Był sobie las

Byłam przedwczoraj na niezwykłym pokazie filmu Był sobie las. To była jedyna okazja by ten obraz obejrzeć w szczecińskim Multikinie, ponieważ nasze kina nie widziały potrzeby sprowadzania tego filmu, a i jak się można przekonać śledząc fora, w całej Polsce był on krótko wyświetlany tylko w kinach studyjnych. Na szczęście są jeszcze takie osoby jak pani Katarzyna Brzozowska, która o film zawalczyła, do Szczecina go sprowadziła, a my mogliśmy znów poczuć się jak małe dzieci na bardzo ciekawej lekcji biologii. Zanim napiszę o czym film jest muszę wyrazić swą radość z tego, że na sali były zarówno kilkuletnie maluchy, jak i osoby nieco dojrzalsze. Mam nadzieję, że takich spotkań filmowych będzie jeszcze wiele.

Z perspektywy wieków

Spodziewałam się filmu o tym, że człowiek niszczy kolejne ekosystemy nieodwracalnie zmieniając oblicze ziemi. Tymczasem negatywnych emocji czy ekologicznego czarnowidztwa (które sama tak chętnie praktykuję na co dzień) praktycznie tu nie ma. Jest za to dokładnie to, co obiecuje się nam w tytule, czyli opowieść do lesie. Po mikrokosmosie lasów deszczowych oprowadza nas doświadczony botanik Francis Hallé, który przyglądaniu się drzewom poświecił życie. To jego obserwacje oraz wykonywane przez niego botaniczne rysunki ożywające w niezwykłe, półprzezroczyste animacje, pozwalają nam na ogarnięcie tego niezwykłego systemu.

Wizja reżysera Luca Jacqueta zakłada, że w tym iż drzewa są istotami żywymi, a jednak nie poruszającymi się, kryje się jakiś paradoks. Widzowie są stopniowo wciągani w świat tych niezwykłych istot, które rezygnując z ruchu, pogłębiły jednak swoją perspektywę czasową. Śledząc poszczególne stadia rozwoju lasu, od kiełkujących maleństw, po młody kilkudziesięcioletni las, aż po pełną siedemsetletnich olbrzymów puszczę, zaczynamy rozumieć, że dla przeciętnego drzewa życie ludzkie to tylko chwilka. To daje do myślenia.Był sobie las online

Mali i wielcy mieszkańcy lasu

Choć w Był sobie las zbiorowisko roślin traktowane jest jak jeden wielki organizm, w którym poszczególne części potrafią ostrzegać się przed niebezpieczeństwem, a nawet wzywać deszcz, to jednak ten film ma też kilku bardziej wyrazistych bohaterów.Pewien zaradny filodendron, zdeterminowana do walki z motylami opuncja, czy dusząca figa, których przyspieszone życie możemy oglądać dzięki animacjom, są bardzo ciekawymi niemal postaciami, którym kibicujemy w ich codziennych poczynaniach (głównie walce o pokarm). W przeciwieństwie do większości filmów przyrodniczych, zwierzęta są tu niestety tylko bohaterami drugiego planu. Okazuje się, że z punktu widzenia drzewa, wszelkie mieszkające w lesie ssaki, ptaki i owady są tylko narzędziem pomagającym w rozmnażaniu (taki seks roślin za pośrednictwem zwierząt; widok tarzającej się w pyłku małpki oraz pałaszującego nektar nietoperza – bezcenne). Zapewniam was, że po tym filmie już nigdy nie spojrzycie na owoce tak samo. Najbardziej urzekły mnie przemykające po ekranie co kilka minut słonie, które choć potężne i olbrzymie, też nie zdają siebie sprawy, że są tylko darmowym transportem dla nasion, które opuszczając słoniowe ciało w innym miejscu wraz z odchodami, dadzą początek nowym roślinom. Drzewa są naprawdę sprytne, a ewolucja działa na ich korzyść.

Najlepsza praca na świecie

Tak właśnie sobie pomyślałam, gdy zobaczyłam pana botanika siedzącego na szczycie kilkusetletniego drzewa moabi i rysującego kolejny rysunek tak spokojnie, jakby siedział przy własnym biurku. Wspinanie się na drzewa i oddawania wszelkich anatomicznych szczegółów ich budowy, a także wieloletnie próby zrozumienia tajemnic natury, muszą być dla tego pana bardzo satysfakcjonujące. A jaki dystans do życia się zyskuje patrząc na wszystko z perspektywy olbrzymów pamiętających głębokie średniowiecze.Byl-sobie-las-2

Przyznam, że na co dzień bardzo dużo myślę o lesie, ale głównie w kontekście tego, gdzie by tu znowu zabrać psa na spacer, albo ile jeszcze darów lasu mam w zamrażalniku (głównie zeszłoroczne jagody i grzyby, ale już na wykończeniu). Dzięki temu filmowi, oszałamiająco pięknym zdjęciom i zaskakującym faktom o tym co żyje nie tylko pod drzewami czy na drzewach, ale też dosłownie w drzewach, można zobaczyć jeden wielki organizm, który dzięki ewolucyjnemu dostosowaniu przeżyje nas wszystkich.

Cieszy mnie bardzo to jak optymistyczne przesłanie niesie ten obraz. Las będący w stanie odrodzić się samoistnie zaraz po zaprzestaniu haniebnej działalności człowieka, rośliny radzące sobie w naprawdę ekstremalnych warunkach i potrzebujące tylko czasu by się przebić i dostosować. To naprawdę podnosi na duchu i daje nadzieję.

Swoją drogą, patrząc na zadowolone maluchy, które cieszyły się ogromnie z seansu, szczególnie gdy pojawiały się roślinne animacje i słonie, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego nie prowadza się do kina właśnie na takie filmy całych wycieczek szkolnych. Był sobie las to jakby dziesięć skumulowanych jednostek lekcyjnych i skoro dzieci i młodzież niezawodnie muszą uczestniczyć w (najczęściej bardzo słabych) seansach ekranizacji lektur szkolnych, to dlaczego nie miałyby oglądać dobrych filmów o lesie. Wtedy na pewno z dostępnością filmów Jacqueta, nawet w szczecińskich kinach, nie byłoby problemu.

One thought on “Był sobie las

  • Styczeń 1, 2016 at 9:16 pm
    Permalink

    Oby ten film nigdy nie trafił do szuflady pt. HISTORIA – wspaniały film.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *