Kathrin Lange, Serce w kawałkach (cykl Serce ze szkła)

Tym razem nie wahałam się zupełnie przed rozpoczęciem czytania cyklu od drugiego tomu, a nie jak powinno się to robić, czyli od pierwszego. Czytelniczki pani Lange zapewniły mnie, że każda część jest konstruowana według tego samego wzoru fabularnego, a bohaterowie tak często na początku odwołują się do zdarzeń z wcześniejszej części, że szybko można się zorientować w sytuacji. Przyznam, że choć podchodziłam do powieści z duża niepewnością, okazało się, że jest to naprawdę atrakcyjna propozycja, ale pod warunkiem, że czytelnik wie, czego się spodziewać. Może i poszukiwacze wielkich estetycznych uniesień i literackiego wyrafinowania kręcą na to nosem, ale za to młode czytelniczki, poszukujące mocnych wrażeń i wciągającej historii miłosnej, czegoś na weekendowy relaks, z pewnością się nie zawiodą.

Jak Pięćdziesiąt twarzy Greya, tylko bez seksu

No dobra, może nie koniecznie zupełnie bez seksu, ale jeśli już dochodzi do zbliżenia, to nie dostajemy żadnych pełnokrwistych opisów, a jedynie bardzo oszczędną wzmiankę o tym, jak było cudownie i nieziemsko. Owa wzmianka pochodzi oczywiście od Juli, która opowiada nam dalszą część swojej niezwykłej historii miłosnej. Zastajemy ją i Davida (który jest uniwersalnym obiektem westchnień wszystkich młodych kobiet w książkowej rzeczywistości) w sytuacji, w której kilka miesięcy po dramatycznej śmierci narzeczonej chłopaka, udaje mu się jakoś wygrzebać z depresji i zaangażować w nowy związek z Juli. Gdy ich spokojne życie w Bostonie, pełne romantycznych wieczorów i wspólnego biegania, zdaje się zmierzać ku czemuś jeszcze poważniejszemu, nieoczekiwanie muszą odbyć podróż do rodzinnej posiadłości Davida, mrocznej rezydencji Sorrow na wyspie Matha’a Vineyard. Jest to trudne wyzwane, szczególnie dla chłopka, który nie jest do końca przekonany, czy za śmierć uroczej Charlie na brzegu oceanu odpowiada klątwa ciążąca od wieków na męskich potomkach rodu Bellów, mordercze zapędy jego przyjaciela, czy może to on sam, w przypływie szału, zastrzelił dziewczynę. Wśród posępnych murów starej rezydencji, na idealnie przystrzyżonych trawnikach i na piaskach prywatnej plaży, Juli będzie dociekać, co takiego sprawia, że chmurne oblicze tajemniczego bruneta nie może się rozpogodzić a jego serce odtajać, natomiast David będzie walczył z częściową amnezją i rozpamiętywał rodzinne zaszłości, każące mu nienawidzić ojca.

Z początku może się wydawać, że nie ma sensu pisać o pięknych i bogatych, o tym całym magnetycznym uroku starych posiadłości i milionów na koncie, skoro nie towarzyszą temu pikantne sceny łóżkowe. Jednak ta, kierowana głównie do młodych dorosłych, seria kładzie nacisk na uczucia, choć oczywiście westchnień nad ponętnym ciałem młodego dziedzica i jego seksownym tatuażem jest tu co niemiara, jakimś cudem ciągle wydaje się podobna do Pięćdziesięciu twarzy Greya. Jest tak zapewne dlatego, że Lange także zauważyła, że tajemniczy ukochany, emocjonujące podchody, jak również potencjalne nielimitowane dochody wybranka, to tak samo ważne składowe bujnych fantazji czytelniczek, jak to, co się może zadziać za zamkniętymi drzwiami alkowy. Patrząc z perspektywy literackiego sukcesu, David Bell ma wszelkie szanse by stać się ulubieńcem nastolatek, zwłaszcza tych, którym niekoniecznie marzy się mocne lanie przed miłosnymi igraszkami.

Nowa Rebeka

Oprócz opisów świadomie czerpiących z atmosfery Greya, Kathrin Lange daje nam również inne tropy literackie. Autorka nie ukrywa, że jej główną inspiracją była słynna powieść Daphne du Maurier pt. Rebeka. Bohaterka Serca w kawałkach także wiąże się z przystojnym i bogatym mężczyzną, który wydaje się jej samej zbyt piękny by mógł się interesować kimś takim jak ona. Podobny jest również wątek przybycia do wspaniałej rezydencji czy postać służącej (tutaj Grace, pokojówka o indiańskich korzeniach, ciągle wspomina o klątwie i poprzednich kobietach zakochanych w Bellach, dla których romans nie miał happy endu).

Pomimo, iż nie jestem członkiem czytelniczej grupy docelowej, do której kierowana jest powieść, bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury obserwując, jak wraz z pojawianiem się kolejnych motywów, zmienia się nastrój tej opowieści. Z początku jest to typowa love story, potem melodramat, a za chwilę kryminał. Rodzinne klątwy, makabryczne zjawy pojawiające się we snach oraz przedmioty samoistnie zmieniające swoje miejsce, harmonijnie łączą się z alkoholowymi i narkotykowymi wizjami, testami balistycznymi i wynikami DNA. Oczywiście, tradycyjnie największą zaletą i cechą przenoszącą nas do literackiego pierwowzoru, pozostaje pierwszoosobowa narracja, oddająca punkt widzenia bardzo młodej, choć inteligentnej i wrażliwej kobiety, która walczy nie tylko z przeciwnościami losu (prawdziwymi i wyimaginowanymi) ale przede wszystkim z własnymi kompleksami.

Zachęcam do lektury szczególnie młodsze czytelniczki:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *