przyznać, że przekaz jest dzięki temu skuteczny i nawet największym cynikom każe się zasępić nad przemijalnością i urodą życia.

Dwóch panów u kresu drogi

Największą ozdobą Młodości (oprócz krajobrazów) są dialogi Micka i Freda. Jednak osiemdziesiąt lat przyjaźni robi swoje. Bardziej ciepli, wyrozumiali i dotarci nie mogliby być nawet gdyby byli małżeństwem czy rodzeństwem. Ciepły, choć ironiczny, humor, tworzy wokół nich intrygująca aurę. Szczególnie spodobało mi się to, że mimo bliskości, udało im się zachować odrębność, mieć własne tajemnice. Mick jest bardziej prostolinijny, wybuchowy, cierpki i jeszcze nie gotów na odejście. Fred to człowiek ewidentnie zdający sobie sprawę z własnej wartości i oryginalności. W większości scen, choć zdaje sobie sprawę ze swych wad, dobrze się ze sobą czuje i emanuje spokojną pewnością siebie ludzi, którzy nie mają nic do udowodnienia.

Mlodosc-2

Już podczas lektury Czarodziejskiej góry często sobie myślałam, że w tak pięknych okolicznościach przyrody bardziej żal odchodzić z tego świata niż na przykład mając za oknem miejską szarość. Powieściowi gruźlicy słabo sobie wybrali miejsce kuracji, a często też wiecznego spoczynku, ale za to filmowi bohaterowie chcący wyleczyć się z apatii i przypomnieć sobie po co warto żyć, nie mogli lepiej trafić. Soczysta zieleń łąk, kolumny leciwych drzew czy śpiew ptaków, stawiają na nogi tak samo dobrze jak widok nagiej Miss Universe.

Istotą przebywania na alpejskiej górze jest pewne zawieszenie, odklejenie się od doczesności, wyjście poza kadr i spojrzenie na wszystko z dystansu. Ten film pokazuje prawdziwą esencję życia, to co w nim najlepsze. Cieszy mnie niezmiernie to, że w hierarchii miłość i przyjaźń, znalazły się obok bardziej cielesnych pożądań. Tak, w pewnym wieku humor i udana wizyta w toalecie gwarantują uśmiech na twarzy. Podoba mi się to, że nikt tu nie traci czasu na takie bzdety jak gry towarzyskie czy etykieta. Na górze wszyscy są równi, a wielki kompozytor może bez skrępowania rozmawiać z małym chłopcem, czy młodym aktorem o sensie życia lub sztuki. I nawet spania z córką nikt mu nie zabroni.

W Młodości jest wiele wspaniałych scen wartych zapamiętania. Jeśli nawet nie lubicie zagłębiania się w istotę życia i sprawy ostateczne, idźcie do kina by zobaczyć wkurzonego Hitlera przy stole, dziwnie mrugającą prostytutkę czy krowi koncert. Alpejskie milki naprawdę fantastycznie zagrały.

3 thoughts on “Młodość

  • Marzec 23, 2016 at 8:19 am
    Permalink

    Dla sympatyków twórczości Paola Sorrentino, film „ Młodość ‘’ stanowi kolejną , jakże smakowitą ucztę duchową, przygotowaną dla nas przez autora „ Wielkiego piękna ‘’. Odnosi się wrażenie, że twórca doskonale odnajduje się w sferach tzw. kultury wysokiej, a wiedzę z różnych dziedzin sztuki wspaniale przekłada na język filmowy. Hołduje myśli : „ Piękno jest w oku patrzącego ‘’. Zachwyca rozświetlony, zalany plac św. Marka w Wenecji – malarskość tej sceny jest niezwykła. Widać fascynację reżysera pięknem alpejskiej przyrody, obrazy są wysublimowane, wręcz nierealne . A jednak …… Sorrentino śmiało możemy nazwać mistrzem kontrastu. W wielu scenach wprowadza dysonans, przykładowo w „ pięknych okolicznościach przyrody ‘’ toczy się rozmowa Freda i Micka o sprawach wręcz przyziemnych, o problemach z pamięcią czy prostatą. Widzimy szlachetną , uduchowioną twarz dyrygenta i dla kontrastu jego owłosioną ręką, pokrytą starczymi plamami. I co ciekawe, te kontrasty nie są irytujące, wręcz stanowią „ sól ‘’ tego filmu. Rewelacyjna jest scena kąpieli panów w podeszłym wieku, zachwyconych wejściem do wody Miss Universe ( symbolika w nawiązaniu do obrazu Rembrandta „ Zuzanna i starcy ‘’ ) .Scena bez słów, a mowa ciała atrakcyjnej kobiety jest wielce wymowna, mam to, czego wy nie macie – młodość, a wy jesteście już poza obiegiem życia. Reżyser lubi swoich bohaterów, nie ocenia, odsłania to, co w tym wieku jest dla nich najważniejsze – rozrachunek z samym sobą , konieczność wyprostowania ścieżek życiowych, chęć naprawienia błędów. Dialogi pełne abstrakcyjnego humoru to istny majstersztyk. Komizm scen chwilami jest porażający np. roztyły Maradona odbija piłeczkę tenisową ( i zawsze trafia – sic ! ).A scena z dyrygowaniem stadem krów przez Freda jest wręcz „ powalająca ”, a widz nie ma wrażenia, że jest to łabędzi śpiew znanego dyrygenta i kompozytora. Wydawać by się mogło, że nie ma dobrych scenariuszy dla starych aktorów, a jednak…. Michael Caine i Harvey Keitel grają koncertowo, dają popis gry aktorskiej, wręcz bawią się swoimi rolami, zachowując jednocześnie do nich swoisty dystans. Te role zostały rozpisane na miarę ich talentu, to samo można powiedzieć o Jane Fonda w rozliczeniowej rozmowie z reżyserem Mickiem. Scenka z Brendą jest godna zapamiętania. Dużą rolę w „ Młodości ‘’ odgrywa muzyka Davida Langa, wspaniale oddająca emocje i nastroje bohaterów oraz klimat poszczególnych scen. Porywająca jest scena finałowa, w której dyrygujący Fred składa swoisty hołd swojej żonie, a śpiew Sumi Jo w „ Prostych pieśniach ‘’ jego autorstwa współgra z niemym ruchem warg jego życiowej partnerki Melanie. Nominacja filmu „ Młodość ‘’ do Złotej Palmy w Cannes wielce zasłużona. Jednym słowem : Chapeau bas !

    Reply
    • Marzec 23, 2016 at 6:19 pm
      Permalink

      Dziękuję za liczne i cenne komentarze. Cieszę się, że komuś także te filmy aż tak się podobały. Zwłaszcza Młodość zapamiętam jako najbardziej udaną produkcję zeszłego roku. Ten film jest tak zabawny, głęboki i nieoczywisty, a jednocześnie opowiada historię starą jak świat. Nawet Paul Dano mi się w Młodości podoba, zwłaszcza teraz, gdy go obejrzałam w Wojnie i pokoju:) A muzyka z filmu już na zawsze wyryła mi się w pamięci.

      Reply
  • Pingback: Młody papież - Szczere Recenzje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *