Życie w średniowiecznej wsi, Frances Gies, Joseph Gies

Jak już wielokrotnie pisałam, od niedawna ja sama jestem mieszkanką wsi, co codziennie okazuje się stanem szokująco innym niż miejskość (nawet małomiasteczkowość), do której przywykłam. Zupełnie inna zabudowa, zupełnie inni ludzie, odmienny stosunek do odległości między sąsiednimi miejscowościami, a przede wszystkim wszechobecność przyrody, dosłownie pchającej się do domu drzwiami i oknami, są dla mnie źródłem ogromnego zadziwienia. Jednocześnie dostrzegam, że wieś dziś nie jest już absolutnie tym, czym była kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Zamiast ,,typowych” wiejskich gospodarstw dookoła roi się od agroturystyki, stylowych pensjonatów i domków wakacyjnych zamożnych mieszczuchów. Oczywiście, podróżując przez Polskę widzę też wsie nastawione na hodowlę zwierząt i uprawę roślin, ale te wielkopowierzchniowe fabryki jedzenia nie mają nic wspólnego z tym, w jakich warunkach żyli i pracowali nasi pochodzący ze wsi dziadkowie i pradziadkowie. Z tego zadziwienia i refleksji zrodziła się moja ciekawość odnośnie książki Życie w średniowiecznej wsi, klasyki opisującej od czego się to wszystko zaczęło. Jest to książka, która drastycznie i w sposób zupełnie bezbolesny zwiększy waszą wiedzę o średniowieczu, ale także (co dla mnie najważniejsze) zwielokrotni przyjemność z lektury powieści czy z oglądania filmów, których fabuły osadzone są właśnie w tej epoce. W końcu sam George R.R. Martin poleca :)

Typowa angielska wieś

Jest to bezsprzecznie wydawnictwo bardziej naukowe niż rozrywkowe, a obiektem badawczym autorów została angielska wieś Elton, leżąca w East Midlands (hrabstwo Cambridgeshire, 100 km od Londynu). Padło na tę osadę głównie ze względu na bogactwo zachowanych dokumentów, wykopalisk archeologicznych i innych źródeł, mogących nam powiedzieć bardzo wiele o tym miejscu. Od samego początku czytelnik może się poczuć komfortowo w przystępnie opisanym świecie okolic Elton, z którego aż chce się czerpać ciekawostki do rozmów towarzyskich i samotnych przemyśleń. Normalnie uczymy się nie wiedząc o tym i jeszcze mamy z tego frajdę.

Autorzy zajęli się najpierw warunkami geograficznymi wsi, po czym gładko przeszli do jej mieszkańców, kreśląc niesamowicie bogatą panoramę ich życia. Przypatrujemy się Elton jako całościowemu zjawisku, poznając jego największe sekrety. ,,Warto zaznaczyć, iż średniowieczna wieś nie składała się jedynie z budynków. Należały do niej również pola orne, łąki, a nawet okoliczne lasy, wrzosowiska i bagna”. O sposobie użytkowania tych terenów, a także o tym jak budowano domostwa, gdzie przebiegały drogi i jakie były punkty centralne tej ludzkiej osady, dowiadujemy się naprawdę sporo. Najważniejsze jest jednak to, jak mieszkańcy ustalali między sobą zasady korzystania z tych wspólnych terenów, jak wyglądała praca na polu, pastwisku czy jak polowano w lesie, a zapewniam, że odbywało się to w bardzo cywilizowany i złożony sposób, zupełnie nie kojarzący się z ciemnymi wiekami.

Muszę przyznać, że byłam szczerze zdziwiona samym tonem, w jakim opisywano ten fragment feudalnego społeczeństwa, dziś mogący się kojarzyć z uciskiem i cierpieniem chłopów oraz z hedonistycznym sposobem życia beztroskiej szlachty. W Elton, w latach rozkwitu wsi, żyło się chłopom dosyć dostatnio, nawet mimo licznych zobowiązań wobec pana, a z drugiej strony, szlachcice wcale nie byli znowu tacy beztroscy i tak jak wszyscy podlegali ściśle określonym prawom, po meandrach których cierpliwe oprowadzają nas autorzy. Przy okazji dowiadujemy się kto był kim w średniowiecznej wsi, na czym polegały na przykład obowiązki zarządcy, bajlifa czy reeve’a i kto mógł być do nich dopuszczony.

Od kołyski aż po grób

W tym dość grubym tomie zajęto się wszystkimi aspektami życia średniowiecznego chłopa, jakie mogłyby nas dzisiaj interesować. Dowiadujemy się o tym w jakich warunkach mieszkańcy Elton przychodzili na świat, jak wyglądał ich chrzest i dorastanie, jak dochodziło do małżeństw, a nawet jakie kary groziły za cudzołóstwo. Oczywiście, dużo jest też informacji z jesieni życia, czyli tego jak chorowano, umierano i jakie były zasady dziedziczenia. Bardzo to wszystko interesujące, ale zauważyłam, że czytelników najbardziej fascynują dwa rozdziały, „Małżeństwo i rodzina” oraz „Wiejska sprawiedliwość”. Przyznam, że i mnie one zaintrygowały. Pierwszy z powodu dość pobłażliwego stosunku społeczności do seksu przedmałżeńskiego oraz dlatego, że średniowieczna rodzina wcale nie była wielodzietną grupą przymierających z głodu pół-niewolników jak się dziś często uważa. Drugi rozdział natomiast zadziwia bogactwem występków i zbrodni, jakich dopuszczali się chłopi. Z licznych zapisków wynika, że prowadzili bardzo barwne i pełne uciech życie, gdyż do wielu incydentów dochodziło pod wpływem chmielowego trunku, ważonego we wsi na specjalnych prawach.

Życie w średniowiecznej wsi można czytać od deski do deski, ale i na wyrywki, zagłębiając się w poszczególne rozdziały, zależnie od tego, co kogo interesuje. Bardzo zachęcam do odbywania właśnie takich wycieczek w przeszłość, bowiem zwykle patrzymy na historię okiem mieszkańców zamków i wielkich miast, a tu wreszcie prosty człowiek dochodzi do głosu i oprowadza nas po swoim świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *