Pomiń zawartość →

Najlepszy ojciec świata, czyli Louis Huang z Fresh Off the Boat

Dziś Dzień Ojca i z początku chciałam wam zafundować zestawienie moich ulubionych filmowych postaci tatusiów, jednak zdecydowałam się w końcu na jednego, ale specjalnego pana. Ten miesiąc upłynął nam pod znakiem drugiego sezonu rewelacyjnego serialu Fresh Off the Boat, w którym zarówno postać taty Louisa, jak i matki Jessiki, zostały wyeksponowane jeszcze bardziej niż w pierwszym sezonie, gdzie skupialiśmy się głównie na perypetiach ich syna Eddiego. Mieliśmy okazję poznać ojca rozkosznej trójki urwisów nieco bliżej, także w serii przekomicznych retrospekcji, dzięki czemu chyba żaden fan serialu nie może mieć wątpliwości, że grany przez Randalla Parka (to ten pan, który zagrał Kim Dzong Una w Wywiadzie ze Słońcem Narodu) Louis Huang zasługuje na tytuł ojca roku, a nawet dekady.

Z Tajwanu do Orlando

Louis przybył do USA jako młody chłopak, a jego pierwszym zarobkowym zajęciem było produkowanie plastikowych podpórek do pizzy (tak, chodzi o te małe białe mini stoliki, dzięki którym ser nie przykleja się do kartonu). Dzięki ciężkiej pracy i żelaznej dyscyplinie mógł się czegoś dorobić i spełnić marzenie, którym była przeprowadzka wraz z rodziną do Orlando i otworzenie baru z grillem w stylu Dzikiego Zachodu. Pierwszy sezon zaczyna się właśnie od przyjazdu chińskiej rodziny do nowego miasta, a drugi skupia się bardziej na ich rodzinnych relacjach, rodzicielsko-dziecięcych więziach. No i tutaj Louis punktuje na całego.

W pierwszej kolejności uważam, że jest fantastycznym ojcem rodziny dlatego, że stanowi idealne uzupełnienie systematycznej, zdyscyplinowanej i mega oszczędnej żony. To Jessika jest postrzegana jako ta skąpa i złą, jednak Louis skutecznie jej w tym sekunduje. Osobiście dbanie o finanse rodziny i zabezpieczanie ekonomicznej przyszłości dzieci uważam za najważniejszą z rodzicielskich cnót, dlatego też tak bardzo podobało mi się, że Louis skąpi sobie i innym na wszystkim i jeszcze zachęca do tego żonę. Nigdy nie przepuści też okazji by dać synom wykład na temat tego jak się zarabia i oszczędza w wydajny (czyli chiński) sposób. Jego zachowanie na wakacjach, negocjowanie do granic absurdu ceny nowego rodzinnego auta czy wydzielanie porcji w restauracji, której jest właścicielem, czynią Louisa w moich oczach prawdziwym bohaterem domu i przykładem godnym naśladowania. No kto by nie chciał mieć takiego ojca?:) Wszystkie azjatyckie stereotypy skupione w jednym człowieku, który potrafi sprawić, że o nich zapominamy i widzimy w tym serialu zwyczajną opowieść o rodzinie takiej samej jak wszystkie.

Dla synków wszystko

Wiele z zachowań Louisa Huanga wydaje się komicznych tylko dlatego, że akcja serialu toczy się w latach 90-tych. Nasz bohater wydaje się zupełnie nieogarnięty przy na przykład pierwszym starciu z Internetem, ale podejścia do dzieci nie można mu odmówić. Dla synków zrobi absolutnie wszystko. Gdy Eddie ma się wybrać na pierwszą potańcówkę, Louis umacnia w nim wysoką samoocenę, pomaga się wystroić, a do tego jeszcze uczy chłopca i jego kolegów kroków tanecznych. Znakomicie też się sprawdza w odcinku halloweenowym i basenowym, gdy zachowuje się niczym jeden z maluchów, próbując zapewnić wszystkim dobrą zabawę. Wszystko jednak przebija specjalny odcinek ojcowski, ten zatytułowany Tight Two, w którym Louis dzieli się z rodziną obawą przed tym, że tak naprawdę nie potrafi być ze swoimi dziećmi. Jego lęki wiążą się z tym, że na co dzień jest po prostu pracującym ojcem rodziny, który wraca po pracy do domu, rozmawia z synami kilka minut, po czym jest kolacja, lekcje i spanie. Ta chwila wieczorem to jego pole do popisu. Nasz zabawowy tata dokładnie planuje wcześniej jakie żarty opowie chłopcom, w co się będą bawić i na ile starczy mu pomysłów. Gdy jednak zdarza mu się wypadek i złamana noga zmusza go do zostania w domu z dziećmi, Louis jak nigdy wcześniej musi zmienić swoje podejście wychowawcze. Przed tym odcinkiem myślałam sobie o nim jako o miękkim pantoflarzu, który w rodzicielskim duecie dobry i zły glina, zawsze jest tym dobrym, bo tak jest najłatwiej. W tym epizodzie widzimy drugą stroną, możemy zrozumieć ile go to kosztuje i że dynamika jego związku z żoną i synami jest dokładnie przemyślana i działa doskonale. Zresztą wiele razy Louis daje nam do zrozumienia, że może być dobry tylko dlatego, że Jessika jest surowa, ale tak naprawdę oboje mają wspólny front w starciu z synami, chcą dla nich tego samego i kiedy trzeba, jednoczą wysiłki w celu zapewnienia im dobrej przyszłości (w umyśle chińskich emigrantów serialowych podejrzanie często jest to kariera w zawodzie lekarza, prawnika lub księgowego).

A jeśli to was nie przekonuje, że Louis jest najlepszym serialowym ojcem dekady, to obejrzyjcie odcinek, w którym uczy Emery’ego gry w tenisa. Jego poświęcenie idzie tak daleko, że nawet robi sobie taką samą fryzurę jak syn. Fryz jest tak okropny, że powiedzieć o tym czymś, że jest nietwarzowe to wielkie niedopowiedzenie. Ale czego nie robi się dla dzieci?

Ogólnie serdecznie zachęcam do oglądania Fresh Off the Boat, nie tylko ze względu na Louisa, bo każda postać jest tu ciekawa i naprawdę dopracowana. Miło jest się pośmiać z całej stylistyki lat 90-tych, do której zaczynamy chyba czuć coraz większą nostalgię, bo wszędzie się natykam na podobne wspominki. W dodatku ten serial to jedna z niewielu rozrywek, które mogą spodobać się całej rodzinie, bez względu na wiek poszczególnych członków. Nieoczywisty humor, ciekawe riposty, dialogi nie obrażające niczyjej wrażliwości ani inteligencji, a przy tym nie wiejące nudą (jak to często bywa z serialami familijnymi). Może obejrzenie akurat dziś kilku odcinków z własnym tatą okaże się dobrym pomysłem.

Opublikowano w Seriale

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *