David Quammen, Ebola. Tropem zabójczego wirusa

Obecność ludzi na tej planecie ma dla jej pozostałych mieszkańców wiele, najczęściej negatywnych konsekwencji. Często jest także tak, że człowiek, ingerując coraz bardziej w każde, nawet najtrudniej dostępne środowisko, może poważnie zaszkodzić sam sobie. Natura ma swoje sposoby by się przed nami bronić, a także by zmniejszać ludzką populację, co wie każdy, kto choćby słyszał o średniowiecznej czarnej śmierci. Książka Davida Quammena jest moim zdaniem właśnie o tym, jakie konsekwencje ma ciągłe ludzkie panoszenie się po miejscach od wieków należących do dzikich roślin i zwierząt, oraz o tym, jak w gruncie rzeczy jesteśmy bezbronni w starciu z prastarymi wirusami. Ten niesamowity reportaż, opisujący nie tylko wirusa ebolę, ale także charakter wszystkich zoonoz, czyli chorób odzwierzęcych, otworzył mi oczy na wiele spraw i pokazał zupełnie inny świat, taki widoczny tylko pod mikroskopem.

Zoonozy są wśród nas

Choroby odzwierzęce, z którymi większość z nas kojarzy tylko wściekliznę i boreliozę, to większość chorób na jakie zapadamy. Do niektórych, takich jak AIDS czy powszechna grypa, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Niektóre jednak, jak choćby ptasia grypa, SARS, ebola czy obecnie wirus Zika, wzbudzają w nas przerażenie ze względu na to, jak łatwo można się nimi zarazić i jak straszne mogą być tego konsekwencje. David Quamman, znany pisarz i dziennikarz, skupiający się na popularyzowaniu wiedzy z zakresu biologii i medycyny, napisał książkę o wirusie ebola (będącą częścią obszerniejszego raportu) w 2014 roku, kiedy to ten groźny patogen zbierał największe od czasów jego odkrycia żniwo. Wraz z autorem przenosimy się do początków występowania wirusa, czyli do roku 1976, kiedy to w małej wiosce Mayibout 2 w Gibonie osiemnastu mężczyzn zachorowało i zmarło po tym, jak spożyli mięso padłego szympansa.

Następni byli członkowie ich rodzin i sąsiedzi, po czym choroba zaczęła się rozprzestrzeniać. Do roku 2014 wystąpiło wiele ataków choroby, które za każdym razem wyglądały tak samo. Ktoś mieszkający blisko lasu zjada małpę lub nietoperza, zaczyna chorować, umiera, a w ślad za nim idą jego najbliżsi i każdy kto ma z nimi kontakt w ciągu najbliższych dni. Gdy ludzie orientują się w sytuacji i izolują pacjentów, choroba ulega samoistnemu wygaszeniu. W zależności od gatunku wirusa ebola, śmiertelność wynosi od 50% do nawet 90%! Niebezpieczeństwo nie dotyczy tylko mieszkańców takich krajów jak Gwinea, Liberia czy Sierra Leone, ale też osób tam podróżujących, które mogą przywieźć wirusa do swojego kraju, tak jak było w przypadku pewnej Holenderki, zarażonej podobnym do eboli wirusem marburg. Narażeni są także pracownicy medyczni i laboranci, wśród których też są liczne ofiary i to nawet w przypadku dokładnego zabezpieczenia ciała poprzez fartuch czy rękawiczki.

Quammen wskazuje dwa główne powodu, dla których wirus ebola jest tak groźny. Po pierwsze, nie znamy jego rezerwuaru, czyli nie wiadomo jakie zwierzę jest jego pierwotnym nosicielem. Najlepsi specjaliści na świecie, z którymi autor przeprowadził wywiady, w ciągu wielu lat przebadali setki małp (w tym człekokształtnych) szczurów, komarów, gryzoni, nietoperzy i zwierząt hodowlanych, i nadal nie są pewni w czyim ciele pierwotnie bytował wirus ebola. Najbardziej prawdopodobnym winowajcą jest owocożerny afrykański nietoperz, ale to jeszcze nic pewnego. Ebola potrafi się sprytnie maskować, nie pozostawiając po sobie śladów i pozostając w ukryciu przez lata. Nie wiadomo też gdzie i z jaką siłą znowu zaatakuje, zatem pytanie z okładki książki ,,Czy jesteśmy bezpieczni?” zdecydowanie nie może mieć pozytywnej odpowiedzi.

