Californication

CalifornicationJeśli coś ci zaszkodziło, zjadłeś coś nieświeżego i masz problem z pozbyciem się tego, Californication rozwiąże twój problem. Jeśli masz problemy z samooceną, myślisz, że jesteś totalnym nieudacznikiem, a twoje życie jest totalnie pokręcone, to również jest rozrywka dla ciebie.

Podejrzewam, że w zamyśle twórców miał powstać serial obrazoburczy i opiniotwórczy. David Duchovny miał dodać wiarygodności postaci bezkompromisowego pisarza nihilisty, krytykującego amerykańską popkulturę, a jednocześnie tkwiącego w samym jej centrum. Widzowie zapewne pamiętają jaki był przekonujący w roli pewnego agenta FBI, w pewnym serialu o kosmitach i rządowych spiskach. Niestety wyszła z tego nie żadna wielka kreacja aktorska, a parodia wszystkich portretów intelektualistów, jakie do tej pory wypluła z siebie amerykańska telewizja.

Hank, jak to zwykle pisarz, ubrany zawsze na czarna, dużo pali, często ćpa i jeszcze częściej pije. Na dokładkę czasem się z kimś pobije, a w co drugiej scenie uprawia sex z jakąś anonimową opaloną blondynką o wydatnym biuście. Pewno pisarz musi mieć ciekawe życie, żeby mieć o czym pisać, ale to życie jest trochę za ,,ciekawe” nawet jak na amerykański serial. Do tego gubi się w sprzecznościach: bardzo kocha swoją partnerkę i matkę swego dziecka, ale i tak kopuluje ze wszystkim co się rusza; ma głęboką więź z córką, choć krzywdzi ją tak, że normalnie powinna ją już dawno zabrać opieka społeczna; nienawidzi popkultury a współtworzy filmy (a raz nawet piosenkę); chce pisać i ma talent, a ciągle tylko widzimy jak pije, wymiotuje i kopuluje. To ostatnie i tak nie jest jeszcze najgorsze (choć starzejący się Duchovny ze swoją bladą skórą, straszną fryzurą i dziwacznymi bokobrodami to widok co najmniej niepokojący). Najgorszy jest jego mały łysy przyjaciel Charlie, będący jednocześnie jego agentem. Jest to zdecydowanie najbardziej obleśna postać serialowa jaką widziałam na ekranie od lat. W zamyśle miał być pewno takim uroczym niezgułą wywołującym śmiech i politowanie swoją głupotą, ale tak nie jest. Po obejrzeniu wszystkich odcinków Californication, utkwiły mi w pamięci głównie sceny z jego udziałem typu: blada, łysa ropucha (to o nim) ma co chwila przedwczesny wytrysk; blada, łysa ropuch skaleczyła się w przyrodzenie próbując poprawić fryzurę intymną; blada, łysa ropucha gra w filmie porno; blada, łysa ropucha mimo dwukrotnej wazektomii skutecznie zapładnia swoją biseksualną żonę, dając początek kolejnemu pokoleniu szalonych ekshibicjonistów i onanistów.

No bardzo to wszystko intelektualne i wyrafinowane. Literackie wstawki i egzystencjalne przemyślenia (też banały i dłużyzny) są tu tylko pretekstem do tego, żebyśmy się nie wstydzili mówić znajomym co oglądamy, bo to przecież o sztuce.

Jedna myśl na temat “Californication

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *