Pomiń zawartość →

Rozgrywka

Ależ gniota wczoraj obejrzałam! Gorzej być nie mogło, bo nie dość, że słaby film, to jeszcze strasznie nudny. Zazwyczaj podczas kiepskich seansów mogę się rozerwać na przykład myślą, że jest tak słabo, że aż śmiesznie. Tutaj niestety jest tak słabo, że nawet nie śmiesznie. Dosłownie nie mogłam się doczekać końca, a powieki same mi opadały ze znudzonej senności. To dziwne, bo zapowiadało się przecież dobrze. Scenariusz filmu powstał na podstawie kryminału znanej pisarki Particii Highsmith, a wysmażył go sam autor scenariusza do kultowego Drive’a. Jakim cudem więc wyszła taka nuda. Zapewne odpowiada za to reżyser, czyli ewidentnie pozbawiony talentu do kryminału Hossein Amini.

Trójkąt miłosny w bardzo starym stylu

Mamy w Rozgrywce trójkę bohaterów. Najpierw poznajemy Rydala (Oscar Isaac), młodego przystojnego studenta z USA, który pracuje w Atenach jako przewodnik po starożytnych ruinach. Chłopak do granic możliwości wykorzystuje swoją elokwencję i urok osobisty, szczególnie w kontaktach z młodymi turystkami. Rozliczne talenty służą mu głównie do oszukiwania i wyłudzania drobnych sum pieniędzy, które pozwalają mu odsuwać w nieskończoność powrót do ojczyzny i poważnych kłopotów rodzinnych. Jego grecką sielankę niespodziewanie przerywa spotkanie pary zamożnych Amerykanów.

Chester (Viggo Mortensen) i Colette (Kirsten Dunst) są w romantycznej podroży przez całą Europę. Zaraz też dowiadujemy się, że przyczyną ich ciągłego przemieszczania się jest fakt, iż Chester, podający się za nowojorskiego bankiera, jest tak naprawdę oszustem finansowym, który sprzedawał swoim klientom akcje nieistniejącej firmy. Młodziutka i ładniutka żona nie zadaje mężowi w podróży zbyt wielu pytań, przynajmniej dopóki ten spełnia wszelkie jej życzenia, ale nawet jej cierpliwość się kończy, gdy do ich hotelowego pokoju przychodzi grożący bronią facet, żądający zwrotu ukradzionych swoim klientom pieniędzy. Krótka szamotanina w łazience, jeden cios w głowę i facet leży martwy, a Chester ma teraz poważny problem. Pech chciał, że podczas ciągnięcia ciała w hotelu zjawił się Rydal, który zaraz proponuje swoją pomoc w ucieczce i zdobyciu fałszywych paszportów. Tak oto rozpoczyna się grecka przygoda naszej niezbyt sympatycznej trójki bohaterów.

Oscar Isaac	i Daisy Bevan

Płaskie to takie i bez wyrazu

Na pierwszy rzut oka Rozgrywka przypomina jakiegoś bardzo nieudanego Woody’ego Allena. Ci sami naiwni Amerykanie i te same stylowe europejskie widoczki. Zdaje się, że komuś chodziło o stworzenie atmosfery napięcia i grozy w stylu dawnych mrocznych kryminałów, ale nic się z tego nie udało. Ma się wrażenie, że oglądamy zupełnie pozbawiony emocji romans i to z bohaterami, którzy nie pałają do siebie szczególnie gorącymi uczuciami. Takie tam popłuczyny i tyle. Kojarzy mi się to wszystko z jakąś parodią Henry’ego Jamesa i jego powieści o podróżujących po Europie bogatych i pięknych arystokratach. Niestety nie jest to nawet w połowie tak pasjonujące jak na przykład Portret damy. Malkovicha trzeba było zaangażować a nie jakiegoś mdłego Mortensena.

Możliwe, że nie podobało mi się przez jakieś osobiste antypatie. Może jestem dziwna, ale nie uważam ani Viggo Mortensena, ani tym bardziej śliskiego i cwaniakowatego Isaaca (który w każdym filmie gra tak samo) za jakieś wyjątkowe talenty aktorskie. Ani jeden, ani drugi nie przekonuje mnie w roli podstępnego czarnego charakteru. Fakt, scenariusz też im w tym nie pomaga. Gdy tylko udaje się chłopakom wykrzesać odrobinę napięcia w jakiejś kłótni, zaraz się godzą i odsłaniają przed przeciwnikiem wszystkie karty. Bez sensu to jest zupełnie. A już postać Kirsten Dunst to zupełna pomyłka. Jej Colette jest tak mdła i nijaka, że prędzej bym uwierzyła, że szelmowski student ma romans z jej mężem niż z nią (tak na marginesie, to mogłaby się pozbyć wreszcie tych wampirzych ząbków, bo strasznie to wygląda).

Rozgrywka 2014

Jest tu jeszcze kwesta dekoracji, czyli zabytków i plenerów. To akurat prezentuje się najlepiej, choć też jak ze starych filmów. Od razu nabrałam ochoty na taki wyjazd do Grecji i już bym siedziała w autobusie, gdyby nie, jak zwykle, kocia kwestia. A tak poważnie, to wszelkie odwołania do sztuki antycznej, to wieczne chwalenie się znajomością greckiej mitologii, jest tu tak pretensjonalne, jak sam Rydal chwalący się, że mówić po grecku (a także rosyjsku, francusku i jak się okazało turecku) nauczył go tatuś wykładający na Harvardzie. No oczywiście, bo gdzieżby indziej!?

Darujcie sobie Rozgrywkę, bo wbrew tytułowi, nie ma tu żadnej rozrywki, tylko nuda, dłużyzny i suche dialogi.

Opublikowano w Filmy

3 komentarze

    • ola ola

      Mój wiek nie ma tu nic do rzeczy.

  1. Robert005 Robert005

    Nie oglądałem jeszcze tego filmu ale opis bardzo mocno zachęca, myślę, że to może być ciekawe kino.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.