Drugim, jeszcze niebezpieczniejszym aspektem, jest ogromna zdolność wirusa do przemieszczania się i zarażania kolejnych organizmów. Wystarczy nawet lekkie zadrapanie na skórze, na którą kapnie jedna mała kropelka zarażonej krwi lub śliny, by po kilku dniach poczuć gorączkę, ból gardła i głowy, mieć wymioty, czkawkę, krwotoki i pozostałe objawy choroby wywoływanej wirusem ebola. Niebezpieczny jest też kontakt z ciałami ludzi i zwierząt, których śmierć wywołał wirus, a nawet zjedzenie owocu, na którym usiadł zarażony nietoperz. W tym przypadku pojęcie morowego powietrza nabiera nowego znaczenia. Mimo postępów w badaniach, nadal nie ma skutecznej szczepionki na ebolę, a jedynym, co można zrobić, okazuje się (szczególnie w afrykańskich wioskach, gdzie brak sprzętu i wiedzy) odosobnienie chorych, tak by nie narażali całych wspólnot.

David Quammen's new book is an extended excerpt of his previous one, Spillover, which explored how dangerous pathogens jump from animals to people.

Naprawdę jest się czego bać i choć na razie mieszkańcy Europy są względnie bezpieczni, to raczej kwestią czasu jest to, że szybko mutujący wirus (którego ewolucja przyspieszyła od momentu przejścia na człowieka) dotrze także i tutaj. Dlatego też warto moim zdaniem przeczytać tę książkę i być gotowym na to, co może nadejść.

Nie tylko o wirusie

Opisy poszukiwań autora i jego wywiady z ludźmi będącymi na pierwszej linii frontu walki z wirusem ebola, są niezwykle pasjonujące i widać tu w każdym zdaniu rewelacyjną robotę dziennikarską. Czytając, zwracałam pilną uwagę nie tylko na szczegóły medyczne, wszystkie te opisy symptomów czy dokładne dane epidemiologiczne, ale też na sprawy pozostające na marginesie tej opowieści o pewnym wirusie. Jakie to sprawy? Oczywiście te, które wiążą się ze zwierzętami. Byłam w prawdziwym szoku, czytając o tym, że ebola praktycznie zmiótł z powierzchni ziemi wiele populacji małp, w tym także goryli górskich, o czym w ogóle nie mówi się w mediach. Jeszcze większym szokiem było dla mnie to, że są ludzie spożywający mięso szympansów i (jako osoba zawsze sympatyzująca z bezbronnymi stworzeniami) wiele razy podczas tej kontrowersyjnej lektury miałam smutne myśli o tym, że może chorzy sami sobie na to zasłużyli, że my ludzie, za to co robimy zwierzętom, aż prosimy się o kolejne ataki chorób odzwierzęcych.

Nim mnie osądzicie, poczytajcie Zjadanie zwierząt Jonathana Safrana Foera, który już dawno przewidział taką ,,zemstę zwierząt”, albo chociaż dokładnie przeczytajcie książkę Quammena, w której wspomina się o niezliczonych myszach i małpach, uśmiercanych w laboratoriach, a także o stworzeniach będących po prostu kolejnym źródłem białka, nie ważne, że patrzących na myśliwych bardzo ludzkimi oczami.

Ebola. Tropem zabójczego wirusa to książka o chorych, chorobie i mechanizmach jej działania, ale także o całych złożonych ekosystemach. Jest tu wiele zadziwiających faktów i naprawdę, oprócz tego wszystkiego co napisałam powyżej, jest to bardzo pouczająca lektura. Aż trudno mi uwierzyć, że do dziś nie zdawałam sobie sprawy na przykład z tego, że jedną czwartą wszystkich ssaków stanowią nietoperze. Człowiek uczy się przez całe życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *