Marta Guzowska, Głowa Niobe (audiobook czytany przez Rocha Siemianowskiego)

Jeśli lubicie klasykę kryminału i historię sztuki, to Głowa Niobe jest czymś dla was. Druga powieść Marty Guzowskiej (którą przeczytałam jako trzecią) to nie tylko kolejna historia o profesorze Yblu, ale przede wszystkim fascynująca wariacja na temat Dziecięciu małych Murzynków (lub jak ktoś woli I nie było już nikogo) Agathy Christie, kryminału będącego we wszystkich topowych zestawieniach wszech czasów i jednej z najważniejszych narracji dwudziestego wieku. Co prawda bohaterowie Christie zostali uwiezieni i systematycznie wymordowani na osamotnionej wyspie, a postaci Marty Guzowskiej są uwięzione w zabytkowym pałacu w Nieborowie, ale w porównaniu z rozszalałym morzem, śniegi i mrozy polskiej zimy atakujące miejsce akcji Głowy Niobe są przynajmniej tak samo groźne. No i jak zwykle w przypadku cyklu o Yblu, możemy się bardzo dużo dowiedzieć o niesamowitej historii miejsca zbrodni, do którego antropolog akurat trafia.

Specyficznie pojęta sztuka funeralna

Zaczynałam słuchać Głowy Niobe na początku stycznia, czyli w miesiącu, w którym także rozpoczyna się akcja powieści. Akurat chwycił mróz i spadł dość obfity śnieg, a do tego było ciemno i nieprzyjemnie, jak to zwykle o tej porze. Przyznam, że pierwszy raz mnie to tak ucieszyło, gdyż dzięki aurze, mogłam idealnie zestroić się emocjonalnie z tym, co płynęło z głośników laptopa. Na początku tej opowieści jest dość długa dygresja na temat tego, że styczeń jest najbardziej dołującym miesiącem, skłaniającym ludzi do depresji i samobójstw. W styczniu mamy za sobą Gwiazdkę, a następne święta są bardzo daleko. Dni są krótkie, nie ma na co czekać, smutek i beznadzieja (chciałam o tym napisać, gdyż słuchając kryminału cały czas gapiłam się w okno na padający śnieg, co dało niesamowity efekt zespolenia z opowieścią). Polacy i inne narody zamieszkujące mroźną Północ, mają pod tym względem jeszcze bardziej przekichane, o czym przekonuje się profesor Mario Ybl, przybywający właśnie na konferencję starożytników, mającą się odbyć w zabytkowym pałacu w Nieborowie. Zamek i otaczający go ogród zwany Arkadią, zostały stworzone przez osiemnastowieczną arystokratkę, Helenę Radziwiłłową, o której całkiem sporo się dowiemy podczas lektury/słuchowiska. Wnętrza pełne antycznych rzeźb wydawały się organizatorowi idealnym tłem dla konferencji poświęconej sztuce antycznej (również tej tutaj się znajdującej), ale niestety także pewien mroczny umysł wybrał je sobie jako arenę swych szalonych zbrodni.

Oprócz profesjonalnych starożytników i antropologa Ybla, w Nieborowie zjawia się też dawna znajoma profesora Juliana. Pracująca dla policji kobieta, zostaje oddelegowana tu przez szefa, zaniepokojonego pewnym zdjęciami, będącymi połączeniem wizerunków rzeźb z ciałami prawdziwych ludzi. Wkrótce ten fotoszopowy horror staje się rzeczywistością. Już w pierwszej dobie po przybyciu do pałacu, ginie znana fotografka, specjalizująca się w ,,ożywianiu” antyków. Zostaje nie tylko brutalnie zamordowana, ale też pozbawiona głowy, którą morderca umieszcza na jednej z nieborowskich rzeźb. Od tego momentu co chwila ktoś ginie, a najgorsze jest to, że mordercą musi być ktoś z uczestników konferencji lub z personelu. Padający obficie śnieg uniemożliwia całkowicie dostanie się do zabytkowego kompleksu położonego na pustkowiu, a tym samym też udział osób z zewnątrz. Tymczasem kolejni starożytnicy giną w coraz bardziej masakrycznych okolicznościach, a fragmenty ciała każdego z nich zostają połączone z marmurowymi rzeźbami o równie trupio bladych obliczach.

Śmiech i zgroza

Choć może się to wydać dziwne, dawno się tak nie uśmiałam jak podczas słuchania Głowy Niobe. Choć tematyka nie jest komediowa (w końcu gromada ludzi uwięziona przez śnieg w śmiertelnej pułapce i ćwiartowana przez psychopatę to nic zabawnego), to jednak sposób w jaki Mario Ybl, główny bohatera, którego oczami widzimy zdarzenia, opowiada o całej sytuacji, jest przekomiczny. Najbardziej rozbawiły mnie początkowe opisy uczonego towarzystwa, jakie zebrało się na konferencję w Nieborowie. Nasz skwaszony i niesympatyczny Mario nie zamierza zadawać sobie trudu i zapamiętywać tytuły i nazwiska naukowców. Zamiast tego daje im przydomki (na przykład Student czy Poliester), które muszą rozbawić każdego, kto był choć na jednej konferencji naukowej (zabrakło tylko kogoś o pseudonimie sztruks i byłaby bardziej niż typowa zbieranina profesorów i doktorów, bawiąca wszystkich studentów kierunków humanistycznych do łez). Do tego profesor Ybl w typowy dla siebie sposób, czyli okrutnie i celnie, charakteryzuje towarzyszy, w tym ich przynudzanie i egocentryzm, a także zdumiewającą nieporadność w zetknięciu się ze zdobyczami nowoczesnej techniki, takimi jak kamera czy rzutnik (ach te psotne rzutniki na konferencjach!). Bardzo rozbawiły mnie też fragmenty, w których antropolog (znający się na ludzkiej anatomii, lecz na sztuce już raczej mniej) rozwodzi się nad brzydotą nieborowskich wnętrz, w tym także nad rażącymi jego oczy giętymi meblami, kolorowymi ścianami oraz popiersiami i portretami przedstawiającymi tłustych osiemnastowiecznych szlachciców. Słuchając jego narzekań, zaraz odszukałam zdjęcia Nieborowa i aż mi szczęka opadła z wrażenia, tak tam pięknie. Zaczynam podejrzewać, że profesor Ybl ma coś ze wzrokiem:).

Oczywiście ten kryminał nie jest dla wszystkich. Jeśli jesteście ludźmi wrażliwymi i nie lubicie sarkastycznych uwag dotyczących ludzkiej śmierci, opisów rozkładu zwłok czy też rażą was wzmianki o różnym stopniu nasilania trupiego fetoru, lepiej omijajcie Głowę Niobe z daleka. Ja tam aż tak wrażliwa nie jestem i przyznam, że bawiłam się świetnie słuchając tego kryminału. Jak zwykle, pan Siemianowski był bezbłędny w oddawaniu głosem kolejnych stopni rozbawienia, strachu, irytacji i frustracji antropologa.

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie (może w wakacje) posłucham Głowy Niobe jeszcze raz, tym razem zwiedzając Nieborów na żywo, a nie tylko wirtualnie.

Audiobooka wysłuchałam dzięki Bibliotece Akustycznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *