Ray Donovan

Miał być wielki hit, a tu jedynie wielkie rozczarowanie. Oglądam Raya Donovana z tym większą irytacją, że wszyscy inni zdają się być tą cienką produkcją po prostu zachwyceni. O co chodzi? Czyżby wystarczyło jedno znane nazwisko (Jon Voight) i jeden średnio przystojny, bucowaty główny bohater (Liv Schreiber) by zadowolić widzów? Mam nadzieję, że nie i że już wkrótce przestaną kręcić tę smętna opowieść z gatunku tych co to „tatuś mnie nie kochał i teraz jestem zimnym draniem”. Już od pierwszego odcinka ma się wrażenie, że Ray Donovan jest jakimś nieudanym miksem Rodziny Soprano z Californication.

Tytułowy bohater jest skrzyżowaniem agenta, detektywa i ochroniarza wielkich hollywoodzkich gwiazd, rozwiązujących super sprawnie każdy ich problem. Czy chodzi o trupa w łóżku, niewierną dziewczynę, czy o zrobienie z geja heteryka, Ray poradzi sobie z tym w trzy sekundy. Łudząco podobny do Pawła Grasia osiłek jest specjalistą od manipulowania, zastraszania, szantażowania oraz łamania rozmaitych części ciała. Zawodowo mucha nie siada (choć nie wiadomo co to za zawód), ale rodzinna sytuacja jest w rozsypce. Małżeństwo Raya ledwo się trzyma, zapewne przez ciągłe zdrady i nadużywanie alkoholu przez naszego bohatera. Do tego poznajemy jeszcze dość szczególne rodzeństwo, czyli prowadzących rodzinną siłownię byłego boksera/ obtłuczonego epileptyka, oraz narkomana/alkoholika/ofiarę księżowskiej pedofilii. Poznajemy tę galerię osobliwości w momencie, gdy ich leciwy staruszek opuszcza więzienie, co jeszcze pogarsza całą sytuację, choć tak naprawdę nie wiadomo dlaczego.

Ciężka pijacka atmosfera serialu oraz dziwnie wyeksponowany wątek rodzinnych sekretów, sprawiają, ze widz może poczuć się naprawę rozdrażniony tym ekranowym chaosem. Najbardziej rozczarowuje to, że miała być akcja i dramat, a tu tylko długie, smętne i do niczego nie prowadzące rozmowy oraz odwlekanie rozwiązania choćby najmniejszej tajemnicy. W efekcie po kilku już odcinkach nadal nie wiem za co tatuś siedział, co robił dzieciakom za młodu, czemu im się siostra zabiła, no i dlaczego, jak jego żona to ujęła, Ray ma dziurę w sercu. Nic tylko jakieś insynuacje, zarzuty oraz widok faceta w średnim wieku, który na zmianę upija się, trzeźwieje i nokautuje ludzi.

Najsłabszym ogniwem tej serialowej cienizny jest postać dziadzia, grana przez Jona Voighta. Aktor wcielający się w ojca Raya, który nigdy do najprzystojniejszych nie należał, a jego kosmiczna twarz która jest znana dziś już tylko dzięki Angelinie Jolie, wygląda jak stara kobieta. Przez te jego stetryczałe ruchy i pomarszczone różowiutkie policzki, nie jestem w stanie uwierzyć, że to groźny bandzior (chociaż, że jest zboczeńcem to bym uwierzyła). Normalnie jakby im w tym Hollywoodzie zabrakło facetów pod siedemdziesiątkę z groźnymi twarzami (pewno Pacino i Eastwood za dużo chcieli za rolę).

Cóż, Raya Donovana spisujemy na straty. Na szczęście dobrych seriali sensacyjnych w te wakacje nie brakuje.

 

 

3 myśli na temat “Ray Donovan

  • Listopad 13, 2013 o 12:49 pm
    Permalink

    Hmm. Interesująca opinia. Ja jednak bym się z nią nie zgodził. Serial jest ciekawy, fakt może akcja nie posuwa się w naddźwiekowym tempie, ale chyba nie o to chodzi. Twórcy postawili na emocje i to mnie właśnie przyciągnęło do Raya. Jon Voight świetnie radzi sobie z rolą i wcale nie gorzej Liev Schreiber. Obydwaj dodają temu serialowi „to coś”. Oczywiście, każdy ma prawo do swojej opinii i ja Twoją szanuję :) Dla niezdecydowanych polecam (raydonovan com pl). Może dzięki informacjom tam zawartym ktoś zdecyduje się zainteresować serialem ;)!

    Odpowiedz
  • Czerwiec 30, 2016 o 6:46 am
    Permalink

    „Najsłabszym ogniwem tej serialowej cienizny jest postać dziadzia, grana przez Jona Voighta. Aktor wcielający się w ojca Raya, który nigdy do najprzystojniejszych nie należał, a jego kosmiczna twarz która jest znana dziś już tylko dzięki Angelinie Jolie, wygląda jak stara kobieta. Przez te jego stetryczałe ruchy i pomarszczone różowiutkie policzki, nie jestem w stanie uwierzyć, że to groźny bandzior (chociaż, że jest zboczeńcem to bym uwierzyła). Normalnie jakby im w tym Hollywoodzie zabrakło facetów pod siedemdziesiątkę z groźnymi twarzami (pewno Pacino i Eastwood za dużo chcieli za rolę).”

    My chyba (raczej na pewno) oglądamy dwa różne seriale. Najsłabsze ogniwo? Śmiem twierdzić, że Jon Voight zasłużył tą rolą na mistrzostwo świata. Stary (ale w duszy nadal bardzo młody) koksiarz, który nigdy nie stracił talentu do manipulowania ludźmi i podrywania lasek. Tak jak jego syn, wyjdzie z każdej opresji. Moim zdaniem to najbarwniejsza postać tego serialu.

    Odpowiedz
  • Lipiec 28, 2017 o 7:59 am
    Permalink

    Nie zgadzam się z tą opinią w każdym stopniu. Więcej pisać nie będę bo każdy ma swoje gusta.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *