Pomiń zawartość →

Autopsja Jane Doe (spoilery)

Zapewne wielu osobom się narażę, bo widziałam, że oceny są bardzo pozytywne, ale zwyczajnie uważam, że ten film jest strasznie słaby. Rzadko oglądam dreszczowce, więc jak już mi się to zdarza, wolałabym, żeby były naprawdę dobre (słabe nerwy plus wybujała wyobraźnia), czyli by miały wyrazistych bohaterów, wciągającą fabułę no i by straszyły tak, by jeszcze po tygodniu na myśl o nich włosy się na karku jeżyły (pod tym względem koreańskie produkcje wygrywają zdecydowanie). Autopsja nie ma żadnego z tych atrybutów, a do tego jest zwyczajnie nudnym, kiczowatym średniakiem i dziwi mnie bardzo, że w ogóle taki film trafił do kin. Powinien być raczej wyświetlany w sobotę na Polsacie.

Kostyczna panna młoda

Autopsja Jane Doe to kino kameralne, dlatego przez większość czasu towarzyszymy tylko trójce głównych bohaterów. Tomy (Brian Cox) jest patologiem, który w swojej małej kostnicy w piwnicy starego domu na odludziu przeprowadza sekcje zwłok na zamówienie lokalnej policji. Często w pracy towarzyszy mu syn Austin (Emile Hirsch), który dzielnie asystuje i nagrywa pracę ojca, w cichości marząc o tym by wyrwać się w świat ze swoją dziewczyną. Życie obu panów zmieni się, a nawet gwałtownie zakończy, wraz z pojawieniem się na ich stole sekcyjnym pięknej anonimowej truposzki, tytułowej Jane Doe (Olwen Catherine Kelly). Ciało młodej dziewczyny zostało odnalezione w zamkniętym od zewnątrz domu, w którym cała rodzina była martwa, a ona sama leżała na wpół zagrzebana w ziemi w piwnicy. Nic o niej nie wiadomo, ale widzowie i policjanci wiedzą za to, że patolog jest czasem najlepszym detektywem, który z ciał umarłych może wywróżyć niemal wszystko na temat ich samych i okoliczności ich śmierci. Tak też się dzieje w przypadku pięknej (choć już sinej) Jane. Oglądając ją z zewnątrz i od środka, badając warstwa po warstwie całe jej ciało, Austin i Tomy odkrywają serię szokujących anatomicznych faktów. Obcięty język, wypalone i zabliźnione wnętrzności, nietypowo wąska talia i dziwny malunek na płótnie wystarczają, by szybko powiązać ze sobą fakty i jednoznacznie wskazać na ponadnaturalne pochodzenia ciała leżącego na stole w kostnicy.

autopsja

Podczas gdy ojciec kroi i rozpruwa zwłoki, a jego syn wszystko odnotowuje, zaczynają dziać się coraz dziwniejsze rzeczy wokół nich. Na zewnątrz rozpętuje się straszliwa burza, w domu brakuje prądu, a dzwoneczki na stopach pozostałych leżących w lodówie ciał, zaczynają rozbrzmiewać złowieszczym dźwiękiem.

Kurioza w kostnicy

Najsłabszą stroną tego filmowego przedsięwzięcia jest tematyka, znowu zahaczająca o znamienne w popkulturowe skutki polowanie na czarownice w Salem. No ileż można te nieszczęsne czarownice wałkować? Czy amerykańscy filmowcy naprawdę uważają, że w krótkiej historii ich kraju nie wydarzyło się nic, choćby w podobnym stopniu złowieszczego? No i jakim cudem na samej podstawie wąskiej talii (od gorsetu) i próbek biologicznych z północy kraju, krojczy miałby od razu wywróżyć, że ma do czynienia z wiedźmą? Strasznie to wszystko uproszczone i naciągane, a po połowie rwie się już zupełnie akcja.

Bardzo niewiarygodne i irytujące są tu postaci patologa i jego syna. Pierwszy pozuje na wielkiego znawcę tematu, próbując podtrzymać autorytet pisaniem na tablicy, a drugi jest pasywnym obserwatorem, ładującym się w największą kabałę mimo oczywistych przeciwwskazań.

Może to tylko mój przypadek, możliwe, że jestem jakaś dziwna, ale nie lubię dreszczowców, które cały czas tylko rozsnuwają atmosferę pomroczności (tutaj nawet to słabo wychodzi), sugerują grozę i makabrę, po to by na koniec nic widzowi nie dać. Rozumiem dobrze, że to już nie te czasy, w których upiory, wiedźmy, zombiaki i inne potwory wyskakiwały z każdego konta, z szafy i spod łóżka, ale żeby tak ciągle było tylko czajenie się i skradanie, a potem śmierć i nic. Ani to straszne, ani śmieszna, zwyczajnie takie letnie nic.

Jedynym plusem, jakie mogę się dopatrzeć w tym filmie, jest rola Olwen Catherine Kelly. Kreacja nieznajomej Jane jest dobra, bo niema i zupełnie pasywa. Jest jednak chyba coś bardzo nie tak z horrorem, o którym można powiedzieć, że najlepiej wypadła rola denatki grającej ciałem.

Opublikowano w Filmy

Komentarz

  1. Zniszczyciel Zniszczyciel

    W filmie wyraźnie było powiedziane w jaki sposób doszli do tego, że owa kobieta jest wiedzma, na płótnie, które znaleźli były namiary do cytatu w Biblii o tych co gadają ze zmarłymi i liczba 1673 (coś koło tego), która w przeniesieniu na datę da nam 17 wiek. Dodatkowo próbki materiałów z północy i ślady po rytuałach sugerują same z siebie, że dziewczyna do normalnych nie należy. Film nie byk bezpośredni jak większość współczesnej tandety. Mi się podobał, przez swoją oryginalność. Nie jest to film najwyższej klasy, ale poziom trzyma. Nie bardzo rozumiem czego autorka się spodziewała po seansie. Że dziewczyna wstanie i zacznie czarowac? (xD) Film i tak dużo powiedział i pokazał widzowi, odnoszę wrażenie że jeśli film nie ma masakry i bohaterskiego, śmiertelnie poważnego, macho-norrisa (mam na myśli takie produkcje jak Avatar, czy nowe Star Wars) to film jest nudny dla przeciętnego widza, nie ma nijakiego protagonisty, z którym nijaki widz może się utożsamiać. Szanują powyższą opinie, ale muszę zwrócić uwagę na ewidentny brak znajomości filmu, jak można oceniać utwór którego się nie zrozumiało (przepraszam za ewentualne literówki i błędy – pisałem na telefonie).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.