O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu

Murakami bardzo niewiele mówi o swoim życiu. Japoński pisarz w nielicznych wywiadach skupia się głównie na swojej twórczości, skrzętnie omijając tematy prywatne. Wyjątek stanowi jego pamiętnik z kilkunastu miesięcy życia, jakim właśnie jest książka O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. W tym dość osobistym wyznaniu nie doszukamy się co prawda żadnych sensacji na temat pisarza, ale za to dowiemy się tego, co on sam uważa, że jest w jego życiu najważniejsze i czym postanowił się z nami podzielić.

Osobiście uważam, że każdy kto znajduje się w przełomowym lub trudnym momencie życia, powinien się z tym pamiętnikiem zapoznać. Jest tu dokładnie opisana wewnętrzna droga artysty do tego kim stał się dla milionów czytelników na całym świecie. Opowiadając o czasie, w którym przygotowywał się do startu w kolejnym biegu, wspomina poprzednie maratony, a co za tym idzie i wydarzenia z jego życia, które doprowadziły do tego, że w ogóle zaczął biegać. Jak można się domyślić, nie jest to tak naprawdę książka o sporcie, ale o świadomych wyborach i ciężkiej pracy nad sobą. Osobista historia pisarza jest bardzo podobna do tego, co przeżywają jego bohaterowie. Kładzie on ciągle największy naciska na swoje lata studenckie (przełomowy wiek 20 lat z Norwegian Wood), oraz na początek dorosłości, w którym przyszło mu zadecydować kim tak naprawdę chce być (trudna trzydziestka jak u bohaterów 1Q84 czy Kroniki ptaka nakręcacza).

Czytałam tę książkę już wiele razy, ale wciąż porusza mnie fragment, w którym Murakami opisuje moment niezwykłego objawienia, kiedy to pewnego wiosennego dnia na boisku do bejsbolu, postanowił nagle, że napisze powieść. I tak z młodego restauratora na dorobku, został najbardziej znanym współczesnym japońskim pisarzem. Jest coś niesamowicie magicznego i literackiego w takim olśnieniu i podążaniu za wewnętrznym pragnieniem zostania pisarzem. Nie przyszło mu to zresztą łatwo i bezproblemowo, choć właściwie od samego początku wszystko co napisał było łapczywie pochłaniane przez zafascynowanych czytelników. Sukces literacki został w tym przypadku okupiony ogromnym poświęceniem i samodyscypliną. Pisanie według Murakamiego to ciężkie i mroczne rzemiosło, które wymaga niezwykłej tężyzny fizycznej aby mu sprostać. Dlatego też pisarz (wraz z żoną, która jest jego dzielnym towarzyszem, a o której bardzo mało wiadomo, poza tym, że pływa, a w dzieciństwie chciała zostać ninją) kładzie się spać i wstaje z kurami, dobrze się odżywia i w ogóle szalenie dba o swoją kondycję fizyczną. Jego zdaniem tylko bardzo silny człowiek jest w stanie sprostać trudnym zadaniom pisarskim, polegającym głównie na wyciąganiu i zwalczaniu swojego wewnętrznego zła.

I tu właśnie pojawia się tytułowe bieganie. Wydawać by się mogło, że ktoś kto odniósł tak olbrzymi sukces literacki, będzie się przede wszystkim poświęcał literaturze, jednak to właśnie bieganie jest jego prawdziwą wielką pasją. Ruch, opisany z perspektywy Murakamiego, jest ćwiczeniem się w dyscyplinie duchowej, medytacją, swoistym uzależnieniem oraz gwarancją tego, że pisarz dożyje późnej starości i dostarczy wygłodniałym czytelnikom jeszcze wiele wspaniałych opasłych powieści.

Myślę, że poza oczywistymi smakami literackimi i wartością biograficzną O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, ma niebywałe zalety motywacyjne. Po prostu, jeśli nie chce ci się wykonać jakiejś dowolnej czynności lub trudno ci wytrwać w dowolnym postanowieniu, zwróć się po pomoc do Murakamiego. Opis tego jak, niemłody już przecież mężczyzna, codziennie pokonuje swoje 10 km, co zajmuje mu jakąś godzinę, jest naprawdę budujący. Jeszcze bardziej budujące i zachęcające są opisy przygotowań do maratonu i ultra maratonu (taki potrójny maraton), gdy czas i kilometry się potęgują. Czy to upał, czy mróz, Murakami biegnie. To jest jego zapłata za to, że nie musi wykonywać pracy fizycznej, a może się oddawać temu co naprawdę kocha.

Uważam, że każdy kto chce bardziej wtopić się w świat jego powieści i opowiadań, powinien obowiązkowo przyswoić O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Tak łatwiej pojąć, dlaczego większość jego bohaterów regularnie uprawia jakiś sport lub się gimnastykuje, dlaczego są koło trzydziestki i dlaczego takie z nich milczące odludki. Tych, którzy nie czytali śpieszę ostrzec, że po lekturze tego pamiętnika, sami będą chcieli zacząć biegać. Ja bardzo długo podczas codziennych przebieżek odtwarzałam sobie w głowie całe fragmenty wyznań Murakamiego. A jeśli ktoś spróbuje dokładnego naśladownictwa literackiego idola i też zacznie pokonywać dziennie 10 km, to przekona się, że nie jest to zajęcie dla ludzi o słabym charakterze i wątłej formie. Tak rodzi się mój prawdziwy podziw dla wszystkiego co wychodzi spod ręki japońskiego geniusza.

Jedyną wadą O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu jest moim zdaniem to, że wyjęte z kontekstu cytaty z tej książki, umieszczane na różnych blogach i forach w charakterze złotych myśli, niebezpiecznie przypominają radosną twórczość Paulo Coelho.

2 thoughts on “O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *