Nowa dziewczyna

Nie będzie chyba wielkim nietaktem z mojej strony zdradzenie, że jest to film o mężczyźnie przebierającym się w kobiece ubrania. To wynika już z zapowiedzi, a w kinie jest zdradzane w pierwszych scenach, więc raczej nie na tej niespodziance zasadza się sens wyreżyserowanej przez Ozona fabuły. Prawdziwe zadziwienie przeżyjecie dopiero obserwując jak ta sytuacja wpłynie na uczestniczących w niej ludzi. Takiego napięcia psychicznego i tylu niesamowitych zwrotów akcji nie przeżyłam już dawno. Nowa dziewczyna to film dziwny, ale zdecydowanie wart obejrzenia.

David/Virginia, Laura/Claire

Wszystko zaczyna się od niezwykłej przyjaźni aż po grób. Dwie dziewczynki spotykają się w szkole, lubią się bardzo i w wieku siedmiu lat przysięgają sobie dozgonna przyjaźń. Razem dorastają, mniej więcej w tym samym czasie osiągając kolejne kamienie milowe dorosłości. W tym związku, jak w każdej relacji, jedna jest oczywiście górą, a druga jest bardziej ustępliwa, cicha i uległa. Laura (Isild Le Besco) to pewna siebie seksowna blondynka, która pierwsza wychodzi za mąż i rodzi dziecko. Claire (Anaïs Demoustier) jest jej opoką, cichym i wspierającym rudym cieniem. Choć kobiety kochają się jak siostry, od razu widać, która ma lepiej, a która jest tylko kelnerką na bankiecie życia ładniejszej przyjaciółki. Wszystko zmienia się wraz ze śmiercią pięknej Laury, która pozostawia nie tylko rozpaczającą przyjaciółkę, ale także męża w totalnej rozsypce i półroczną córeczkę.

Romain Duris

Gdy jakiś czas po pogrzebie Claire sprawdza jak sobie radzi ta dwójka, napotyka nieprawdopodobny widok: oto w dobrze znanym salonie przyjaciółki siedzi postawna blondynka karmiąca niemowlę, która po bliższym przyjrzeniu się, okazuje się być Davidem zajmującym się córką. Mężczyzna szybko wyjaśnia, że czasem przebiera się w damskie rzeczy (a do tego maluje i czesze) nie tylko dla własnej przyjemności, ale i dla dobra malutkiej Lucie, która tęskni za matką. O dziwo, Claire go rozumie i szybko zagłębia się w tę relację, która jej samej bardzo pomaga. David, w damskiej wersji nazywany Virginią, skutecznie koi żal po utracie ukochanej Laury. Tego, w jakim kierunku podryfuje ich przyjaźń nikt nie mógł się spodziewać.

Gej jest mniej śmieszny niż trans?

Tak przynajmniej uważa Claire, która woli przyznać się mężowi, że wysłuchiwała gejowskich opowieści Davida, niż że stał się on jej najlepsza przyjaciółką Virginią. Cóż, Claire na początku nie jest zbyt otwartą, czy tolerancyjną osobą, ale wrabia się, uczy, i to się liczy. Dla widza ta fabuła także może być nie lada wyzwaniem. Samo to, że David decyduje się na samotne rodzicielstwo jest urocze i wzruszające, ale gdy zmienia pieluchy lub karmi w ultra kobiecych fatałaszkach, zaczynamy się zastanawiać czy to dobrze dla dziecka i na kogo taka dziewczynka potem wyrośnie. Zapewniam, że ton śmiechu w kinie oddawał zarówno rozbawienie jak i zakłopotanie oraz wahanie. Myślę, że Ozon byłby bardzo zadowolony z tak niejednoznacznych reakcji.

Anaïs Aude Marie Michèle Demoustier

Nowa dziewczyna to nie tylko opowieść o transseksualizmie. Bardziej chodzi w niej o to, co to znaczy być kobiecym lub męskim i jak czasem niewiele ma to wspólnego z naszymi preferencjami seksualnymi, a wszystko z naszym zmysłem estetycznym oraz rodzajem wrażliwości. Wystarczy tylko popatrzeć na twarz Virgini obserwującej występ typowo filmowo przerysowanej drag queen. Jest w siódmym niebie! Zresztą to jak bliscy przeżywają żałobę jest bez znaczenia, ważne że działa i mogą poczuć ulgę, a przy okazji odnaleźć w sobie coś co już dawno pochowali.

Film Ozona to rewelacyjne studium kobiecości. Zadziwia mnie zwłaszcza warstwa zewnętrzna, bardziej dekoracyjna. Przy okazji każdego francuskiego filmu zwracam uwagę na niesłychanie wyrafinowaną, a jednocześnie urzekająco prostą elegancję Francuzek. W Nowej dziewczynie to skromna i subtelna Claire jest główną ozdobą ekranu, choć trzeba przyznać, że Virginia także epatuje seksapilem. Przyznam, że wychodząc z kina było mi nawet trochę smutno na myśl o tym, że Francuzi mają ten zmysł estetyczny we krwi, a ja nigdy nie będę nawet w połowie tak efektowną kobietą jak Romain Duris. To dla niego poszłam na nowy film Ozona i jak zwykle się nie zawiodłam. Dzięki jego niesamowitemu urokowi Virginia to 200% kobiecości, prawdziwy seks na obcasach. Jest piękna i wzruszająca, i to pomimo wydatnej dolnej szczęki, zarostu czy brzydkiego uzębienia. Żaden inny francuski aktor nie ma takiego potencjału (Duris to francuski Jared Leto). Gdyby tytułową rolę zagrał tu ktoś inny mogłoby być co najwyżej śmiesznie lub niesmacznie (zrozumiecie gdy zobaczycie scenę z penisem), ale na szczęście dzięki Durisowi powstał subtelny, pełen empatii i wrażliwości obraz o opłakiwaniu ukochanej i rodzącej się kobiecości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *