Marta Panas-Goworska, Andrzej Goworski, Grażdanin N.N. Życie codzienne w ZSRR

 

Z Rosją i w ogóle z całym Związkiem Radzieckim to jest dziwna sprawa, gdyż młode pokolenie Polaków praktycznie nic o nich nie wie, a przecież były i są tak blisko. Kultura amerykańska nas fascynuje, uwielbiamy azjatycką egzotykę i z wielką chęcią podróżujemy na egipskie plaże, ale jakoś rosyjskimi klimatami niewielu się interesuje. Osobliwe, bo źródeł mamy pod dostatkiem, gdyż nasi rodzice i dziadkowie to chodzące encyklopedie czasów, gdy ZSRR miało się jeszcze bardzo dobrze. Z jakiegoś jednak powodu nie bardzo młodych to interesuje i choć niektórzy z nas (tak jak ja) mogą nawet jeszcze coś pamiętać z lat osiemdziesiątych, to podświadomie czujemy, że wszystko, co radzieckie, jest szare, nudne, nieciekawe lub tak brutalne i chore, że lepiej o tym nie wiedzieć za dużo. Jeśli jednak przemożecie niechęć i na przykład pod wpływem filmu Miś, kolejnej lektury klasyka klasyków, czyli Mistrza i Małgorzaty lub któregoś z odcinków znakomitego serialu dokumentalnego Szerokie tory, poczujecie sentyment i zechcecie się dowiedzieć czegoś więcej o tworze jakim był ZSRR, to ta niezbyt obszerna książka będzie znakomitym początkiem. Ja osobiście sięgnęłam po nią przy okazji oglądania kolejnego sezonu serialu Zawód: Amerykanin, którego akcja coraz częściej przenosi się do Rosji w samym środku zimnej wojny.

Od kołyski po grób

Zamysłem autorów było przedstawienie życia typowego obywatela ZSRR, dlatego bohater jest tu jakby zróżnicowany i zbiorowy. Efekt ten uzyskali nie tylko przez przytaczanie danych statystycznych, co byłoby niestrawne i nudne, ale przez wybór bardzo przystępnej formy podróży przez wszystkie etapy życia. Mamy zatem rozdział poświęcony dzieciństwu, skupiający się na radzieckich dobranockach, rozdział o latach studenckich, uwzględniający także takie tematy jak aborcja czy praktyki zawodowe, a także liczne rozdziały omawiające pracę zawodową i podróże. Na samym końcu jest (tak jak w życiu) starość i ten fragment nie ma już w sobie niczego z groteskowej śmieszności poprzednich (także podszytych grozą), lecz jest jednoznacznie smutny i mówi całą okrutną prawdę o ZSRR. Tak to w skrócie wygląda, ale warto jeszcze wspomnieć, że nim dojdziemy do fachowych omówień konkretnej tematyki, otrzymujemy opowiadanie wprowadzające, czyli krótki tekst fabularny, którego bohaterem za każdym razem jest ktoś inny, pozwalający oswoić się z zagadnieniem czy to studenckiego bytowania, czy to sojuzów inwalidów i starców.

Jestem pewna, że bez większego trudu autorzy mogliby rozwinąć każdy z tych rozdziałów w osobną książkę. Prawdę mówiąc, jest to wszystko napisane tak treściwym i lapidarnym językiem, a jednocześnie tak sugestywnie i z tak wielkim ładunkiem wiedzy, że po skończonej lekturze poczujecie się, jakbyście przeczytali kilkanaście książek, a nie jedną. Oczywiście, gdyby ktoś czuł potem potrzebę poszerzenia wiedzy, autorzy (jak na profesjonalistów przystało) po każdym rozdziale zamieszczają obszerną bibliografię.

Wspomnień czar

Przyznam szczerze, że mam bardzo osobisty stosunek do tej książki, z tego prostego powodu, że całe życie słucham starszych członków mojej rodziny wspominających z sentymentem czasy komuny. W ich wyobraźni i pamięci (a po części także w mojej) Związek Radziecki to taki opiekuńczy twór, w którym, o ile robiło się co do ciebie należało, życie było bezpieczne, przewidywalne i stabilne. Gdy już uda mi się wyciągnąć od bliskich jakieś wspominki, najbardziej rozmarzamy się nad aspektem pracy zarobkowej, z którą mam od lat pewne problemy. Czy jednak w ZSRR naprawdę było tak różowo? A wprost przeciwnie! Goworscy opisują pracę górników, inżynierów, artystów, duchownych i studentów, i nikt z tych ludzi nie był pewny dnia, ani godziny, w których przyjdzie im zmierzyć się z okrucieństwem wszechobecnej władzy.

Bardzo ciekawe były też te fragmenty, które poruszały tematy nieoczywiste, takie jak wieczorynki czy życie płciowe. Takich informacji raczej nie znajdziemy w typowych podręcznikach historii i może właśnie dlatego tak niechętnie skłaniamy się ku historii Związku Radzieckiego. Na długo zapamiętam na przykład takie kwiatki jak ten o śwince z dobranocki: „Twierdził, że świnia nie może żegnać do snu najmłodszych wyznawców Allaha”. A jeśli chodzi o życie płciowe, to było naprawdę „postępowo”. Jeśli nie wiecie kim była Aleksandra Kołłontaj, to może wystarczy wam informacja, że ,,Przygotowała dla dzieci tak zwany podręcznik gramatyki seksualnej, w którym zachwalała wolną miłość, a także rozpoczęła kampanię promującą aborcję”. Niezwykle ciekawy jest także rozdział o alkoholizmie, w którym otrzymujemy nie tylko szokujące dane, ale i ich ciekawą analizę, wskazującą na to, że władza z jednej strony chciała leczyć swych obywateli, a z drugiej jednak pragnęła by pili i to jak najwięcej, bo wtedy zwiększały się wpływy do państwowej kasy z tytułu sprzedaży trunków wysokoprocentowych. W tym rozdziale znajdziecie też krótki (acz treściwy i bardzo sugestywny) zarys historii leczenia choroby alkoholowej w Związku Radzieckim. Te sposoby nic nie straciły na aktualności.

Grażdanin N.N. to fachowe studium radzieckości (z uwzględnieniem wszystkich krajów wchodzących w skład ZSRR), elementarz, z którego dowiecie się nie tylko kim były szachcioreczki (zupełnie inny wymiar genderyzmu), czy co to takiego komandirowka, ale jak wyglądało życie tych trzystu milionów obywateli na co dzień. Kobiety, mężczyźni, dzieci, starcy, żołnierze, kuracjusze, weterani i chorzy – każdy ma głos, każdy stanie się wam w pewien sposób bliski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *