Joyce Carol Oates, Przeklęci

Przyznam się, że do niedawna byłam aż taką ignorantką, że sądziłam iż Joyce Carol Oates jest mężczyzną, w dodatku, sądząc jedynie po niezbyt gustownych okładkach jego książek leżących w księgarni, autorem niestrawnych romansideł czy też tanich kryminałów. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że nie dam rady w pojedynkę ogarnąć wszystkiego i choć czytam cały czas (zwracając uwagę na jakość tego czym karmię mózg) i tak ciągle mi coś umyka. No, ale na szczęście mamy takie programy jak Cappuccino z książką, które naświetlają nam sytuacją na rynku wydawniczym i podpowiadają po co warto sięgnąć. Jak już Anna Kałuża i Sylwia Chutnik coś polecają, to obowiązkowo trzeba po to sięgnąć. Oczywiście, w podjęciu decyzji o sięgnięciu po Przeklętych (a była to poważna decyzja, gdyż lektura jest czaso- i energochłonna) pomogła też intensywna promocja. Praktycznie wszędzie widziałam teksty, reklamujące tę powieść jako kolejne arcydzieło murowanej zdobywczyni Nagrody Nobla.

Princeton nawiedzane przez Klątwę

Akcja powieści, stylizowanej na pracę badawczą historyka żyjącego wiele dekad po wydarzeniach, które opisuje, rozpoczyna się w roku 1905, w amerykańskim miasteczku akademickim Princeton. To tutaj zamanifestowała się i trwała przez 14 miesięcy straszliwa klątwa, która dotknęła wielu przedstawicieli najznakomitszych rodów, należących do zamieszkałej tu społeczności. Princeton z początku wieku to siedlisko amerykańskiej arystokracji (nie chodzi oczywiście o urodzenie, lecz pozycję społeczną i stan posiadania). Mieszkają tu bogaci i syci potomkowie świetnych rodów, dzieci, wnuki i prawnuki osób, które dobrze zainwestowały swój kapitał (na przykład w linie kolejowe lub nieruchomości), albo też dorobiły się na handlu niewolnikami i niewolniczej pracy. Największym poważaniem cieszy się tu leciwy pastor Winslow Slade, nestor bogatego rodu i mentor władającego uniwersytetem i jeszcze nie aż tak wpływowego Woodrowa Wilsona (przyszłego prezydenta). To z losów i przemyśleń ich samych krewnych oraz znajomych tych dwóch panów (ach te zapiski znudzonej Koteczki!) składa się ta powieść, którą z pewnych względów można nazwać gotycką, choć jest to gotycyzm (jak na mój gust) bardzo specyficzny. Ogólnie rzecz ujmując, panowie spędzają tu czas na politycznych dysputach, lekturze książek i gazet oraz na planowaniu inwestycji, zaś panie swatają, planują śluby, rodzą i wychowują dzieci oraz obowiązkowo spotykają się na eleganckich herbatkach. Normalnie żyć nie umierać. Tylko czasem chmury pojawiają się nad Princetonem, gdy jakiś maluch umrze lub któraś z dam się pochoruje (co zdaje się tutaj zajęciem na pełen etat, oczywiście gdyby te panie wiedziały co to etat). Typowe życie uprzywilejowanych. Aż czytelnik się niemal cieszy, gdy wreszcie dzieje się coś strasznego, co zaburza tę sielankę, a raczej cieszyłby się, gdyby kilkaset wcześniejszych stron wprowadzenia tak go nie wymęczyło.

Z dnia na dzień, bardzo wolno i stopniowo, ale nieuchronnie, nasila się działanie Klątwy. W okolicy pojawia się tajemniczy mężczyzna o nieuchwytnej osobowości, najpiękniejsza panna ucieka sprzed ołtarza, a zbrodnie i tajemnicze zgony stają się normą w tej do niedawna idyllicznej okolicy.

Portret Ameryki z początku wieku

To, że autorka postanowiła nazwać swoje dzieło powieścią gotycką, nie świadczy jeszcze o tym, że jest to tekst budzący grozę czy budujący napięcie, gdyż przy takim stylu pisana o żadnej grozie czy napięciu mowy być nie może. Owszem, są demony, makabryczne i groteskowe zaświaty, a nawet nawiązania do wampiryzmu czy kanibalizmu, jednak wszystko to jest zalane takimi emocjami, jakie mogą co najwyżej towarzyszyć lekturze książki telefonicznej czy rachunku za prąd.

Znacznie ciekawiej wygląda drugie oblicze Przeklętych, czyli portret konkretnej wspólnoty, określonego społeczeństwa w przełomowym czasie. Gdyby nie mieszać w to mrocznych mocy, byłby to wręcz wzorcowy epos narodowy i zapewne właśnie dlatego Oates prawdopodobnie tego Nobla w końcu dostanie. Mamy tu odhaczone wszystkie ważne problemy początku XX wieku: jest o emancypacji kobiet i równouprawnieniu mniejszości afroamerykańskiej, są pogromy czarnoskórych i dyskusje o rozwoju gospodarki i szkolnictwa (mnie najbardziej zainteresował wątek socjalistyczny, powieść Dżungla i jej wegetariańskie konsekwencje). Szczególnie wyczerpująco Oates zarysowała portret świata literackiego z tamtego czasu. Rok 1905 to czas kiedy zaczyna się budowanie mitycznej legendy Emily Dickinson, a Mark Twain i Jack London (bardzo demonicznie obecni w powieści) święcą ogromne triumfy. Zapewne wielu miłośnikom literatury amerykańskiej (do których niestety chyba się nie zaliczam) ich szczegółowe portrety przypadną do gustu.

Choć po zapoznaniu się z tą powieścią Joyce Carol Oates nie zapałałam do niej wielką miłością, prawdopodobnie kilka innych jej autorstwa jeszcze przeczytam. Trzeba być w końcu gotowym na tego Nobla i wiedzieć za co go dostała. Co prawda wymęczyli mnie Przeklęci strasznie (styl językowy, którego tu użyto, trudno by było nazwać wartkim, plastycznym czy jędrnym), ale naprawdę jestem pod wrażeniem pracowitości autorki, która musiała dokonać szalonego wysiłku by zgłębić tak wiele źródeł i stworzyć tak misterną (choć nudną jak flaki z olejem) konstrukcję fabularną. Od pierwszych stron wiedziałam, że obcują z dziełem bardzo wyrafinowanym, że żadne słowo nie znalazło się tu przypadkiem, a postaci fikcyjne są przemieszane z prawdziwymi z niemal matematyczna precyzją. A gdy już natrafiłam na takie słowa jak ,,dysgust” czy ,,kompanion”, wiedziałam, że jest to literatura wielkiego kalibru. Zamykając książkę po skończonej lekturze, z poczuciem dobrze spełnionego (choć męczącego) obowiązku wobec własnego mózgu, byłam pod takim samym wrażeniem tej amerykańskiej wersji Mistrza i Małgorzaty, jak samej siebie, że mimo prób zanudzenia mnie na śmierć, dałam radę.

One thought on “Joyce Carol Oates, Przeklęci

  • Lipiec 30, 2015 at 9:05 pm
    Permalink

    Mnie książka rozłożyła na łopatki, chociaż przyznaję, że czytało się to niełatwo. Ale chapeau bas za ogrom pracy i finezję koncepcyjną :) A Nobla dostanie na bank, chociaż nie wiem, kiedy :D

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *