Molier na rowerze (Alceste a bicyclette)

Dziwnym zrządzeniem losu nie trafiłam na ten film wcześniej i naprawdę tego żałuję. Molier na rowerze (to chyba polski tytuł mnie jakoś odstręczał do tej pory) podobał mi się ogromnie i nie chodzi tylko o to, że polonistka musi lubić wszystko co choćby zahacza o lektury szkolne. Wartość tej opowieści zawiera się oczywiście w nowej interpretacji dworskich dylematów pewnego Alcesta z dramatu Moliera, który zniechęcony hipokryzją dworskiego życia, postanawia żyć w samotności. Dla mnie równie ważna jest wspaniała stylistyka filmu, który jest kwintesencją tego, czego zawsze szukam we francuskich filmach. Każdy kadr Moliera na rowerze jest tak piękny, że mógłby wisieć na ścianie jako obraz (taki współczesny Vermeer w klimacie).

Głównym bohaterami Moliera na rowerze są dwaj starsi francuscy aktorzy. Serge Tanner (Fabrice Luchini), oburzony zwyczajami obowiązującymi w świadku filmowym, wycofał się na emeryturę, którą spędza w domu po wuju, w pewnej bardzo urokliwej miejscowości wypoczynkowej. Gauthier Valence (Lambert Wilson) natomiast jest u szczytu swoich zawodowych możliwości. Aktor gra w bardzo popularnym serialu medycznym (coś jak nasze Na dobre i na złe), dostając za rolę przystojnego doktora nieprzyzwoicie wielkie sumy. Niestety, chyba gra w serialu i łatwe pieniądze nie są zbyt satysfakcjonujące dla Gauthiera, dlatego też postanawia on wyprodukować własne widowisko teatralne. Zabiera się za Mizantropa Moliera, a żeby być pewnym, że będzie to wielki sukces artystyczny, zamierza skłonić do występu w przedstawieniu emerytowanego Serge’a. Tak się złożyło, że tkwiący na prowincji mizantrop jest wybitnym artystą, który przy okazji zmusza do osiągania wyżyn także kolegów na scenie. Nie spieszy mu się oczywiście do powrotu na deski teatru, za bardzo się sparzył, jednak przez kilka dni swego pobytu u niego Gauthier będzie kusił i nęcił, i to nie byle czym, bo frazami z Moliera. Panowie spędzają intensywnie czas czytając sobie piękne zdania, za każdym razem rzucając monetą o to, kto dziś czyta główną rolę Alcesta. Do końca nie wiemy komu ona przypadnie na stałe.

W Molierze na rowerze urzekło mnie to, że obaj panowie, pomimo dość zaawansowanego wieku, zmarszczek i siwizny we włosach, nadal zarażają pasją i niemal chłopięcą energią. Obaj są też niezwykle stylowi w ubiorze, każdy na swój sposób. Patrząc na nich można zzielenieć z zazdrości, nie tylko z powodu aktorskiego talentu, ale i wielkich pieniędzy, o jakich polscy emerytowani artyści mogą tylko pomarzyć. Gwiazdor zadaje szyku dzięki gażom z serialu, a mizantrop odziedziczył po krewnym malowniczo zapuszczone wiejskie domostwo. Patrząc jak bohaterowie jeżdżą na rowerze po uroczej okolicy, lub też jak czytają Moliera w zrujnowanych, ale wciąż pięknych rustykalnych wnętrzach, mamy wrażenie, że oni żyją i oddychają sztuką.

Molier na rowerze / kadr z filmu

Mickiewicz na rowerze

Przez cały czas trwania filmu myślałam o tym, jak by to było po polsku. U nas był by zapewne Mickiewicz na rowerze o dwóch schorowanych i wymęczonych przez służbę zdrowia starszych aktorach. Panowie mieliby piwne brzuchy, poprute swetry, a ich wielkie spotkanie to byłyby głośne czytania Dziadów na zapuszczonej popegeerowskiej wsi (klimaty rancza-rozlewiska). Po próbach jeździliby do lokalnego sklepiku gdzie zapoznawaliby przystojne rencistki. Niestety do tego by nakręcić film, w którym starość jest pełna energii, godności i wielkiej klasy, trzeba mieć jeszcze francuską kulturę życia i pieniądze.

Warto również napisać o wielkich walorach edukacyjnych tego filmu, który niestety może posłużyć jako materiał dydaktyczny dla starszych niż 20 lat i bardziej cierpliwych widzów. W przypadku pozostałych, na przykład tych, którzy liczą na wartką akcję, może być tylko takie rozczarowanie, jak wtedy, gdy aktorzy z Moliera na rowerze postanowili zagrać przed nastoletnią aktorką porno. Dziewczyna była znużona i totalnie niezainteresowana rymowanymi strofami sprzed wieków, co mnie osobiście bardzo dziwi, ale przyjmuję do wiadomości, że taki już jest świat. Jednak dla wielbicieli twórczości Moliera ten film to prawdziwy rarytas. Pokazuje nowe podejście do tematu, który w sumie jest zawsze aktualny. Wszak nawet dziś (zwłaszcza dziś) nikomu nie brak powodów by zaszyć się gdzieś z dala od świata, obcować tylko z piękną przyrodą i sztuką. A w razie gdyby jakiś dwulicowy i zakłamany lisek chytrusek próbował nas wyciągnąć z jamy, to po obejrzeniu filmu już będziemy wiedzieli co z nim zrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *