Partners in Crime

Tytułowi partnerzy w zbrodni to uroczy małżonkowie, Tuppence i Tommy Beresfordowie, bohaterowie serii kryminałów Agathy Christie, których przygody właśnie posłużyły za kanwę fabuły brytyjskiego serialu. Choć zapewne zagorzali wielbiciele twórczości brytyjskiej mistrzyni kryminału będą kręcić nosem na nieścisłości i niedociągnięcia, większość widzów będzie (jak ja) zachwycona wartką akcją, niebanalnymi bohaterami i fantastycznie odwzorowanym klimatem Anglii z lat pięćdziesiątych. Aż szkoda, że serial ma tylko sześć odcinków.

Detektywi z przypadku

Wszystko rozpoczęło się w pewnym zatłoczonym pociągu jadącym z Francji do Anglii. Do Tuppence (Jessica Raine) i Tommy’ego (David Walliams) dosiada się zdenerwowana młoda kobieta, która po chwili znika w tajemniczych okolicznościach. W tym samym czasie w pociągu dochodzi do morderstwa tajemniczego młodego mężczyzny, ale sprawa zostaje przez władze skutecznie wyciszona. Choć po powrocie do swego domu na wsi małżeństwo stara się powrócić do normalnego życia, zapominając o zniknięciu współpasażerki, dociekliwość Tuppence (zagorzałej czytelniczki kryminałów) niedługo pozwoli im na spokój. Nim biedny Tommy zdąży się zorientować w sytuacji, już skontaktują się z wujkiem pracującym w brytyjskim wywiadzie, odwiedzą parę spelunek, wykonają kilka dziwnych telefonów i jeszcze dziwniejszych akcji w przebraniu, no i będą mogli nazywać siebie profesjonalnymi detektywami.

Partners-in-crime-1

Podczas śledztwa naszej pary, która rychło doczeka się całego zespołu współpracowników, wyjdą na jaw zadziwiające fakty. Biedna zaginiona pasażerka pociągu okaże się ciekawą personą. W sprawę wtrącą się m.in. brytyjskie służby specjalne, bolszewiccy szpiedzy, londyńscy gangsterzy i pewien obrzydliwie bogaty stryj z Ameryki. Pamiętajmy, że to początek zimnej wojny między Rosją a Zachodem. Bardzo to wszystko skomplikowane, a jednocześnie naprawdę wciągające.

Lekko, zabawnie i stylowo

Partners in Crime to nie jeden z tych mrocznych i ciężkich kryminałów, ale lekkie, niemal zabawne widowisko, okraszone sporą dawką ironicznego poczucia humoru Agathy Christie, a także komizmem sytuacyjnym. Jest zaskakująco i dynamicznie, ale nie całkiem poważnie. Choć trup ściele się gęsto, nasi domorośli detektywi mają do wszystkiego dystans, a ich śledztwo pcha do przodu nie dojmujące poczucie sprawiedliwości, lecz ciekawość i chęć ucieczki od nudnego życia na angielskiej wsi.

Mnie osobiście postaci Tuppence i Tommy’ego zainteresowały bardziej niż dość naiwna międzynarodowa intryga szpiegowska, którą starają się rozwikłać. W tym związku uparta i charakterna żona gra pierwsze skrzypce. Tuppence jest dociekliwa, inteligentna i szalenie pomysłowa. Choć nikt jej tego nie uczył, a całą wiedzę czerpie z książek, jej detektywistyczna dedukcja jest bez zarzutu. Świetnie sprawdza się także jako agentka polowa działająca w dziwnym przebraniu na własną rękę. Dużo spokojniejszy i bardziej kapciowaty Tommy z początku marzy tylko o tym by siedzieć w domu i nic nie robić (to wychodzi mu najlepiej, a jakakolwiek praca wiąże się w jego przypadku z niebezpiecznymi katastrofami), to wkrótce i on daje się porwać przygodzie. Miło jest patrzeć jak tych dwoje śledczych ze sobą współpracuje. Przy okazji sprawa, którą prowadzą zaczyna działać na nich niczym najlepsza terapia dla par. Odkrywają siebie na nowo.

Jak zwykle w przypadku brytyjskich miniserii, widzów wręcz olśniewa znakomita robota ludzi od scenografii czy kostiumów. Szczególnie podoba mi się to, że klimat lat pięćdziesiątych udało się pokazać wiarygodnie, a jednocześnie w takiej jakby lżejszej, unowocześnionej wersji. Wnętrza, samochody, zachowanie ludzi na ulicy, to wszystko może wzbudzać prawdziwą nostalgię za bardziej stylowymi czasami. Jednak naprawdę stylowa i niepowtarzalna jest tu fantastyczna Jessica Raine grająca Tuppence. Wcześniej jej nie dostrzegałam, ale w tym serialu jakby rozkwitła. Naprawdę dobra z niej aktorka. Ma dziewczyna charyzmę. Jej bohaterka nosi się tak, że praktycznie każdy jej strój nadaje się do awangardowej sesji w Vogue. Te jej figlarne kapelusiki, krótka fryzura i barwne stroje! To właśnie dlatego widzki kochają brytyjskie seriale. W każdym kadrze widać, że nikt nie żałował pieniędzy na porządne kostiumy.

Partners in Crime to najbardziej stylowy serial tej jesieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *