Wiele demonów Jerzego Pilcha

Wiele demonów to powieść, po którą z pewnością warto sięgnąć, choć zapewniam, że za pół roku nikt nie będzie o niej pamiętał, a większości czytelników jej metafizyczna treść wyparuje z głów już po tygodniu. Nic nie szkodzi. Dobre czytadło też ma swoja wartość. W dodatku zbliża się czas, gdy chętniej sięgamy po tego typu literaturę. Historia, w której surowy górski krajobraz i tajemnicza, dzika przyroda odgrywają niebagatelną rolę, będzie idealnym towarzyszem wakacyjnych wypraw.

Akcja Wielu demonów toczy się na Śląsku Cieszyńskim, w małym miasteczku Sigła (w którym bez większych trudności dopatrzeć się można Wisły, tak bliskiej sercu Jerzego Pilcha). Trudno właściwie powiedzieć o czym opowiada ta książka. Ważne jest jak opowiada, sam język bowiem, dziki, tajemniczy i zaskakujący, jest tu najważniejszym z bohaterów. Prowadzona we wciągający sposób narracja ma wiele zakrętów i zaułków (mrocznych i martwych), a kryminalna intryga co chwila jest przesłaniana przez istniejące tylko potencjalnie przewinienia i grzechy oraz przez leśmianowską metafizykę. Głębia spraw ostatecznych przeplata się w powieści z prozaicznymi (lecz ciekawie opowiedzianymi) wydarzeniami z życia małej wspólnoty mieszkańców Sigły.

Specyfikę tego miejsca określa jego wielowyznaniowość, za sprawą której praktycznie każdy mieszkaniec Sigły snuje filozoficzne rozważania nad istota życia i śmierci. Mamy tu do czynienia z naprawdę niecodzienna galerią osobliwości, a jednocześnie można odnieść wrażenie, że w każdym polskim miasteczku można spotkać podobne typy. Cała akcja koncentruje się wokół tajemniczego zniknięcia Oli, córki pastora Mraka, nad którym głowią się wszyscy mieszkańcy. Dziewczyna, podobnie jak jej starsza (choć bliźniacza) siostra Jula, są postaciami jakby wyjętymi z Pikniku pod wiszącą skałą. Skupia się w nich cały urok, tajemnica i magia nastoletnich, a właściwie dziecięcych jeszcze istot, które widzą więcej niż inni, ponieważ jedną noga są jeszcze na tamtym świecie. Oprócz zadziwiających panien Mrakówien, mamy także bardzo ciekawą postać listonosza-proroka-jasnowidza Fryca Moitscheka, który przewiduje przyszłość, odnajduje zguby i zmniejsza za duże trumny. Równie fascynująca jest starka Zuzanna, jej maż Naczelnik, a nawet grupa nastoletnich chłopców, przyglądających się rozwojowi wydarzeń (szczególnie tych dotyczących pięknych córek pastora, niczym w Przekleństwach niewinności).

Wszystko co dzieje się w Wielu demonach mogłoby być opowiedziane w kilku słowach, bez żadnej sensacji, a jednocześnie wszystko stanowi fantastyczny materiał do umieszczenia na przykład w Fakcie (dział Z życia polskiej prowincji). Sposób, w jaki Pilch przygląda się swoim postaciom, czyni z nich jednak ludzi wyjątkowych. Wiele demonów to jedna z tych powieści, w której możemy zajrzeć do serca, głowy, a co najważniejsze do duszy bohaterów (jest to w końcu kryminał luterski, więc wiara odgrywa tu ważną rolę). Możemy zapoznać się z aspektami ich osobowości zanim oni sami zdadzą sobie sprawę z ich istnienia, co daje całkiem przyjemne poczucie wszechmocy. Czytając nową powieść Pilcha, przez kilka godzin możemy poczuć się jak bóstwo unoszące się nad górska osadą i przyglądające się z perspektywy ostateczności i wieczności pomieszkującym w dole stworzeniom. I nic nie szkodzi nawet, że nad całą Sigłą unosi się cień i woń śmierci.

One thought on “Wiele demonów Jerzego Pilcha

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *