Teresa Desqueyroux

Jest to ekranizacja najbardziej znanej powieści Francois Mauriaca, we Francji uznawana za arcydzieło i skarb narodowy. Z niewiadomych przyczyn nie mogłam nigdzie znaleźć tej książki, ale za to audiobook był dostępny od ręki za niewielką opłatą, dzięki czemu mogłam odpowiednio przygotować się do seansu. Ne zawsze wkładam w to tyle trudu, ale gdy dowiedziałam się, że tytułową rolę ma grać Audrey Tautou chciałam zrobić wszystko by właściwie zrozumieć film i mieć z tego maksymalną radość (wszak każdy występ tej aktorki to uczta dla oczu). Niestety, choć mój umysł rozumie argumenty natury estetycznej, a nawet społecznej (wszak to o emancypacji i zbrodni) to dusza niestety wręcz umierała podczas słuchania tekstu, trochę mniej podczas oglądania filmu. Obawiam się, że tak zaangażowane psychologiczne dzieła jak Teresa Desqueyroux szybko się starzeją i stają się dla odbiorców nudne i niezrozumiałe. Mimo wszystko jednak zachęcam do poszukania w tym sensu na własną rękę.

Krnąbrna panna, która chce być jak wszyscy

Akcja filmu rozpoczyna się od kilku widoczków z dzieciństwa małej Tereski, która wraz z ukochaną przyjaciółką Anną bryka po wiejskiej posiadłości swojej rodziny. Okoliczności przyrody są naprawdę wspaniałe. Szerokie lasy i łąki to istny raj dla dzieci, zwłaszcza, że to początek XX wieku, a więc słabe jeszcze zaludnienie na południu Francji. Gdy Teresa dorasta, postanawia wyjść za brata Anny Bernarda. Jej wybór jest bardzo dobrze przemyślany. Bernard (Gilles Lellouche) należy do najbogatszych ludzi w okolicy, ma ogromne połacie lasów sosnowych, które wraz z jej ziemią stworzą naprawdę olbrzymi kawał leśnej okrywy, przynoszącej potężne dochody. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Bernard jest silnym i stanowczym despotą, bardzo podobnym do jej konserwatywnego tatusia, który oczywiście jest zachwycony wyborem córeńki. Sama Teresa uparcie powtarza, że takie małżeństwo poukłada jej w głowie. Możemy się domyślać, że w tej delikatnej cielesnej powłoce, ukrywa się wolny duch rządny przygód, którego trzeba stłamsić, by być akceptowaną przez społeczeństwo, a przede wszystkim tatusia.

Teresa z mężem

Duża zbrodnia małżeńska

Film się wlecze niesłychanie, ale w końcu dochodzi do ślubu, a nawet do narodzin dziecka. Tereska nie jest wcale aż tak szczęśliwa jak sądziła, że będzie. Nuda i obłuda jej życia na pokaz sprawiają, że staje się coraz bardziej otępiała i zamknięta w sobie. Ratunkiem i zgubą jednocześnie jest dla niej romans Anny (Anais Demonstier), który uzmysławia jej, co sama w życiu traci. Zamiast, jak Emma Bovary, oddać się kolejnym romansom, Teresa decyduje się na bardziej zdecydowany krok i zaczyna podtruwać męża jego kroplami na serce z arszenikiem. Cała sprawa będzie miała naprawdę nieoczekiwany finał sądowy, choć o żadnym zaskoczeniu nie może być mowy. Zbyt to wszystko nudne, ciężkie, dramatyczne i rozwlekłe.

Niewiele rzeczy w tym filmie budziło moje zainteresowanie, ale przyznam, że kreacja Audrey Tautou była bardzo intrygująca. Piękna aktorka w przedwojennych kreacjach, z tą swoją chudością i wdziękiem, z tymi sarnimi oczkami i najpiękniejszym uśmiechem na świecie, gra postać wewnętrznie rozdartą, wyrachowaną, przebiegłą i tragiczną. Bardzo mi się podobał ten kontrast pełen napięcia, które jednak niestety za każdym razem dusiła ciężka atmosfera śródziemnomorskiego klimatu. Gdy się jednak nad tym teraz zastanawiam, to ten upał i żar płonących lasów, całkiem dobrze oddają to co musiało się dziać w głowie nieszczęśliwej mężatki.

Bardzo aktualna tematyka

Choć współcześnie kobiety cieszą się na pozór większą wolnością, to moim zdaniem jest to wolność pozorna, jak w przypadku Teresy. Nadal jesteśmy baczniej śledzone i oceniane surowiej niż mężczyźni (jakoś mężowie trujący żony lub odsyłający je do wariatkowa nie budzą takiego zdziwienia; wszak kobiecie przystoi łagodność). Podobne do tych sprzed wieku są także oczekiwania odnośnie ról społecznych, szczególnie macierzyństwa. Jako osoba bezdzietna mam naprawdę sporo do powiedzenia o tym, jak oceniane są moje wybory życiowe, nie tylko przez najbliższych, ale i całkiem obcych. Dlatego też mam nadzieję, że ktoś nakręci kolejną wersję tej powieści, mniej odpychającą i nużącą. Naprawdę czuję z Teresą prawdziwą więź i rozumiem jej motywację, tylko ta forma jest nie do zniesienia.

therese-desqueyroux

Jeśli macie silne nerwy, dajcie się podenerwować tatusiowi Tereski lub jej teściowej. Bohaterowie tego filmu to prawdziwi królowie obłudy na miarę naszej Dulskiej. Sama muszę się przyznać, że największą frajdę miałam z patrzenia jak Teresa przygląda się powoli konającemu mężowi. Grzecznie zbiera wymiociny i robi kompresy, jakby nie wiedziała co się dzieje. Co za siła ducha! Normalnie przeżyłam tu małe katharsis, prawdopodobnie dlatego, że w życiu rzeczywistym gnębione, upokarzane i lekceważone żony bardzo rzadko decydują się na coś takiego, a moim skromnym zdaniem wielu mężów zasługuje na podobną akcję (choć zwykle stawiam na duszenie poduszką w nocy, gdy jest o jedno chrapnięcie za dużo; tak by to było w moim filmie o wyzwoleniu z okowów małżeństwa).

Korzystając z okazji serdecznie pozdrawiam mojego męża.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *