Wina Ferdinanda von Schiracha czytana przez Rocha Siemianowskiego

Ferdinand von Schirach jest niemieckim prawnikiem i pisarzem, którego poprzednie zbiory opowiadań, Przestępstwo oraz Schund, były dużym sukcesem wydawniczym, nie tylko w Niemczech. Wina, wydawana właśnie przez Bibliotekę Akustyczną, jest moim pierwszym spotkaniem z tym autorem i już wiem, że na pewno nie ostatnim. Z przyjemnością sięgnę po poprzednie opowiadania, ponieważ te z Winy wyjątkowo przypadły mi do gustu. Jest to proza bardzo męska, chłodna i zdystansowana, wprost idealnie nadająca się dla czytelników zmęczonych tak modną ostatnio fantastyką, która także nadaje się idealnie na prezent, na przykład dla taty lub brata. Jestem też pewna, że z każdego zawartego w tym tomie opowiadania, powstałby świetny odcinek serialu kryminalnego.

Prawdziwe zbrodnie zwyczajnych ludzi

Jeśli przestępstwa opisywane w Winie naprawdę miały miejsce, a wiele na to wskazuje (choćby zawód autora) to naprawdę żyjemy w rzeczywistości jeszcze dziwniejszej niż to pokazują nawet najdziwniejsze fabularne produkcje telewizyjne i kinowe. Narratorem każdego z piętnastu zawartych w zbiorze opowiadań, jest niemiecki prawnik z wieloletnim doświadczeniem, który dzieli się z czytelnikami (lub słuchaczami) najbardziej osobliwymi przypadkami małych i dużych zbrodni, dokonanych przez klientów, których bronił.

wina-audiobook

Nie wiem jak to robią inni, ale ja lubię słuchać audiobooków podczas wykonywania prostych domowych czynności, które nie przeszkadzają mi w skupieniu. Przyznam szczerze, że słuchając Winy, wiele razy musiałam zatrzymać się ze zdumienia, odłożyć jakiś przedmiot, czy nawet przesłuchać dany fragment jeszcze raz, bo wydawało mi się, że się przesłyszałam. To trochę jak z czytaniem Conan Doyle’a: nigdy nie wiadomo jaka będzie puenta. Szczególnie podoba mi się tu to, że niezależnie czy chodzi o nierozgarniętego handlarza narkotyków, o gwałt na nastolatce, czy też o przypadkową zbrodnię nastoletnich sadystów, poziom napięcia jest ten sam. Można zjeść paznokcie ze zdenerwowania, zarówno zapoznając się z opowieścią o zbiorowym gwałcie dokonanym przez zacnych członków pewnego spokojnego miasta, jak i słuchając o drobnych kradzieżach rozczarowanej życiem mężatki. Poznajemy zupełnie zwykłych ludzi, takich jak my czy nasi sąsiedzi, którzy w pewnych okolicznościach zdolni są do zdumiewających, czasem też surowo karanych przez niemieckie prawo, czynów.

Dobry styl to największy atut

Książek opisujących historie z życia jest wiele, a podobnych programów telewizyjnych jeszcze więcej. Ludzie po prostu lubią wiedzieć, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, w tym przypadku kancelarii adwokackiej. Nie byłoby to w Winie aż tak poruszające, gdyby nie chłodny i rzeczowy styl, jaki wybrał autor by przedstawić zbrodnie czasem bardzo emocjonujące i nie pozostawiające nikogo obojętnym. Bardzo udany jest ten kontrast pomiędzy mocnym uderzeniem fabuły, a stylem obiektywnego sprawozdawcy, patrzącego na zdarzenia okiem profesjonalisty z wieloletnim doświadczeniem. Szczególnie mnie to uderzyło przy opisie przypadku żony maltretowanej przez męża, a także w sprawie nieudolnych prób odzyskania klucza, który został połknięty przez pewnego wielkiego doga. Ja bym za nic w świecie nie potrafiła tak chłodno, bez nacechowanych negatywnie przymiotników, opisać przestępców, którzy obeszli się z psem tak okrutnie.

Odpowiednio dobrany głos

Roch Siemianowski
Roch Siemianowski (fot. filmweb.pl)

Podejrzewam, że nie odebrałabym Winy aż tak pozytywnie, gdyby nie męski i energiczny głos czytającego ją Rocha Siemianowskiego. Lektor czyta kolejne strony tak, jak to słuchacze lubią najbardziej, czyli jakby jego samego bardzo interesowało to wszystko czego zaraz się dowie. Ton jego głosu, momentami pełen gorzkiej ironii, czasem też zadziwiony, pozwolił mi stworzyć w głowie jeszcze pełniejszy portret osoby, która dzieli się z odbiorcami tajnikami swojego zawodu. Wprost idealnie współgra z wizerunkiem statecznego prawnika, który w swoim schludnym biurze, przy blasku gustownej lampy, spisuje najdziwniejsze przypadki ze swojej kariery, udzielając przy tym dogłębnych prawniczych wyjaśnień, ale tak, że nawet dziecko by zrozumiało.

Słuchania bądź czytania nowego utworu Ferdinanda von Schiracha nie polecam tylko osobom szczególnie wrażliwym. Jeśli nie lubicie brutalnych scen w filmach, te opowiadania mogą być ponad wasze nerwy, ponieważ w większości z nich jest spora dawka brutalnej przemocy, prawie zawsze związana ze sferą seksualną. No tak, jak zwykle gdy miało być ostrzeżenie, wyszło bardziej zachęcenie.

Audiobooka wysłuchałam dzięki uprzejmości wydawcy, Bibliotece Akustycznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *